Are you the publisher? Claim or contact us about this channel


Embed this content in your HTML

Search

Report adult content:

click to rate:

Account: (login)

More Channels


Showcase


Channel Catalog


Channel Description:

Witajcie w moim kosmetycznym świecie !!! Mam nadzieje, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie :))

older | 1 | .... | 3 | 4 | (Page 5) | 6 | 7 | .... | 31 | newer

    0 0

    Dziękuję za wszystkie Wasze odpowiedzi i uwagi. Przydadzą mi się one, gdy będę organizować następny tego typu mini-konkurs. A zorganizuję go na pewno, bo odpowiada Wam taka forma konkursu. Pisałyście, że dzięki temu może wygrać więcej osób, nie trzeba długo czekać na wyniki, trzeba wykazać się kreatywnością - nie zgłasza się tu "milion pięćset" osób, z których jedna zostanie wybrana losowo.

    A teraz pora na wyniki. W tej edycji konkursu można było wygrać:



    - VIPERA błyszczyk do ust  Hello Girl! w kolorze numer 49
    - VIPERA konturówka do ust Ikebana w kolorze numer 354 - coral,
    - LOVELY czarny eyeliner,
    - ESSENCE dwustronny pędzel do pudru i cieni z limitowanej edycji Wild Craft,
    - ESSENCE lakier do paznokci z limitowanej edycji Fruity.
    - dodatkowo dokładam kilka ozdób na paznokcie.

    Tym razem nagrodę zdobywa puszka

    Gratuluję Ci wygranej. Zaraz piszę do Ciebie mail.

    ****************

    Mam do Was jeszcze jedno pytanie. Pokazywałam ostatnio kosmetyki, które mam na wymianę - TUTAJ. Wymieniłam się tylko za krem, reszta kosmetyków sobie leży. Nie do końca się one u mnie sprawdziły, ale może komuś się mogą jeszcze przydać. Nawet po to, aby sprawdzić jak działają. Są one zużyte w małym stopniu, nie są przeterminowane. Zastanawiam się czy byłybyście zainteresowane jakbym oddała je komuś w rozdaniu. Dołożyłabym jeszcze coś do tego. Dajcie znać co o tym sądzicie. Czy zorganizować rozdanie z używanymi kosmetykami ???

    0 0

    Gdy pokazałam Wam kosmetyki, które otrzymałam do testów od firmy BingoSpa, pojawiły się tam komentarze, że najpierw chciałybyście zobaczyć recenzje tego peelingu błotnego do twarzy. Używałam go już wystarczająco, aby wyrobić sobie o nim opinię i proszę bardzo oto recenzja :))


    Od producenta:
    Delikatny, drobnoziarnisty peeling błotny do twarzy z kwasami owocowymi AHA. Zawiera 10% naturalnego błota z Morza martwego 2% mielonych pestek z oliwek i 50%-owe kwasy owocowe. W przypadku cery tłustej i mieszanej błoto z Morza Martwego oczyszcza zatkane pory skóry (przez absorbcję z porów nieczystości) oraz zapewnia działanie bakteriobójcze. Bardzo istotne dla osób z cera tłustą i mieszaną jest to, iż błoto powoduje istotne zwężenie porów skóry.  Kwasy owocowe złuszczają naskórek. Zwiększają poziom nawilżenia skóry czego efektem jest poprawa elastyczności i wyglądu zewnętrznej warstwy skory.
    Sposób użycia: opuszkami palców rozprowadzić peeling na twarzy i szyi. Delikatnymi, kolistymi ruchami masować skórę, następnie spłukać wodą.

    Opakowanie:
    plastikowy, bezbarwny, zakręcany czarną nakrętką słoiczek. Niestety produkt nie jest zabezpieczony żadną folią wewnątrz, ani żadną taśmą z zewnątrz. Nie lubię takich kosmetyków, bo nigdy nie wiadomo czy go ktoś wcześniej czasem nie otwierał. Na opakowaniu znajduje się naklejka z nazwą produktu, opisem jego działania, składem, datą ważności. Utrzymana jest ona w bardzo prostej, biało-czarnej kolorystyce z kilkoma czerwonymi akcentami.


    Konsystencja:
    dość rzadkie, szare błotko. Ale nie jest ono też aż nazbyt rzadkie - łatwo da się je wydobyć i nie przecieka przez palce. Znajdują się w nim czarno-brązowe punkciki. Są to zmielone pestki oliwek. Jest to peeling drobnoziarnisty.

    Zapach:
    typowy jak dla błotka. Na samym początku wydał mi się okropny. Na szczęście da się go wytrzymać, bo nie jest zbyt mocny, ani drażniący. Ale trzeba się do niego przyzwyczaić.

    Działanie:
    stosuje go dwa razy na tydzień. Nakładam go na zwilżoną skórę twarzy, następnie masuję przez 2-3 minuty i spłukuję. Błotko zmywa się szybko, ale z drobinkami peelingujacymi trzeba się pomęczyć trochę dłużej.
    Peeling ten ze złuszczaniem skóry radzi sobie dość dobrze, mimo że drobinek peelingujacych jest w nim mało. Jest delikatny dla skóry, ponieważ nie jest ona po jego użyciu podrażniona, ani zaczerwieniona. Jednak dla osób, które preferują typowe, mocne "zdzieraki" może okazać się za słaby. Dlatego czasem zdarza mi się tuningować go przez dosypanie odrobiny korundu. Wtedy czuję, że skóra jest odpowiednio mocno złuszczona. Nie zauważyłam, aby zwężał pory, ani zwiększał poziom nawilżenia skóry. Za to nie podrażnił mnie, ani nie uczulił.
    Jest to produkt wydajny - wystarczy użyć jego niewielką ilość. Ja używam jedną płaską łyżeczkę.
    Producent podkreśla, że ważne jest, aby przy stosowaniu tego peelingu pamiętać o aplikowaniu kremów z wysokim filtrem, a także unikać eksponowania skóry na promienie UV, czyli opalanie, solarium. A to wszystko ze względu na znajdujące się w nim kwasy AHA.

