Are you the publisher? Claim or contact us about this channel


Embed this content in your HTML

Search

Report adult content:

click to rate:

Account: (login)

More Channels


Showcase


Channel Catalog


Channel Description:

Witajcie w moim kosmetycznym świecie !!! Mam nadzieje, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie :))

older | 1 | .... | 10 | 11 | (Page 12) | 13 | 14 | .... | 31 | newer

    0 0
  • 11/26/13--09:52: Olej z kiełków pszenicy
  • Olej ten zaciekawił mnie, gdy Alina Rose wymieniła go na swojej liście 7-miu najlepszych olejków do pielęgnacji twarzy. Teraz mam możliwość go wypróbować dzięki współpracy z BINGOSPA.


    Jak powstaje ?
    Olej ten jest otrzymywany przez wytłaczanie na zimno kiełków pszenicy.

    Właściwości:
    Działa ujędrniająco i opóźnia procesy starzenia się skóry. Spośród olejów roślinnych cechuje się największą zawartością witaminy E. Jest bogaty w Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe (NNKT), zawiera naturalne przeciwutleniacze neutralizujące działanie wolnych rodników. Zawiera lecytynę powstrzymującą utratę wody przez skórę, doskonale nawilża, zmiękcza i natłuszcza skórę. Substancje proestrogenne zawarte w oleju przyspieszają odbudowę zniszczonego naskórka. Poprawia ogólny wygląd skóry.

    Konsystencja / zapach:
    Jest to dość tłusty olej o kolorze lekko żółtym. Nie ma zapachu.

    Opakowanie:
    Olej znajduje się w szklanej przyciemnianej buteleczce. Niestety nie ma ona żadnego dozownika przez co dość ciężko wydobywa się go z niej. Można go wylać za dużo.

    Jak go stosowałam:
    - przede wszystkim aplikuję go na twarz i szyje - zupełności wystarczy już około 6-7 kropli. Jak na tłusty olej, to dość szybko się wchłania. Przeważnie około 40 minut, maksymalnie do godziny. Jednak jest to na tyle długo, że używam go głównie na wieczór. Nie dziwię się czemu Alina Rose go polecała. Olej ten przede wszystkim świetnie nawilża skórę. Nie zostawia przy tym żadnego tłustego filmu. Za to po wchłonięciu ten efekt nawilżenia utrzymuje się bardzo długo.
    - olejuję nim też włosy - nakładam go na suche włosy, pozostawiam na godzinę lub nieco dłużej. Nie mam problemów z jego spłukiwaniem. Na włosach też się dobrze sprawdza. Odpowiednio je nawilżając sprawia, że są miękkie, odpowiednio dociążone i nie puszą się tak bardzo

    Podsumowując: cieszę się, że mogłam wypróbować ten olej. Efekty jego działania zauważyłam dość szybko. W przypadku skóry twarzy już po 7 dniach, a na włosach już po drugim użyciu. Mimo że mam go małą butelkę (30 ml), to jest to olej bardzo wydajny. Do tej pory zużyłam jego połowę, a używam go od miesiąca.

    Pojemność / Cena:
    - 30 ml kosztuje 14,90 zł
    - 100 ml kosztuje 29,90 zł

    Dostępność: sklep internetowy firmy BINGOSPA

    Skład: Triticum vulgare (Wheat) Germ Oil

    Słyszałyście już o tym oleju ???
    A może używałyście już go ???

    0 0

    W tym miesiącu zużycia jakieś takie nie za wielkie mi wyszły. Dodatkowo nie są to kosmetyki zużyte w przeciągu jednego miesiąca - tylko zaczęte wcześniej. Na listopad przypadł moment ich zdenkowania. Bohaterami dzisiejszego posta są:


    1.ADIDAS dezodorant antyperspirant w spray'u - powracam do niego raz na jakiś czas. Dobrze się u mnie sprawdza.

    2. BOURJOIS Healthy Mix Serum - kupiłam go na jednej z promocji -40%, które były w Rossmannie. Od pewnego czasu bardzo chciałam go wypróbować, bo wiele recenzji na jego temat się naczytałam. Fajny jest na okres letnio-wiosenny. Ale na zimę rozglądam się za innym podkładem. Jego recenzja pojawiła się TUTAJ.

    3. SENSIQUE cukrowy 2-fazowy peeling do rąk o zapachu pomarańczy- bardzo fajny peeling. więcej na jego temat napisałam TUTAJ.

    4.CARMEX nawilżający balsam do ust klasyczny sztyft - w końcu wypróbowałam go i ja. Swoje wrażenia z jego używania opisałam TUTAJ.



    5. UNDER TWENTY termoaktywny peeling wygładzający - dzięki działaniu rozgrzewającemu na skórze jest to bardzo fajny kosmetyk do stosowania w okresie jesienno-zimowym. Jego recenzje można przeczytać TUTAJ.

    6. FARMONAaloesowy krem regenerujący do rąk i paznokci - najlepiej sprawdza się on do używania na co dzień w pracy, ponieważ szybko się wchłania i nie zostawia tłustego filmu na skórze. więcej pisałam o nim TUTAJ.

    7. FARMONAkrem odżywczy do stóp Zielona Oliwka - nie polubiłam go tak jak krem do rąk. Wyjaśniam to TUTAJ.

    0 0

    W tym miesiącu nastąpił powrót do mikroskopijnych zakupów. Było kilka kuszących promocji m.in. w Rossmannie czy Hebe. Na początku zaczęłam wyszukiwać filmy i posty o kosmetykach, które warto kupić. Jednak potem przeglądnęłam moje zbiory kosmetyczne i stwierdziłam, że tak właściwie nie trzeba mi tego wszystkiego. Ostatecznie kupiłam tylko 3 rzeczy.