    Pojemność: 100g

    Cena: 12,00 zł

    Dostępność: sklepy stacjonarne; sklep internetowy producenta, gdzie peeling ten znajdziecie TUTAJ.

    Skład:
    Aqua
    Dead Sea Mud - błoto z Morza Martwego
    Cetearyl Alcohol - alkohol tłuszczowy, emulgator, stabilizator emulsji. Nie podrażnia. Jest to substancja zmiękczająca, natłuszczająca i wygładzająca skórę.
    Ceteareth-20 - emulgator. Zabroniony zupełnie w kosmetykach naturalnych, nie wolno go nanosić na uszkodzoną i podrażnioną skórę.
    Olea Europea (Olive) Seed Powder - mielone pestki z oliwek
    Cetyl Alcohol - emolient. Należy do alkoholi tłuszczowych i jest zupełnie niedrażniącym środkiem zmiękczającym, natłuszczającym i wygładzającym skórę, jak również stabilizującym emulsję.
    Passiflora Edulis Fruit Extract - wyciąg z owoców męczennicy jadalnej, zwanej potocznie marakują.
    Saccharum Officinarium Extract - wyciąg z cukrowca lekarskiego, zwanego potocznie trzciną cukrową (kwas glikolowy - spośród wszystkich kwasów AHA ten jest najbardziej aktywny).
    Citrus Medica Limonum Extract - ekstrakt z cytryny, źródło flawonoidów, hydroksykwasów, witaminy C.
    Ananas Sativus Extract - ekstrakt z ananasa otrzymywany z owoców Ananas sativus. Stanowi bogate źródło aminokwasów i enzymów, głównie bromelin. Poprawia elastyczność i jędrność skóry.
    Vitis Vinifera Extract - ekstrakt z winogron
    Citric Acid - kwas cytrynowy, wspomaga działanie ochronne antyoksydantów, używany jako zmiękczacz, środek konserwujący, przeciwutleniacz.
    DMDM-Hydantoin - konserwant. Z powierzchni skóry wchłania się słabo, ale u osób uczulonych lub o skórze wrażliwej może wywoływać podrażnienia, w skrajnych przypadkach zaburzać czynności gruczołów łojowych i powodować stany zapalne skóry.
    Methyl Paraben - substancja konserwująca.
    Ethyl Paraben - konserwant pochodzenia chemicznego.

    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    Dziękuję firmie BingoSpa za udostępnienie mi tego produktu do przetestowania. Pragnę zaznaczyć, że fakt otrzymania kosmetyku za darmo w żaden sposób nie wpłynął na obiektywność mojej recenzji.

    0 0
  • 03/04/13--00:24: SECHE - lakier do paznokci
  • Gdy Malina pokazała lakiery na blogu, od razu rzucił mi się w oczy ten odcień. Na co dzień preferuję raczej nudziaki, ale ten kolor ma w sobie coś, co przyciągnęło moją uwagę. Zgłosiłam się do testów i udało się :)) Tym oto sposobem mogę zaprezentować Wam go dziś na blogu.
    Lakier znajduje się w szklanej buteleczce o pojemności 14 ml. Mam odcień o nazwie Aristocrat. Jest to ciemny śliwkowy kolor z malutkimi połyskującymi drobinkami.


    Posiada mały, ale wygodny w użyciu pędzelek. Udało mi się pomalować nim paznokcie za pomocą trzech ruchów.


    Jest bardzo mocno nasycony kolorystycznie, ponieważ już jedna warstwa wystarczy, aby odpowiednio pokryć płytkę paznokcia. Dodatkowo bardzo szybko schnie - jeszcze zanim upłynęło 30 minut był suchy. Ja to zawsze tak mam, że jak pomaluje paznokcie, to zaraz muszę coś zrobić. Tak było i tym razem - miałam trochę do zrobienia w domu. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że przecież dopiero malowałam paznokcie, ale okazało się, że nie było żadnych odcisków, które mogły powstać w trakcie schnięcia lakieru.
    Dodatkowo jest to lakier trwały. Jego "żywotność" na paznokciach wyglądała tak:
    - pierwszy dzień: wszystko OK,
    - drugi dzień: starł się trochę na końcach paznokci,
    - trzeci dzień: bez zmian. Nigdzie nie odprysnął, a nie używałam na niego żadnego topa.
    Potem musiałam go zmyć, bo zaszła potrzeba pomalowania paznokci na inny kolor. Jego cena wynosi ok. 33 zł.


     ****************************


    Lakier ten otrzymałam od Maliny w ramach testowania kosmetyków w Malinowym Klubie. Ciesze się, że miałam możliwość go wypróbować :))

    0 0


    Od producenta:
    Rekonstruujące i nawilżające serum domycia włosów. Skuteczne, bo bogate w kolagen, który wspomaga proces odbudowy włókna włosa. kolagen jest białkiem podobnym w budowie do białek tworzących strukturę włosa. Dzięki temu tworzy cieniutki film ochronny na powierzchni włosów, który zwiększa zatrzymywanie wilgoci i jednocześnie chroni włosy przed wnikaniem szkodliwych substancji z otoczenia przywracając włosom jędrność, elastyczność i miękkość w dotyku.

    Sposób użycia: na zmoczone włosy nanieść serum i delikatnie myć przez 2-3 minuty, spłukać wodą. W razie potrzeby czynność powtórzyć. Po umyciu można zastosować mleczko lub odżywkę.











    Opakowanie:
    plastikowa, przezroczysta butelka wykonana z twardego plastiku zakręca metalową nakrętką. Niestety opakowanie to jest niewygodne w użyciu. Gdy serum zaczyna ubywać, to coraz gorzej się je wybywa, bo butelki nie da się ścisnąć - trzeba czekać aż samo spłynie. Dodatkowo dozownikiem, który ma postać dość dużego otworu - wydobywa się nieraz zbyt dużo produktu. Co wpływa na zmniejszenie się wydajności tego serum. Gdyby była tutaj pompka - wiele by się zmieniło na plus. Nawet to, że mokrymi rękami ciężko jest odkręcić tą nakrętkę. Dlatego butelkę staram się odkręcić zanim jeszcze zmoczę ręce. 
    Na opakowaniu znajduje się naklejka z nazwą produktu, opisem jego działania, składem, datą ważności. Utrzymana jest ona w bardzo prostej biało-czarnej kolorystyce z niebieskim akcentem. Niestety dość szybko wsiąka ona wodę (np. gdy chwycę ją mokrą ręką), a przez to zaczyna wyglądać coraz bardziej nieestetycznie. 


    Konsystencja:
    produkt ten jest dość gęsty jak na szampon. Ma kolor biały.

    Zapach:
    nie wiem jak mam go opisać, ponieważ przy moim pierwszym kontakcie z zapachem tego produktu przeżyłam szok. Odkręcam, wącham .... a tu zapach proszku do prania ??? Musiałam jeszcze raz spojrzeć na etykietkę z nazwą, aby upewnić się, że to produkt przeznaczony do pielęgnacji włosów. Nie wiem jaki zapach ma kolagen, ale dla mnie zapach tego serum jest bardzo chemiczny i nieprzyjemny.

    Działanie:
    na początku chciałabym się odnieść do nazwy tego produktu. Widząc go gdzieś w sklepie na półce raczej nie pomyślałabym, że jest to szampon. Moim zdaniem jego nazwa wprowadza klienta w błąd. Na początku myślałam, że serum to nakłada się na włosy, trzyma na nich przez pewien czas, a następnie spłukuje. Jenak patrząc na opis sposobu jego użycia okazuje się, że to po prostu szampon.
    Przez pierwsze dwa tygodnie używania tego serum moje włosy przeżywały chyba jakiś szok. Przede wszystkim już w trakcie mycia robiły się bardzo szorstkie. Przez to kołtuniły się bardziej zarówno w trakcie mycia, a także gdy już były suche. Serum to utrudniało rozczesywanie włosów, które zaczęły się też elektryzować w trakcie czesania. Później chyba przyzwyczaiły się nieco do tego produktu, bo przestały się elektryzować i zrobiły się mniej szorstkie. Ale co z tego jak dostałam łupież, którego nie miałam już od wielu lat. Aktualnie zużyłam już większość opakowania tego serum. Moje włosy są matowe, suche i poplątane. Jedyny plus tego produktu jest chyba taki, że dobrze się pieni.

    Pojemność: 150 ml

    Cena: 9 zł

    Dostępność: sklepy stacjonarne; sklep internetowy producentahttp://www.bingosklep.com/, gdzie peeling ten znajdziecie TUTAJ.

    Skład:
    Aqua- woda
    Sodium Laureth-2 Sulfate - substancja myjąca, usuwa zanieczyszczenia ze skóry i włosów, ma dobre właściwości pianotwórcze, może mieć działanie drażniące.
    Lauramidopropyl Betaine - substancja powierzchniowo czynna, pełni funkcje antystatyczne, obniża napięcie powierzchniowe. W dużym stężeniu może być toksyczny. Rzadko powoduje poważne uszkodzenia, ale dosyć często jest przyczyną kontaktowego zapalenia skóry, podrażnienia oczu i błon śluzowych.
    Soluble Collagen - kolagen hydrolizowany. Zalecane stężenie od 2 do 5 %.
    Styrene/Acrylates Copolymer - środek zmętniający. Składnik używany jako dodatek do przezroczystych składników kosmetycznych w celu zmętnienia, aby utrudnić przenikanie światła.
    Cocamide DEA - emulgator. Dietanoloamid kwasów tłuszczowych z oleju kokosowego. substancja myjąca - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów. Nie stosować w trakcie ciąży i laktacji.
    Propylene Glycol - hukument. Zapobiega krystalizacji (wysychaniu) masy kosmetycznej przy ujściu butelki, tuby, itp. Wspomaga działanie konserwujące przez obniżenie aktywności wody, która jest doskonała pożywką dla drobnoustrojów.
    Sodium Chloride - chlorek sodu. W kosmetykach odpowiada za lepkość produktu.
    Parfum - substancje zapachowe
    DMDM-Hydantoin - konserwant. Związek ten jest donorem aldehydu mrówkowego oznacza to że w określonych warunkach może być uwalniany formaldehyd.Nie stosować w trakcie ciąży i laktacji.
    Methylchloroisothiazolinone - biodegradowalna substancja konserwująca. Chroni kosmetyk przed drobnoustrojami. Ma działanie alergizujące i może oddziaływać na układ nerwowy.
    Methylisothiazolinone - tania i popularna chemiczna substancja konserwująca stosowana głównie w produktach pozostajacych na skórze.Ma działanie alergizujące i może oddziaływać na układ nerwowy.
    Hexyl Cinnamic Aldehyde
    Citric Acid - kwas cytrynowy. Wspomaga działanie ochronne antyoksydantów, używany jako zmiękczacz, środek konserwujący przeciwutleniacz.