    W Rossmannie korzystając z promocji -40% zaopatrzyłam się w bibułki matujące z Wibo za 3,99 zł. W Naturze kupiłam antyperspirant Garnier mineral za ok 15 zł / 250 ml. W moje ręce trafiła też ekspresowa odżywka Gliss Kur za 8 zł. Odkupiłam ją od znajomej.


    Będę mieć tez możliwość przetestowania kilku kosmetyków firm BARWA, BellaOggi oraz Kinetics.




    Zaciekawiły Was któreś z tych kosmetyków ???


    0 0

    Seria Youngy 20+ bardzo mnie zaciekawiła. Przeznaczona jest ona dla osób pomiędzy 20 a 30 rokiem życia - czyli jeszcze łapię się w tym przedziale :)) Opisałam już kilka kosmetyków z tej linii, a dziś przyszła pora na piankę do mycia twarzy. Producent ciekawie określił ją jako energetyzująca samba brazylijska z guaraną.


    Od producenta:
    Pianka myjąca do twarzy i oczu to niezwykłe połączenie efektywnej pielęgnacji twarzy z egzotyczną dawką energii oraz owocową ucztą dla zmysłów. Ekstrakt z guarany jest bogatym źródłem pobudzającej kofeiny, która orzeźwia i odświeża skórę. Reguluje wydzielanie serum i wspomaga regenerację tkankową. Wit. E działa silnie przeciwrodnikowo, poprawia elastyczność, wzmacniając strukturę skóry i zapobiegając procesom starzenia. Olej sezamowy koi podrażnienia i zaczerwienienia, jednocześnie głęboko nawilżając skórę.



    Pianka znajduje się w opakowaniu, które posiada fajną kolorową szatę graficzną. Zaopatrzone jest ono w atomizer. Działa on dość dobrze. Jednak potrzebowałam trochę czasu, aby go "wyczuć". Ponieważ łatwo jest wycisnąć zbyt dużo pianki. A taka jej ilość nie jest nam potrzebna, bo do skutecznego wymycia twarzy wystarczy użyć jej niedużo. Co czyni ją bardzo wydajną.
    Pianka ma bardzo przyjemny słodkawo-owocowy zapach. Jest on mocny i dobrze wyczuwalny. Jej konsystencja jest dość zbita i gęsta. Przypomina jakby piankę do golenia. Mi to odpowiada, bo nie lubię gdy pianka do mycia jest taka jakby prawie wodnista i przecieka przez palce. 
    Nie używam jej do zmywania makijażu. Stosuję ją najczęściej rano, gdy oczyszczam skórę twarzy po nocy. Dobrze się do tego sprawdza sprawdza. Pozostawia skórę lekko zmatowioną. Nie wysusza i nie daje efektu ściągniętej skóry. Jednak po jej użyciu konieczne jest zastosowanie kremu do twarzy. Nie używam jej do mycia oczu. Do tego wolę inne kosmetyki.


    Podsumowując: używanie tej pianki to duża przyjemność. Stanowi ona ciekawy produkt do mycia twarzy. Jednak jej skład nie powala na kolana. A także nie widzę w jej działaniu żadnego efektu "wow", który sprawiłby, abym uplasowała ją w gronie moich ulubieńców. Nie uczuliła mnie, ani nie podrażniła. Jednak mimo wszystko rozważam czy nie oddać ją komuś z rodziny. Ja mam jeszcze inne kosmetyki do mycia twarzy.

    Pojeność: 150 ml

    Cena: ok. 17 zł

    Skład: Aqua, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Coco-Glucoside, Glycerin, Sodium Laureth Sulfate, Butane, Cocamidopropyl Betaine, Isopropyl Myristate, Isobutane, Glyceryl Oleate, Propane, Sesamum Indicum Seed Oil, PEG-40, Hydrogenated Catrol Oil, PEG-12, Dimethicone, Tocopheryl Acetate, Propylene Glycol, Paullinia Cupana Fruit Extract, Parfum, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Polyquatemium-10, Hexyl Cinnamal, Limonene, Citronellol, BHT, CI 16185.

    Używałyście tej pianki ??? 
    Co o niej sądzicie ???

    0 0

    Dostałam go na jednym ze spotkań blogerek. Musiał trochę poczekać na swoją kolej, ponieważ miałam inne scruby do ciała. Nie chciałam używać wszystkich na raz. Salon Spa Collection jest jedną z linii kosmetyków marki Elfa Pharm. Szukając informacji o tym produkcie dowiedziałam się, że są jeszcze inne wersje:  
    - scrub do ciała solny Tahiti  
    - oraz scrub do ciała cukrowy Finland
    Ja mam kremowy scrub do ciała Japan.


    Od producenta:
    Relaksujący scrub do ciała. Relaksujący scrub do ciała Japan czyni skórę czystą i wygładzoną.  Zmielone drobinki łupinek orzecha kokosowego ścierają zrogowaciały naskórek i zapewniają lekki efekt masażu. Olejek kameliowy delikatnie nawilża i pielęgnuje skórę nadając ciału gładkość i miękkość
    Sposób użycia: Nanieść niewielką ilość preparatu na zwilżoną skórę, wmasować okrężnymi ruchami, następnie spłukać ciepłą wodą. Stosować 1-2 razy w tygodniu




    Produkt znajduje się w plastikowym zakręcanym słoiczku. Wewnątrz zabezpieczony jest on folią. Scrub ma postać kremową, co jest dosyć nietypowe jak na tego typu produkty. Jest koloru białego. W tej kremowej masie zawieszone są dwa rodzaje drobinek peelingujacych. Jedne są większe i czarne. Są one bardzo dobrze widoczne. Drugi rodzaj drobinek widać dopiero na skórze, ponieważ są one mniejsze i białe. Producent podaje, że są to zmielone drobinki łupinek orzecha kokosowego. Działają one tak jak należy, czyli ścierają zrogowaciały naskórek. Scrub ten zaliczyłabym do tych ze średniego rodzaju. Nie jest to bardzo mocny zdzierak, ale też nie jest on zbyt słaby.