    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    Dziękuję firmie BingoSpa za udostępnienie mi tego produktu do przetestowania. Pragnę zaznaczyć, że fakt otrzymania kosmetyku za darmo w żaden sposób nie wpłynął na obiektywność mojej recenzji.

    0 0



    Od producenta:
    Nowoczesna formuła pielęgnacji skóry wokół oczu. Przeznaczone do zabiegów intensywnie nawilżających i dotleniających skórę pod oczami. Zawarte składniki aktywne przenikają do głębszych warstw skóry, dzięki czemu znacznie poprawia się jej napięcie oraz nawilżenie. Powodują efekt długotrwałego utrzymywania odpowiedniego poziomu nawilżenia i jędrności skóry. Redukują opuchliznę i rozjaśniają cienie pod oczami.

    Sposób użycia: Oczyścić skórę wokół oczu. Wyjąć płatki z opakowania i nałożyć pod oczy. Pozostawiając na ok.30 min., następnie zdjąć, a nadmiar żelu wmasować.





    Opakowanie:
    W kartonowej saszetce - utrzymanej w czerwono-złotej kolorystyce - znajdują się dwa żelowe płatki. Są one zamknięte w szczelnie zabezpieczonym blistrze. Płatki te są bardzo delikatne, są koloru mlecznego. Mają galaretowatą konsystencję - są śliskie i wilgotne. Mają kształt pół łuku i około milimetr grubości.


    Zapach:
    płatki mają bardzo delikatny i przyjemny zapach.


    Działanie:
    Najlepiej aplikować je na leżąco lub w pozycji siedzącej z odchyloną do tyłu głową. Inaczej będą nam zjeżdżać w dół. Trzymałam je trochę dłużej niż zaleca to producent, bo około 45 minut. A to dlatego, że dają bardzo fajne uczucie na skórze - taki lekki, odprężający chłodek. Płatki te nie podrażniły mi skóry wokół oczu. Nie było żadnego uczucia swędzenia, pieczenia, ściągnięcia, bądź łzawienia. Za to dały natychmiastową ulgę dla skóry, która zrobiła się napięta, wygładzona i nawilżona. Efektu rozjaśnienia cieni pod oczami nie zauważyłam, ale to pewnie dlatego, że użyłam je raz. Jakbym aplikowała takie płatki pod oczy częściej, to może i rozjaśniły by nieco cienie pod oczami. Myślę, że sięgnę po te płatki jeszcze, bo podoba mi się to, że działają jak taki nawilżający kompres.

    Cena: ok 6 zł

    Skład:
    • Aqua - woda
    • Glycerin - naturalna gliceryna jest uzyskiwana przez zmydlanie tłuszczy roślinnych, głównie tłuszczu kokosowego. Gliceryna w naturalny sposób osłania skórę, przenikając do przestrzeni międzykomórkowych, gdzie wiąże ilość wody niezbędną do zachowania prawidłowego nawilżenia skóry.
    • Sargassum Filipendula Extract - ekstrakt z gronorostów
    • Chitosan - ze względu na właściwości higroskopijne (wiąże wodę) może być stosowany jako zagęstnik (wpływa na konsystencję kosmetyku), czyli może powodować wzrost lepkości kosmetyku.
    • Propylene Glycol - glikol propylenowy, humektant - zapobiega krystalizacji (wysychaniu) masy kosmetycznej przy ujściu butelki, tuby itp. Wspomaga działanie konserwujące poprzez obniżenie aktywności wody, która jest doskonałą pożywką dla drobnoustrojów. Substancja nawilżająca skórę
    • Collagen -kolagen
    • Allantoin - alantoina, stosowana od dawna jako czynnik gojący i kojący, likwiduje podrażnienia i stany zapalne, przyspiesza odnowę tkankową, przyspiesza ziarninowanie uszkodzonej tkanki i ułatwia bliznowacenie, zmiękcza warstwę rogową naskórka, pomaga w usuwaniu zrogowaceń.
    • Hydroxyethylcellulose - modyfikator reologii (zmienia konsystencję) -zagęstnik, zwiększa lepkość preparatu, dzięki czemu wpływa także na stabilność piany.
    • Carrageenan - Karagen (mech irlandzki) pozyskiwany jest z czerwonych wodorostów morskich (Rodophyceae). Stanowi mieszaninę kilku układów, z których dwa - kappa i jota tworzą żele. Poprawia konsystencję - zagęstnik, zwiększa lepkość preparatu dzięki czemu wpływa także na stabilność piany.
    • Paraffinum Liquidum - olej mineralny. Substancja komedogenna, czyli sprzyja powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy.
    • Hyaluronic Acid - kwas hialuronowy
    • Lavandula Angustifolia (Lavander) Oil -olejek lawendowy
    • Sodium Laureth Sulfate - jedna z najpopularniejszych substancji myjących
    • Propylparaben - substancja konserwująca
    • Methylparaben - substancja konserwująca
    *****************************

     
    Produkt ten otrzymałam od Maliny w ramach testowania kosmetyków w Malinowym Klubie. Ciesze się, że miałam możliwość go wypróbować :))

    0 0
  • 03/09/13--03:02: A dzisiaj jestem na .....
  • .... spotkaniu blogerek w Rzeszowie. Bardzo się ciesze, że organizowane jest to spotkanie. Już nie mogę się doczekać, kiedy Was poznam dziewczyny :))



    0 0

    W sobotę (09.03.2013r.) odbył się Blogerski Dzień Kobiet w Rzeszowie, w którym miałam przyjemność uczestniczyć. Spotkanie rozpoczęło się o 14:00, ale sporo osób przyszło już wcześniej. Było nas 25, czyli cały komplet. Zjadłyśmy pyszny obiad, a następnie zaczęłyśmy plotkować na różne tematy. Okazało się, że były tam blogerki, które już znam i spotkałam przy różnych okazjach. Ale poznałam też wiele nowych osób.



    Chciałabym podziękować organizatorkom spotkania Izie i Ani, za świetną organizację i ciekawe atrakcje. Jak na przykład dermokonsultacje, które prowadziła Pani Kamila Zabrzeska z Vichy. Podchodziłyśmy po kolei do jej stanowiska i mogłyśmy się dowiedzieć więcej informacji o naszej skórze i odpowiedniej pielęgnacji. Okazało się, że słusznie podejrzewałam, że mam cerę mieszaną, z tendencją do przesuszania. Uważam, że takie konsultacje są świetne. Chciałabym jeszcze kiedyś mieć możliwość sprawdzić moją skórę za jakiś czas.

    Była też Pani Joanna Darwińska z Sylveco, która opowiadała nam o firmie i o ofercie kosmetyków. Okazało się, że firma ta ma swoją siedzibę w okolicach Rzeszowa. Jestem tym faktem bardzo pozytywnie zaskoczona.

    Kolejną niespodzianką była wizyta Pana Marcina z firmy Ziaja. Otrzymałyśmy od niego zaproszenia na warsztaty, które odbędą się w kwietniu. Na spotkaniu była też Pani Renata Szuszczenko z firmy PAT&RUB. Będzie to mój pierwszy kontakt z kosmetykami tej firmy. 

    Nie spodziewałam się, że dostaniemy aż tyle upominków kosmetycznych. Ledwo udało mi się doczłapać do środka transportu.

    0 0

    Od producenta:
    Tonik intensywnie złuszczający,oparty na kwasach hydroksylowych AHA/BHA - 8% kwas mlekowy (AHA) + 2% kwas salicylowy (BHA). Tonik zawiera tylko 6.5% naturalnego alkoholu, który był niezbędny, aby jego formuła była trwała i łatwa w wykonaniu oraz umożliwiała całkowite rozpuszczenie kwasu salicylowego, staraliśmy się jednak, aby ilość alkoholu była na tyle minimalna na ile to możliwe. Dla porównania ilość alkoholu w gotowych tonikach anty-trądzikowych z kwasem BHA wynosi zwykle od 25 do 45% alkoholu denaturowanego. Dzięki obecności składników nawilżających (gliceryna, glikol propylenowy, emulgator, ekstrakt z rozmarynu EKO, kwas mlekowy) tonik nie wysusza skóry. Formuła produktu ma charakter samo-konserwujący.

    Skład zestawu: 
    po zamówieniu otrzymujemy: hydrolat lawendowy, kwas L-mlekowy 80%, kwas salicylowy, emulgator - glyceryl cocoate, glikol butylenowy, ekstrakt z rozmarynu EKO, plastikowy kubeczek z miarką, plastikową pipetkę, plastikową bagietkę, etykieta na gotowy produkt. W zestawie brak jednego dodatkowego składnika, który trzeba dokupić. Jest to spirytus rektyfikowany 95% - dostępny w sklepach monopolowych. Przygotowanie toniku nie jest trudne - nie trzeba nic podgrzewać, wystarczy wszystkie składniki zmieszać w odpowiedniej kolejności. Szczegóły podane są w instrukcji, którą znajdziemy na stronie producenta.


    Opakowanie
    tonik przechowujemy w plastikowej, przyciemnianej butelce zakręcanej na korek. Jak się dobrze jej przyjrzeć, to widać ile toniku jeszcze zostało. Butelka posiada praktyczny aplikator.


    Konsystencja: 
    jest to produkt płynny, o lekko mlecznym kolorze.

    Zapach
    niezbyt przyjemny - taki spirytusowy

    Działanie:
    tonik zmieszałam w grudniu i w tedy też zaczęłam go używać. Na początku stosowałam go dwa razy w tygodniu, ale niestety przesuszył mi za bardzo skórę i schodziła mi po prostu płatami. Dlatego aktualnie używam go raz na tydzień. Jednak jest to wystarczające, aby zaobserwować jak zmieniła się moja skóra. Od kiedy go używam zauważyłam znaczny stopień oczyszczenia porów skóry i redukcje zaskórników. Skora robi się bardziej napięta, ale nie ściągnięta. Nie mogę całego tego działania przypisać tylko temu tonikowi. Zapewne pomaga mu w tym mycie skóry mydłem Aleppo, które też dobrze oczyszcza. Tonik ten też wspomaga gojenie wyprysków. Czasem przy jego aplikacji szczypie mnie trochę skóra w miejscu, gdzie pojawiły się świeże wypryski. Producent podaje, że produkt ten wspomaga walkę z przebarwieniami. Zapewne ma takie działanie, bo przebarwienia na twarzy mi się powoli rozjaśniają. Ale ciężko jest mi jednoznacznie wskazać czy to tylko dzięki temu tonikowi, ponieważ równocześnie używam serum rozjaśniającego przebarwienia firmy Ava Laoratorium.

    Pojemność: 110g
    (ja mam pół z tego, ponieważ kupując ten produkt pierwszy raz obawiałam się jak zadziała i wolałam mieć jego mniejszą ilość. Koleżanka też była go ciekawa i kupiłyśmy go na pół.)

    Cena: 18,80 zł

    Skład:
    Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Water - hydrolat lawendowy 
    Butylene Glycol - hukument
    Lactic Acid (8%)- kwas mlekowy (AHA)
    Ethyl Alcohol (6.5% w/w)- spirytus rektyfikowany (alkohol etylowy)
    Glycerin - gliceryna
    Organic Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract - ekstrakt z rozmarynu
    Salicylic Acid (2%) - kwas salicylowy
    Glyceryl Cocoate - emulgator/emolient.