    Scrub ma bardzo miły, przyjemny i ciekawy zapach. Ponoć jest to zapach olejku kameliowego - muszę tu uwierzyć producentowi na słowo, ponieważ nie znam zapachu tego olejku.
    Jedyna wada tego scrubu jest taka, że ciężko jest spłukać ze skóry te drobinki. Okropną męczarnią jest używać go do kąpieli w wannie, ponieważ spłukując jedne drobinki nanosimy na skórę następne. Najlepiej stosować go pod prysznicem.

    Pojemność: 300 ml

    Cena: od ok. 13 do 17 zł

    Dostępność: sklepy stacjonarne i internetowe (ich lista znajduje się TUTAJ).

    Skład: Aqua, Helianthus Annus (Sunflower) Seed Oil, Polyethylene, Glycerin, Potassium Cetyl Phosphate, Coconut Powder, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, PVP, Tea, Argania Spinosa Argan) Oil, Camellia Sasanqua (Camellia) Seed Oil, Hydrolyzed Rice Protein, BHT, Algae Extract, Prunus Serrulata Extract, Aniba Rosaeodora (Rosewood) Essential Oil, Menthol, Parfum, Phenohyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben.

    Znacie ten scrub do ciała ???

    0 0

    Bardzo się ciesze, że będę testować kosmetyki mineralne Lily Lolo. Od kiedy tylko pierwszy raz usłyszałam o tej marce zaciekawiły mnie ich produkty. Tak się złożyło, że od tego tygodnia używam już kilka z nich. Wkrótce pokaże Wan je dokładniej. A na razie tylko taka szybka prezentacja tego co mam.






    0 0

    Z dostępnej gamy szamponów zaciekawiły mnie Tatarako-Chmielowy oraz Czarna Rzepa.

    Oba szampony znajdują się w plastikowych butelkach. Mają bardzo prostą szatę graficzną. Różnią się kolorem. Szampon Tatarako-Chmielowy jest utrzymany w pomarańczowej kolorystyce, natomiast Czarna Rzepa - w zielonej. W tych opakowaniach brakuje mi jakiegoś dozownika. Niestety posiadają one tylko dość duży i szeroki otwór, którym łatwo wylać jest zbyt wiele szamponu. Wpływa to na zmniejszenie ich wydajności. Konsystencja tych szamponów jest taka w sam raz. Nie są za gęste, ani zbyt rzadkie. Mi taka konsystencja pasuje. Szampony bardzo dobrze się pienią. Ich zapach jest niezbyt mocny i dość przyjemny. Taki typowo szamponowy.


    Może ich skład nie powala zajebistością, bo jest tu m.in. SLS. Jednak używam ich do oczyszczania włosów. Pod tym względem działają dobrze i spełniają swoje zadanie. Według piramidy pielęgnacji włosów zaprezentowanej przez Alinę Rose tego typu szampony wystarczy używać raz na 3 tygodnie. Jeśli miałabym ich porównać, to bardziej do gustu przypadł mi szampon Tatarako-Chmielowy. Dlatego że włosy po umyciu w nim są takie lekkie, puszyste i nieskołtunione. Szampon Czarna Rzepa powoduje, że włosy stają się szorstkie, a przez to plączą się już w trakcie mycia. Potem też trudno jest je rozczesać. W przywróceniu ich do dobrego stanu pomaga mi użycie odżywki w sprayu.

    Pojemność: 250 ml

    Cena: ok 4 zł

    Skład:
    Szampon Tatarako-Chmielowy: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Lauramidopropyl Betaine, Cocamide DEA, PEG-75 Lanolin, Sodium Chloride, Cocamidopropylamine Oxide, Hydrolyzed Keratin, Propylene Glycol, Acorus Calamus Extract, Humulus Lupulus Extract, Citric Acid, Parfum, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Hexyl Cinnamal, Cl 15985, Cl 42090.

    Szampon Czarna Rzepa:Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Lauramidopropyl Betaine, Cocamide DEA, PEG-75 Lanolin, Sodium Chloride, Cocamidopropylamine Oxide, Hydrolyzed Keratin, Propylene Glycol, Raphanus Sativus Extract, Citric Acid, Parfum, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Hexyl Cinnamal, CI 19140, CI 42080, CI 15985.

    Używałyście tych szamponów ???
    Co o nich sądzicie ???

    0 0

    Bohaterem dzisiejszego posta jest lakier do paznokci marki Kinetics Professional numer 062. Opatrzony jest on jakże uroczo brzmiącą nazwą - First Kiss. Lakier znajduje się w bardzo ładnie prezentującej się buteleczce. Pędzelek ma srebrną rączkę, która sprawia, że całość prezentuje się bardzo elegancko.


    First Kiss jest to lakier o jasno różowym kolorze. W słońcu nieco się mieniący i połyskujący, ale jest to bardzo delikatny efekt.



    Lakier ma pędzelek standardowej długości i wielkości. Bez problemu używa się go do pokrywania płytki paznokcia. Lakier jest dość rzadki. Przez co nieraz zdarza mi się nabrać go zbyt dużo. Do dobrego krycia potrzeba nałożyć dwie warstwy lakieru. Jedna jest zbyt przezroczysta i nie wygląda ładnie. Nie wiem od czego zależy długość jego wysychania, ponieważ za każdym razem, gdy go używam jest to różny czas. Nieraz wysycha już w 30 minut, a innym razem, mino że upłynie godzina od pomalowania, to i tak odciskają mi się na nim nieładne smugi. Ale za to jak już wyschnie to dobrze trzyma się na paznokciach. U mnie średnio tak 4 dni bez żadnych odprysków i ścierania końcówek. Dopiero na piąty dzień zauważam pościerane końce. I to wszystko bez użycia żadnego topa na wierzch !! Jest to bardzo dobry wynik. Dodam jeszcze, że na buteleczce można znaleźć skład lakieru. Zawiera on formaldehyd. 