    0 0
  • 03/14/13--23:20: CEWE Fotoksiążka
  • Za pośrednictwem portalu urodaizdrowie.pl zostałam wybrana jako jedna z dziesięciu osób do testu CEWE Fotoksiążki z drogerii Rossmann. Miała mieć ona format A4, twardą okładkę i 26 stron. Została wykonana drukiem cyfrowym. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii o tej fotoksiążce to zapraszam do czytania :)



    Najpierw skontaktowała się ze mną Pani Ewelina z serwisu urodaizdrowie.pl, która poinformowała mnie, że zostałam wybrana do testów. Następnie od Pana Tomasza otrzymałam kod na stworzenie mojej CEWE Fotoksiążki. Prezentuje się ona następująco:

    Zamawianie fotoksiążki odbywa się następująco: 

    1.Najpierw trzeba wejść na stronę www.fotouslugi.pl 

    2. Stąd pobieramy darmowy program CEWE Fotoświat. 
    Program zainstalował się na komputerze bez problemu. Posiada on dość dużo opcji, dlatego zanim zaczęłam przygotowywać moją fotoksiążkę obejrzałam tutorial o jej projektowaniu, który możecie zobaczyć tutaj:http://www.fotoksiazka.pl/tutorial/ 

    3. Następnie projektujemy naszą CEWE Fotoksiążkę. Postanowiliśmy z mężem stworzyć nasz drugi album ślubny. Pierwszy zrobił nam fotograf i to on wybierał zdjęcia i ich ustawienie. Teraz dzięki CEWE Fotoksiążce mogliśmy stworzyć nasz własny album ślubny. Niby 26 stron to nie jest dużo, ale projektowanie albumu zajęło nam 5 dni. Głównie dlatego, że program daje ogromne możliwości. Począwszy od wyboru w jakim rozmieszczeniu zdjęcia mają się znajdować na stronie, ile ich ma być, możliwości dodawania podpisów, ramek, cieni do zdjęć, aż do wyboru tła z ogromu dostępnych kolorów i motywów. Jest też opcja włączenia kratkowanej strony, aby móc równo poustawiać zdjęcia. W każdej chwili można przełączyć nasz projekt fotoksiążki na wizualizację jak będzie wyglądał. Mimo tego ogromu możliwościprogram jest prosty w obsłudze.


    4.Na końcu wybieramy sposób płatności i dostawy.

    5. Teraz pozostaje już tylko czekać na swoją fotoksiążkę. 
    Oczekiwanie nie jest długie. Album mogłam odebrać już za dwa dni.

    Ogromnie się cieszę, że miałam możliwość zrobienia swojej fotoksiążki :))


    0 0

    Jakiś czas temu marka Revitacell zorganizowała testy dla 77 blogerek. Udało mi się znaleźć wśród tych osób :)) Można było wybrać sobie kosmetyk do testów - ja zdecydowałam się na kremoserum na noc.


    Od producenta:
    bioaktywne kremoserum regeneracyjno-odżywcze na noc na bazie opatentowanych komórek macierzystych MIC-1. Zostało opracowane przez polskich naukowców w nowoczesnych laboratoriach biotechnologicznych. Zawiera innowacyjny składnik NHAC Biocervin MIC-1, który poprawia jędrność i redukuje zmarszczki poprzez aktywację fibroblastów do produkcji kolagenu i innych białek tworzących naturalne rusztowanie skóry, opóźnia proces starzenia się komórek naskórka (keratynocytów) i skóry właściwej (fibroblastów).

    Składniki aktywne: NHAC Biocervin MIC-1, witamina E, olej z awokado i orzeszków makadamia, syrop kukurydziany.

    Sposób użycia: odpowiednią ilość rozprowadzić delikatnymi ruchami na oczyszczonej skórze twarzy i szyi. Stosować na noc.

    Efekt: regularne stosowanie innowacyjnego kremoserum zapewnia intensywną regenerację, odżywienie i wzmocnienie skóry. Biodermokosmetyk ponadto działa kojąco oraz łagodzi podrażnienia. W efekcie stosowania następuje poprawa sprężystości i elastyczności. W efekcie stosowania kremoserum skóra twarzy i szyi staje się zdrowa, gładka i wyraźnie młodsza.


    Opakowanie:
    białe, plastikowe opakowanie typu airless. Posiada wygodną w użyciu pompkę, która jak do tej pory nie zacięła mi się ani razu. Dozuje ona odpowiednią ilość produktu, aby zaaplikować go na twarz. Ja jednak używałam 1,5 pompki, aby jeszcze posmarować szyję. Opakowanie prezentuje się bardzo elegancko i stylowo. Jedynym jego minusem jest to, że nie widać ile produktu jeszcze w nim zostało.


    Konsystencja:
    producent nazywa go kremoserum. Ponieważ jest to połączenie lekkiego kremu ze składnikami o stężeniu, które występuje w serum. Jest koloru białego.

    Zapach:
    ma bardzo przyjemny, delikatny i świeży. Myślę, że powinien się spodobać wielu osobom.

    Działanie:
    kosmetyk ten aplikowałam na skórę codziennie na noc po wykonaniu demakijażu. Dzięki temu, że kremoserum ma lekką konsystencję wchłania się bardzo szybko. Nie zostawia żadnej tłustej warstwy na skórze. Nie roluje się. Skóra po jego użyciu nie świeci się, ani nie błyszczy. Przez pierwsze dwa tygodnie stosowania nie widziałam żadnych efektów jego działania. Po prostu przed posmarowaniem skóra była dokładnie taka sama jak i po posmarowaniu. Potem jednak zaczęłam zauważać stopniowe zmiany na mojej skórze. Stała się ona bardziej gładka i jakby napięta, jędrna i sprężysta. Niestety kremoserum to trochę zbyt słabo nawilża skórę w czasie zimy - gdy były mrozy nieraz miałam przesuszoną skórę. Gdy zrobiło się nieco cieplej kosmetyk ten działa lepiej pod tym względem. W tedy skóra jest odpowiednio nawilżona. Ciężko mi stwierdzić czy redukuje zmarszczki, bo po pierwsze nie mam ich jeszcze za bardzo, a po drugie trzeba było by to kremoserum dłużej stosować. Produkt ten nie uczulił mnie, ani nie podrażnił.