    Pojemność: 15 ml

    Cena: ok. 15 zł

    Dostępność: drogerie Hebe

    Jak Wam się podoba ten kolor ???

    0 0

    Problem AZS mnie nie dotyczy. Zdecydowałam się jednak używać kosmetyki z tej serii, ponieważ od pewnego czasu moja skóra stała się bardziej przesuszona, podrażniona i zaczerwieniona. Zapewne związane jest to ze zmianą pogody na zimową. Moja skóra ma w tym okresie inne potrzeby i trzeba dostosować odpowiednią pielęgnację.


    Producent podaje, że kremy te mają działać w nastepujący sposób:
    - przywracają ciągłość bariery hydrolipidowej naskórka,
    - działają zmiękczająco, nawilżają i zmniejszaja suchosc skóry,
    - redukują nadmierne swędzenie,
    - równoważą florę bakteryjna,
    - łagodzą podrażnienia i zapobiegają ich nawrotom.


    Krem kojąco nawilżający


    Znajduje się w tubce wykonanej z miękkiego plastiku. Dobrze jest z niej wycinając odpowiednią ilość produktu. Sam krem niczym specjalnym się nie wyróżnia. Jest biały i bezzapachowy. Ma on dość treściwą konsystencje. Zaczęłam go używać we wrześniu i wtedy był dla mnie za ciężki - długo się wchłaniał i zostawiał tłustą warstwę na skórze. Odłożyłam go na trochę i powróciłam do niego końcem listopada. Aktualnie używa mi się go świetnie. To jest to czego potrzebuje moja skóra. Widzę to po tym, że go dość szybko wpija. Teraz nie zostawia już żadnej tłustej warstwy, dlatego z powodzeniem używam go nawet pod makijaż. Od kiedy go używam skóra znacznie się mi uspokoiła i jest mniej podrażniona. Polecam go osobom, które potrzebują dobrego nawilżenia skóry twarzy. A zarazem kremu, który zadziała na nią łagodząco.

    Pojemność: 50 ml

    Cena: ok. 13 zł

    Skład: Aqua, Canola Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Urea, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Cetyl Ricinoleate, Hydrogenated Polydecene, Glycerin, Dimethicone, Ceramide 3, Ceramide 6 II, Ceramide 1, Phytosphingosine, Cholesterol, Sodium Lauroyl Lactylate, Carbomer, Xanthan Gum, Maltooligosyl Glucoside, Hydrogenated Starch Hydrolysate, tocopheryl Acetate, Allantoin, Glyceryl Caprylate, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Chlorphenesin, Sodium Hydroxide.

    Natłuszczająca emulsja do ciała


    Produkt ten znajduje się w świetnym opakowania, a to ze względu na to, że posiada dozownik w formie pompki. Dzięki temu wygodnie się go używa. Emulsję tą stosuję na całe ciało. Zaczyna mi się już powoli kończyć. Podobnie jak krem do twarzy emulsja ta nie posiada zapachu i jest koloru białego. Ma ona bardzo lekką konsystencję. Wygląda jak typowy balsam do ciała. Bardzo dobrze się wchłania, nie zostawia tłustego filmu na skórze, ale jednocześnie dobrze nawilża. Jest to produkt bardzo wydajny. Stosuję go nieprzerwanie od września.

    Pojemność: 400 ml

    Cena: ok. 13 zł

    Skład: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Gliceryl Stearate, Urea, Glycerin, Hydrogenated Polydecene, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Dimethicone, Cholesterol, Allantoin,
    Ceramide 3, Ceramide 6 II, Ceramide 1, Phytosphingosine,Sodium Lauroyl Lactylate, Carbomer, Xanthan Gum, Maltooligosyl Glucoside, Hydrogenated Starch Hydrolysate,Tocopheryl Acetate, Glyceryl Caprylate, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Chlorphenesin, Sodium Hydroxide.

    Podsumowując
    Nie spodziewałam się po tych kosmetykach, że aż tak dobrze się u mnie sprawdzą. Używałam już produktów tej firmy, jednak działanie większości z nich pozostawiało sporo do życzenia. Te dwa kosmetyki przynoszą ukojenie dla mojej skóry, a zarazem mają niezłe właściwości nawilżające. Nie wiem jak sprawdzą się w przypadku osób borykających się z problemem AZS. Jednak warto je wypróbować zwłaszcza, że nie są drogie.

    Używałyście kosmetyków z tej serii ??

    0 0

    Miałam jakiś czas temu zmywacz w płatkach z firmy Sensique. Nie zachwycił mnie na tyle, aby skusić się na kolejne zmywacze tego typu. Używałam go bardziej jako taki ciekawy gadżet. Dlatego, gdy otrzymałam do przetestowania zmywacz w płatkach, to podeszłam do niego bardzo sceptycznie. Jest to zmywacz amerykańskiej marki Ferity, której filozofią jest oferowanie produktów, które "pobudzą zmysły i rozpieszczą ciało". Znalazłam też informacje, że firma ta "powstała po to, aby oferować produkty niebanalne, ciekawe i niszowe".  Czy taki okazał się i ten zmywacz ???



    Produkt znajduje się plastikowym, okrągłym pudełku. Jego design jest bardzo prosty. Znajduje się na nim nazwa produktu i rysunek przedstawiający zapach danego zmywacza. Ja mam wanilię, ale są też inne zapachy do wyboru: cytryna, jagoda, kokos, pomarańcza i truskawka. Pudełeczko to łatwo się odkręca i zakręca. Nie otworzy się samoistnie. Dodatkowo jest małe, lekkie i poręczne. Dzięki czemu świetnie nadaje się do zabrania go ze sobą w podróż.
    Jeśli chodzi o płatki to są one bardzo cieniutkie. Trzeba uważać, aby nie wyciągnąć ich zbyt dużo na raz. Mi najczęściej sklejają się dwa płatki. Są tak cienkie, że razem wyglądają na jeden. Pod względem zapachu wypadają całkiem nieźle. Nie jest to może typowo waniliowy zapach, ale za to jest on słodki i przyjemny dla nosa. Nie ma tu typowego zapachu jakie mają zmywacze.


    Co mnie najbardziej zaskoczyło to fakt, że płatki te dobrze radzą sobie ze zmywaniem lakierów i są wydajne. Do zmycia zwykłego lakieru potrzeba dwa płatki - po jednym na każdą rękę. W przypadku lakierów piaskowych i brokatowych potrzeba dwa płatki na zmycie jednej ręki - czyli w sumie wystarczą 4 płatki. Zmywanie lakierów odbywa się w ten sposób, że trzeba przyłożyć do paznokcia płatek, następnie chwile go przytrzymać. Potem pocieramy płatkiem i po chwili mamy już lakier zmyty. Nie jest to nic odkrywczego, bo tak samo przecież używa się zwykły zmywacz.
    Dodatkowo płatki te nasączone są tłustawą substancją. Ma to swoje plusy i minusy. Dobre jest to, że paznokcie jak też i skórki po zmyciu lakieru nie są przesuszone. Minus tu jest taki, że pozostaje na skórze tłusta warstewka. Trzeba potem odtłuścić paznokcie lub umyć dłonie wodą z mydłem.

    Pojemność: w pudełeczku znajdują się 32 płatki

    Cena: ok 5 zł

    Dostępność: drogerie Hebe, w sklepie internetowym: http://www.panakotasklep.pl, przez pewien czas były też w Biedronce,

    Skład: Propylene Carbonate, Water, Fragrance.

    Używałyście już zmywacza w formie płatków ???

    0 0
  • 12/18/13--09:16: AURIGA Flavo-C serum
  • Niestety przez lata pomijałam używanie serum. Myślałam, że mi go nie potrzeba, że jeszcze mam czas, aby zacząć go stosować. Jednak czas leci, skóra się starzeje i nie jest już taka jak kiedyś. Dodatkowo takim "zimnym kubłem wody", który mną wstrząsnął była październikowa wizyta u kosmetyczki, która stwierdziła, że zaczyna mi się robić skóra naczynkowa. Uznałam, że to najwyższa pora na wprowadzenie serum do mojej codziennej pielęgnacji. Jak to mówią - lepiej późno niż później. Mój wybór padł na serum z witaminą C, bo ma ona za zadanie wzmacniać naczynia krwionośne, a także działać przeciwzmarszczkowo. Kupiłam serum Auriga Flavo-C, ponieważ znalazłam na jego temat wiele pozytywnych opinii, a dodatkowo akurat było na promocji.


    Od producenta:
    Gama Flavo-C gwarantuje:
    - stabilność witaminy w serum Flavo-C dzięki unikalnej technologii (w normalnych warunkach witamina C traci swą aktywność po 48 h),
    - działanie ochronne dzięki aktywności antyoksydacyjnej,
    - penetrację do skóry i jej działanie przez 8 h.

    Wskazania:
    -dla osób ok. 25-go roku życia, aby opóźnić pojawienie się pierwszych zmarszczek,
    -w przypadku już istniejących zmarszczek, oraz innych oznak starzenia się skóry takich jak utrata elastyczności, plamy barwnikowe,
    -dla palaczy, osób przebywających często w klimatyzowanych pomieszczeniach,
    w warunkach miejskich, aby wzmocnić procesy naprawcze skóry,
    -w przypadku skóry zniszczonej słońcem.

    Efekty stosowania :
    Spektakularne rozświetlenie skóry, dodanie skórze blasku, wygładzenie i spłycenie zmarszczek, prewencja przeciwzmarszczkowa dzięki ograniczeniu działania wolnych rodników, wzmocnienie naczyń krwionośnych.   Skład:8% witamina C (forma lewoskrętna) i 30% wyciąg z Gingko biloba.





    Serum to ma postać płynu o ciemnym zabarwieniu. Mieści się w małej, zaopatrzonej w pipetę buteleczce. Ma dość specyficzny zapach (taki jakby apteczny), który na szczęście szybko się ulatnia. Stosuję go na oczyszczoną skórę twarzy i szyję. W zupełności wystarcza mi 6-7 kropli. Wyciskam je w zagłębieniu dłoni, a następnie wsmarowuję w skórę. Resztki co zostaną wcieram w skórę dłoni. Używam go raz dziennie - wieczorem. Bardzo szybko się ono wchłania i nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Serum to nie zapycha, nie podrażnia i nie wysusza skóry. Ale nie ma właściwości nawilżających, dlatego aplikuję na nie jeszcze olej z kiełków pszenicy.
    Skóra robi się po nim napięta i wygładzona. Na razie nie zauważyłam, aby serum to wpłynęło na ujednolicenie kolorytu mojej cery. Przyznam, że liczyłam trochę na rozjaśnienie niedużych przebarwień, które mam na brodzie i czole. Na początku wydawało mi się, że Flavo-C rozjaśniło te miejsca, ale po dłuższym czasie używania ten efekt zniknął. Ale za to zauważyłam, że dodało skórze blasku i energii. Nie jest już taka ziemista i zmęczona. Dodatkowo zmniejszyło pory - z czego jestem bardzo zadowolona. Co do kwestii radzenia sobie ze zmarszczkami ciężko mi to określić, bo nie mam takich mocno widocznych. Zależało mi raczej na prewencji, poprawie elastyczności i dodaniu wigoru cerze. I to mi się udało. Poza tym stosuję masaż twarzy, o którym opowiadała Azjatycki Cukier i zapewne to też daje przeciwzmarszczkowe rezultaty. Odkąd stosuję to serum, a także masaż - wygładziły mi się zmarszczki mimiczne w bruzdach koło nosa.  
    Serum przechowuję szczelnie zamknięte i schowane w chłodnym, ciemnym miejscu, żeby zawarta w nim witamina C się nie utleniała. Producent zaleca, żeby po otwarciu zużyć je w ciągu trzech miesięcy. Jeśli stosujemy je systematycznie na więcej i tak nie wystarczy. Mojego zostało już niewiele - tylko na kilka użyć.

    Podsumowując: jest to dobry kosmetyk, który widoczny sposób poprawił wygląd mojej skóry. Dlatego zapewne kupię go ponownie. Zastanawiam się jednak nad wypróbowaniem jego mocniejszego brata, czyli wersji forte, która zawiera 15% witaminy C.

    Pojemność: 15 ml

    Cena: na promocji ok 60 zł

    Dostępność: apteki, Allegro, drogerie (SuperPharm, Hebe), sklepy internetowe. 

    Ciekawa jestem czy używacie produktów z witaminą C ??? 
    Które z nich są Waszymi ulubieńcami ???

    0 0

    Jak powstaje ?

    To olej roślinny, tłoczony z nasion drzewa migdałowego popularnie zwanych migdałami. Przy kupnie warto zwrócić uwagę, czy jest tłoczony na zimno. Wysoka temperatura innych metod tłoczenia pozbawia oleje cennych składników odżywczych. 

    Właściwości:
    Olej ten bogaty jest w substancje odżywcze: proteiny, sole mineralne, witaminy z grupy B, a także A i E. Zawiera duże ilości kwasu oleinowego oraz linolowego, które zmiękczają naskórek i wzmacniają lipidową barierę ochronną skóry. Nadaje się dla każdego rodzaju skóry, także dla skóry wrażliwej.  


    Konsystencja / zapach:
    Jest to dość tłusty, bezbarwny olej. Ma on nieco mdły zapach. Na szczęście nie jest on mocny i szybko się ulatnia.

    Opakowanie:
    Olej znajduje się w szklanej przyciemnianej buteleczce. Niestety nie ma ona żadnego dozownika przez co dość ciężko wydobywa się go z niej. Można go wylać za dużo.

    Jak go stosowałam:
    - na skórę twarzy i szyi - nie lubię go tak używać, ponieważ długo się wchłania i pozostawiań tłustą warstwę. To nie dla mnie.
    - na całe ciało - w tym przypadku sprawdza się o wiele lepiej. Nie wiem czemu tak się dzieje, ale wchłania się dość szybko i nie zostawia tej tłustej warstwy. Może po prostu mam tu bardziej suchą skórę.
    - jako dodatek do kosmetyków - ja dodaję go do maseczek z glinką, a także, gdy wykonuję peeling z użyciem korunduKorund jest mocnym zdzierakiem, ale w połączeniu z olejem robi się nieco delikatniejszy. Jednak mimo to dalej dobrze złuszcza skórę. Potem zmywam olej. Dzięki temu nie pozostaje już ta tłusta warstewka, a skóra robi się miękka i gładka.
    - do olejowania włosów - nie sprawdził się tutaj zupełnie. Niestety w moim przypadku olej ten okropnie obciąża włosy, a także wpływa na szybsze ich przetłuszczenie. Tylko zaraz po umyciu wyglądają dobrze. Z czasem robią się tłuste i oklapnięte. Używając ten olej musiałabym myć włosy codziennie. Nie jestem z tego powodu jednak zasmucona, ponieważ nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Taki stan rzeczy potwierdza to, że dobrze określiłam porowatość moich włosów. Olej ze słodkich migdałów sprawdza się u osób z dużą porowatością. Moje są średnioporowate w kierunku do nisko porowatych. U mnie świetnie do olejowania sprawdza się za to olej z kiełków pszenicy, o którym pisałam TUTAJ.

    Pojemność / Cena:
    - 30 ml kosztuje 12,00 zł
    - 100 ml kosztuje 20,00 zł

    Dostępność: sklep internetowy firmy BINGOSPA

    Skład: Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil

    Używałyście oleju ze słodkich migdałów ???
    Jak się u Was sprawdził ???

    0 0
  • 12/21/13--05:57: Niespodzianka od Lirene
  • Wczoraj przyjechał do mnie kurier z paczką. Spodziewałam się, że przyszło moje zamówienie. Jednak, gdy otworzyłam przesyłkę okazało się, że to świąteczna niespodzianka od Lirene. Jej zawartość to bransoletka i nowość marki, którą jest balsam Rubin Charm, czyli kuszące rubiny na skórze. Wszystko to było pięknie zapakowane. Dołączona jest też kartka z życzeniami. Jest to bardzo miły gest. Sprawił mi on dużo radości - dziękuję :))


    0 0
  • 12/22/13--02:18: PinkJoy - grudzień 2013
  • To jest mój pierwszy box na jaki kiedykolwiek się zdecydowałam. Dodatkowo jest to debiut nowego boxa na rynku. Zaciekawiła mnie idea poznania kosmetyków z innych krajów. Grudniowa edycja poświęcona jest kosmetykom rosyjskim.


    Po rozpakowaniu przesyłki naszym oczom ukazuje się różowe pudełeczko ze świątecznym znaczkiem. Jest ono bardzo miękkie. Zaciekawiło mojego kota, który na nie stanął i już się cale pogięło. Trochę szkoda, bo myślałam, że przeznaczę na coś to pudełko jak to można zrobić z tymi od innych boxów. 


    W środku pudełeczka znajduje się bibułka, wstążeczka i kartka z informacją o kosmetykach. Na tej kartce umieszczono dość obszerne informacje o kosmetykach. To bardzo dobrze, ponieważ na kartonikach mamy informacje w języku rosyjskim. Na każdym kartoniku znajduje się dodatkowo naklejka w języku polskim z nazwą danego kosmetyku. 



    Znajduje się tutaj 5 pełnowymiarowych kosmetyków oraz dwie próbki.


     "Czysta linia" oczyszczający peeling do twarzy z pestek moreli i wyciągiem z rumianku


     Odżywczy krem "Shilajit" do skóry normalnej i tłustej



    Żel z kompleksem aminokwasów i mikroelementów "Karina"


    Odżywka do włosów "Piwo i pszenica"


    Ochronny krem do rąk "Silikon"

    Dołączone są też dwie próbki kosmetyków polskich:


    "GoCranberry" Inteligentnie nawilżający krem do twarzy na dzień
    "GoCranberry" Odżywczo - wygładzający krem pod oczy

    PinkJoy kosztuje 49,90 zł (przesyłka wliczona jest w cenę). Można go zamówić na stronie: pinkjoy.pl
    Aktualnie grudniowa edycja jest już wyprzedana. Czekamy na start kolejnej kampanii. Ciekawe jaki teraz będzie kraj. Ja jeszcze nie zdecydowałam czy kupię kolejne pudełko.

    Co sądzicie o tym pudełku ? Jestem ciekawa Waszych opinii !
    Czujecie się przekonani do zamówienia następnego pudełka ?

    0 0
  • 12/23/13--09:04: Wesołych Świąt
  • Witajcie,

    Już niedługo Wigilia. Ja powoli zaczynam coraz bardziej czuć klimat świąt. Towarzyszą temu radosne przeżycia, jak również i świąteczna bieganina. Już wkrótce podzielimy się opłatkiem i zaśpiewamy kolędy. Korzystając z wolnej chwili chciałabym moim czytelnikom, innym blogerkom, a także firmom współpracującym ze mną złożyć życzenia.


    Niech magiczna noc Wigilijnego Wieczoru
    przyniesie Wam spokój i radość.

    Niech każda chwila Świąt Bożego Narodzenia
    żyje własnym pięknem,
    a Nowy Rok obdaruje Was
    pomyślnością i szczęściem.

    Niech świąteczne życzenia
    mają dla Was moc spełnienia.
    Te całkiem błahe i te ważne,
    te dostojne i nawet te ciut niepoważne.

    U nas od zeszłego roku królują nietłukące bańki na choince. Dodatkowo jest ona przywiązana do ściany. To wszystko przez wzgląd na młode pokolenie kotów, które upodobało sobie choinkę za obiekt do zabawy. Na zdjęciach możecie zobaczyć kilka ozdób, które mamy na choince.

    0 0

    Skomplikowane zdobienia mi nie wychodzą, dlatego na święta postawiłam na coś prostego. Połączenie klasycznej czerwieni i połyskującego srebra.



    0 0

    Od producenta:

    Preparat BingoSpa służy do złuszczania warstwy rogowej skóry stóp poprzez działanie kwasów owocowych AHA (kwasy alfa-hydroksylowe) oraz ekstraktów i olejków roślinnych o działaniu złuszczającym i nawilżającym.
    Składniki aktywne: sól warzona próżniowo, siarczan magnezu, urea (mocznik), pięćdziesięcioprocentowe kwasy owocowe AHA, olejek pomarańczowy, ekstrakty z melisy i z nagietka.

    Preparat ten jest w formie białych kryształków. Mają one bardzo przyjemny i delikatny zapach. Wyczuwam w nim cytrusową nutkę - jakby nieco pomarańczową. A wszystko to znajduje się w przezroczystym, plastikowym, zakręcanym słoiczku. Ta zawartość zabezpieczona jest jeszcze dodatkowo plastikową nakładką. Na opakowaniu znajdują się wszystkie podstawowe informacje takie jak nazwa produktu, jego skład i opis jak go stosować.


    Preparat ten stosuję dwa razy w tygodniu. Zabieg jest dość czasochłonny. Wykonuję go w następujący sposób. Nanoszę preparat na wilgotną dłoń lub gąbkę, potem masuję stopy. Producent zaleca wykonywać ten masaż przez 5 - 10 min. Ja poprzestaję na 5 minutach. Do 10 minut jeszcze nie udało mi się wytrwać. Po zakończeniu stopy opłukuję pod bieżącą wodą i osuszam. W trakcie masażu preparat delikatnie zaczyna się pienić
    Preparat jest skuteczny i radzi sobie ze złuszczaniem naskórka. Jednak nie jest to widoczne już od pierwszego użycia. Trzeba go regularnie stosować, aby zauważyć efekty jego działania. Aktualnie zauważyłam, że polepszył stan moich szorstkich i stwardniałych pięt, a także zrogowaceń na śródstopiu. Jest bardzo wydajny. Wystarczy użyć jego niewielką ilość. A dodatkowo znajduje się w opakowaniu o dużej pojemności. Dzięki czemu wystarczy na kilkumiesięczną kurację.

    Pojemność: 600g

    Cena:18 zł

    Dostępność: sklep internetowy firmy BINGOSPA

    Skład: Sodium Chloride, Sodium Hydrogen Carbonate, Magnessium Sulphate, Fertilizer Urea, Sodium Lauryl Sulfate, Aqua, Passiflora Edulis Fruit Extract, Saccharum Officinarum Extract, Citrus Medica Limonum Extract, Ananas Sativus Extract, Vitis Vinifer Extract, Citrus Aurantium Dulcis (orange) Oil, Aqua, Alcohol, Melisa Officinalis Extract, Thymus Vulganis Extract,  Aqua, Alcohol, Calandula Extract, Cocamide DEA.

    Używałyście już taki preparat do stóp ???

    0 0
  • 12/31/13--03:00: Zakupy kosmetyczne z grudnia
  • W tym miesiącu powrócił kosmetyczny minimalizm. Kupiłam tylko kilka rzeczy. Chcę się skupić na zużywaniu kosmetyków - nowe będę kupować w miarę potrzeb.


    W Sephorze skorzystałam z 25% przeceny na produkty do makijażu. Kupiłam Aqua Brow (za 66,75 zł) oraz skośny pędzel numer 15 (za 21,75 zł). 



    Potrzebuję nowego serum, ponieważ skończyło mi się Flavo-C. Zapewne do niego jeszcze powrócę, ale zanim to nastąpi chciałam wypróbować jakieś inne. Dlatego kupiłam serum z witaminą C marki Synchrovit (za 32 zł).


    A na koniec jeszcze paczuszka, którą ostatnio dostałam. Będę testować EpilFeet - maskę do stóp na bazie kwasów.

    0 0

    Bibułki matujące to świetny wynalazek, z którego chętnie i często korzystam. Jestem posiadaczką cery mieszanej, która jak wiadomo przetłuszcza się w strefie T. Zebranie sebum w ciągu dnia to dla mnie podstawa, aby makijaż dobrze wyglądał. Mam je zawsze przy sobie w torebce, aby użyć, gdy zajdzie taka potrzeba. Obecnie używam bibułek matujących Beauty Formulas oraz Wibo.


    Mają one formę prostokątną. Najczęściej stosuję je do zbierania nadmiaru sebum. Taki pojedynczy płatek należy przyłożyć do skóry i lekko docisnąć. Nie należy pocierać skóry, aby nie uszkodzić makijażu. Matowić skórę można dowolną ilość razy w ciągu dnia. Jednak należy pamiętać, że bibułka jest wyrobem jednorazowym - zużytą należy wyrzucić. Można je stosować też do zebrania nadmiaru kremu, czy też zaraz po nałożeniu podkładu, aby lepiej wyglądał i dłużej trzymał się na twarzy.


    Bibułki matujące Wibo kosztują ok 5 zł za opakowanie, w którym znajduje się ich 40 sztuk. Przypominają mi trochę papier śniadaniowy tylko, że są jakby jego cieńszą wersją. Mają różowy kolor. Do zmatowienia strefy T wystarczają mi dwie takie bibułki. Nie są one złe, bo robią to co powinny, czyli zbierają nadmiar sebum ze skóry. 


    Jednak ja jakoś bardziej lubię bibułki matujące Beauty Formulas. Niby i jedne i drugie to kawałek bibułki, jednak bibułka bibułce nierówna. Te z Beauty Formulas mają nieco inną strukturę. Są delikatniejsze, mniej śliskie i mniej błyszczące. Są nieco większe i mają kolor brązowy. Nieco lepiej wchłaniają sebum. Jednak mimo to tych bibułek również muszę użyć dwie. Kosztują ok. 12 zł za 50 sztuk. 


    Chciałabym jeszcze kiedyś wypróbować bibułki matujące innych firm, jak np. te Inglota. 

    A Wy używałyście bibułki matujące ??
    Które się u Was najlepiej sprawdziły ??

    0 0

    W listopadzie otrzymałam do przetestowania kilka kosmetyków. Znalazły się tam między innymi produkty do pielęgnacji paznokci, które wybrałam. Są to codzienna baza ochronna oraz migdałowy olejek do skórek. Chciałabym dziś opisać Wam moje wrażenia jak się sprawdziły te produkty.


    Produkt znajduje się w małej, szklanej buteleczce. Zaopatrzona jest ona w nieduży i wygodny w użyciu pędzelek. Preparat wygląda na mętny, ale na paznokciach jest bezbarwny. Ma ona za zadanie tworzyć warstwę ochronną paznokci. A także utrzymywać je w dobrej kondycji poprzez hamowanie szkodliwego działania czynników zewnętrznych. I tak też działa, dlatego często maluję paznokcie tylko tym preparatem. Chroni je, a dodatkowo dodaje ładnego blasku. Jednak równie dobrze sprawdza się też jako baza pod lakier - przedłużając jego trwałość. 



    Jestem zadowolona z tego produktu. Dzięki niemu lakiery nie powodują pogorszenia stanu moich paznokci. Występuje on w kilku wersjach. Ja mam Turtle, czyli dla paznokci normalnych, ale do wyboru są jeszcze: Seal (dla paznokci suchych i łamliwych), Rhino (dla paznokci miękkich) oraz Shark (dla paznokci zniszczonych).

    Pojemność: 15 ml

    Cena: 19 zł

    Dostępność: sklep internetowy Panakota, wybrane drogerie Hebe

    Skład: Butyl Acetate, Ethyl Acetate, NitroEthyl Acetate, Butyl Acetate, Nitrocellulose, Adipic Acid/Neopentyl Glycol/Trimellitic Anhydride Copolymer, Acetyl Tributyl Citrate, Isopropyl Alcohol, Etocrylene, Alumina, Trimethylpentanediyl Dibenzoate, Polyvinyl Butyral, Silica, N-Butyl Alcohol, CI77120, CI26100, CI77891.


    Olejek znajduje się w małej, szklanej buteleczce. Zaopatrzona jest ona w pipetę, która wbudowana jest w nakrętkę. Łatwo i sprawnie dozuje się nią olejek. Jest to bardzo ciekawe rozwiązanie. Olejek ten stosuję do pielęgnacji skórek. Ale też nieraz wmasowuję w paznokcie i palce zaraz po użyciu zmywacza, aby nie były takie suche. Dość szybko się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy.


    Olejek ma bardzo charakterystyczny zapach. Typowy jak ten, który mają aromaty do ciast. Na początku, zaraz po rozsmarowaniu na skórze, jest on bardzo mocny. Jednak z czasem łagodnieje i robi się bardziej przyjemny dla nosa. Dość długo utrzymuje się on na skórze. Jest to dość słodki zapach. Dostępne są też inne warianty zapachowe tego produktu: pomarańczowy i cytrynowy.

    Pojemność: 15 ml

    Cena: 19 zł

    Dostępność: sklep internetowy Panakota, wybrane drogerie Hebe

    Skład: Prunus Amygdalus dulcis Oil, Parfum,  Commiphora Myrra Oil, Tocopheryl Acetate, Glyceryl Linoleate (and) Glyceryl Linolenate, Citronellol, Cinnamyl Alcohol, Geraniol, Eugenol.

older | 1 | .... | 10 | 11 | (Page 12) | 13 | 14 | .... | 31 | newer