    Pojemność: 30 ml

    Cena: 130 zł

    Dostępność: atelier sprzedażowe Revitacell: http://www.revitacell.pl/atelier-sprzedazowe/

    Skald:
    • Aqua - woda
    • NHAC Biocervin MIC-1 - surowiec opracowany w laboratorium Revitacell. Ma za zadanie: opóźniać proces starzenia się komórek naskórka (keratynocytów) i skóry właściwej (fibroblastów), poprawiać jędrność i redukować zmarszczki poprzez aktywację fibroblastów do produkcji kolagenu i innych białek tworzących naturalne rusztowanie skóry.
    • Isopropyl Palmitate - emolient
    • Persea Gratissima (Avocado) Oil - olej z awokado
    • Isostearin
    • Glycerin - gliceryna
    • Macadamia Ternifolia Seed Oil - olej z orzeszków makadamia
    • Polyglyceryl-3 Dicitrate/Stearate
    • Cellulose - celuloza
    • Maltooligosyl Glucoside/Hydrogenated Starch Hydrolisate - syrop kukurydziany
    • Cetearyl Alcohol
    • Glyceryl Stearate - emolient tłusty, emulgator. Składnik umożliwiający powstanie emulsji.
    • Phenoxyethanol -substancja konserwująca. Jej dopuszczalne maksymalne stężeniew gotowym produkcie to 1,0 %. 
    • Ethylhexylglycerin - konserwant pochodzenia naturalnego.
    • Tocopheryl Acetate - witamina E
    • Parfum - substancje zapachowe
    • Xanthan Gum - guma ksantanowa
    • Tetrasodium Glutamate Diacetate

    0 0


    Od producenta:
    Łagodnie i skutecznie oczyszcza skórę z makijażu, również wodoodpornego. Bogata formuła zawiera kompleks AQUA-CELL nawilżający skórę spragniona wody oraz ekstrakt z białej lilii i i lipostyminę, które chronią skórę przed agresywnym wpływem środowiska zewnętrznego i minimalizują skutki podrażnień.




















    Opakowanie:
    przezroczysta, plastikowa butelka o lekko niebieskim zabarwieniu. Posiada ona dozownik, który niestety dozuje trochę za dużo płynu. Trzeba ostrożnie wylewać go na wacik. Design opakowania jest przyjemny dla oka.

    Konsystencja:
    jest to bezbarwny płyn.

    Zapach:
    producent na opakowaniu zaznaczył, że jest to produkt bezzapachowy. Nie mogę się z tym zgodzić, ponieważ od razu po otwarciu klapki daje się wyczuć zapach tego płynu. Niestety jest on średnio przyjemny i dość chemiczny.

    Działanie:
    gdy zerknęłam na forum wiżaż okazało się, że płyn ten zbiera dużo niepochlebnych recenzji. Częściowo się z nimi zgadzam, jednak nie ze wszystkimi. Uważam, że dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu, ale niewodoodpornego (chciałam tu zaznaczyć, że nie posiadam kosmetyków wodoodpornych i nie wiem jak z takimi sobie radzi ten płyn). Nie miałam żadnych problemów ze zmyciem kolorówki, którą posiadam. Dodatkowo wystarczyły mi do tego tylko dwa waciki. Nasączyłam je tym płynem, potrzymałam chwile na oczach i wszystko się zmyło. Z oczyszczaniem skóry z powierzchni reszty twarzy też sobie dobrze radzi. Jednak robi to w trochę dziwny sposób. Mam wrażenie, że podczas pocierania wacikiem o skórę zaczyna się tworzyć coś jakby piana. Przez to skóra trochę klei się. Nie szczypie w oczy i jest delikatny dla oczu i skóry. Nie podrażnił mnie, ani nie uczulił. Płyn ten raczej nie za bardzo nawilża skórę. A czy ją dotlenia, to ciężko sprawdzić. Reasumując moje wywody mogę stwierdzić, że nie czuję się skuszona do zakupu kolejnego opakowania tego micela.

    Pojemność: 200 ml

    Cena: ok 10 zł

    Skład:
    Aqua - woda
    Glycerin -gliceryna
    PEG-40 Glyceryl Cocoate
    Sodium Coceth Sulfate - detergent z grupy detergentów anionowych, czyli jest łagodny. Stosuje się go, aby kosmetyk się pienił.
    Caprylyl/Capryl Glucoside - detergent, należący do najdelikatniejszych, niejonowych tenzydów. Jest on bardzo dobrze tolerowany przez skórę i błony śluzowe.
    Hydrolyzed Viola Tricolor Extract - wyciąg z ziela fiołka trójbarwnego
    Sodium Palmitoyl Proline
    Nymphaea Alba Flower Extract - wyciag z kwiatów białej lilii
    Tropaeolum Majus Flower/ Leaf/ Stem Extract - wyciąg z nasturcji
    Hydrolyzed Candidia Saitoana Extract - wyciąg z rodzaju grzybów zaliczanych do "drożdży".
    Disodium Phosphate 
    Potassium Phosphate
    Sodium Chloride - chlorek sodu. W kosmetykach odpowiada za lepkość produktu.
    Propylene Glycol - glikol propylenowy, hukument. Zapobiega krystalizacji (wysychaniu) masy kosmetycznej przy ujściu butelki, tuby, itp. Wspomaga działanie konserwujące.
    Disodium EDTAstabilizator pochodzenia syntetycznego. Działa również jako środek konserwujący.
    DMDM Hydratoin - konserwant
    Iodopropynyl Butylcarbamate - konserwant. Jego dopuszczalne maksymalne stężenie w: produktach spłukiwanych to 0,02%, produktach niespłukiwanych to 0,01%, dezodorantach i środkach przeciwpotowych to 0,0075%.

     * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

    Produktten otrzymałam od Maliny w ramach testowania kosmetyków w Malinowym Klubie. Ciesze się, że miałam możliwość go wypróbować :)) 

    0 0

    Chusteczki te ciekawiły mnie już od pewnego czasu. Jednak ciągle zapominałam ich kupić, ponieważ przeważnie miałam jakiś peeling pod ręką. Tak się jednak złożyło, że otrzymałam je do testów na spotkaniu blogerek w Rzeszowie. Od razu zabrałam się do ich wypróbowania.
    Dziś postanowiłam recenzję napisać troszkę w inny sposób. A mianowicie odniosę się do tego co obiecuje nam producent.
    • Nawilżane chusteczki do peelingu Cleanic Professional to nowy sposób na szybki i wygodny peeling twarzy i dekoltu - tu się mogę z producentem zgodzić. Za pomocą tych chusteczek peeling wykonuje się szybko i sprawnie. Są one też wygodne w użyciu, chociaż nie do końca. Przede wszystkim chusteczki mogłyby być o połowę mniejsze. Nie jestem w stanie wykorzystać całej chusteczki do peelingu. Jest to dość duże marnotrawstwo, bo taką chusteczkę po użyciu trzeba wyrzucić, podczas gdy większość jej powierzchni nie jest zużyta. Nawet jeśli używam ją na twarz, szyję i dekolt. 
    • Chusteczka pokryta jest mikrogranulkami, które zapewniają delikatny i bezpieczny peeling każdego rodzaju skóry bez konieczności użycia i zmywania pozostałości kosmetyku do peelingu, jak przy tradycyjnych peelingach- te niewinnie wyglądające niebieskie mikrogranulki są bardzo ostre. Co prawda ja lubię tzw. "mocne zdzieraki", ale przy tych chusteczkach wymiękłam. Nie polecam ich dla osób z cerą wrażliwą, naczynkową i podrażnioną, bo wykonywać nimi peeling to tak jakby trzeć skórę pumeksem czy papierem ściernym. Okazało się, że ja mam chyba skórę pancerną, bo chusteczki te skóry mi nie uszkodziły, nie podrażniły. Skóra po ich użyciu była tylko lekko zaczerwieniona. 
    • Wygodne w podróży - znajdują się w małej, poręcznej, zamykanej saszetce. Otwarcie tej saszetki jest zaklejane. Co uważam, że w podroży nie jest dobrym rozwiązaniem, bo wystarczy, że coś się do tego kleju spod zabezpieczającej naklejki przyklei i nie da się ich szczelnie zamknąć. Do użytku w domu takie opakowanie bardziej się sprawdzi. 
    • Szybko usuwają martwy naskórek i pobudzają mikrokrążenie - chusteczki te pomogły mi w pozbyciu się łuszczącej się skóry. Skóra po ich użyciu jest miękka i gładka. Jednak mimo wszystko nie używam ich za często. A jak zużyje to opakowanie, to raczej nie kupię następnego. 
    • Nasączone są ekstraktem z chabra bławatka, który ma właściwości antyseptyczne i tonizujące.
    Ilość/Cena: 10 szt za 6,99 zł
     
    Skład: 
    AQUA - woda
    CETEARYL ISONONANOATE - lekki, nietłusty, syntetyczny emolient pozostawiający uczucie gładkiej, jedwabistej skóry.
    CETEARETH-20 - emulgator, zabroniony zupełnie w kosmetykach naturalnych, nie wolno go nanosić na uszkodzoną i podrażnioną skórę.
    CETEARYL ALCOHOL - kat. emulgatory/emolienty/regulatory lepkości. Biała, woskowata substancja nadająca skórze miękkość i gładkość, natłuszcza.
    PEG-7 GLYCERYL COCOATE - substancja stosowana jako renatłuszczająca. Proces mycia powoduje usunięcie m.in. substancji tłuszczowych, dlatego stosuje się substancje renatłuszczające, które odbudowują barierę lipidową. Jest substancją używaną przede wszystkim w kosmetykach myjących, które nie pozostają na skórze, ale są spłukiwane. W produktach spłukiwanych nie powoduje żadnych efektów ubocznych takich jak podrażnienia. Jednak w produktach pozostających na skórze stężenie substancji nie powinno przekraczać 10%, ponieważ w większej ilości może wywołać ewentualne podrażnienie skóry.
    CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE - mieszanina roślinnych kwasów tłuszczowych, zawierająca w sobie najlepsze własności oleju kokosowego i palmowego, które są zestryfikowane z gliceryną. Olej ten polecany jest do skóry wrażliwej, skłonnej do przesuszania. Substancja natłuszczająca, wygładzająca, zapewniająca prawidłową ochronę. Sprawia, że skóra jest miękka, elastyczna i gładka.
    GLYCERYL STEARATE - substancja konsystencjotwórcza, wpływa na lepkość gotowego produktu i poprawia właściwości użytkowe.
    GLYCERIN- gliceryna
    PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL - substancja odtłuszczająca usuwająca zanieczyszczenia tłuszczowe z powierzchni skóry.
    CETEARETH-12 - Substancja myjąca, usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów. Substancji z grupy Ceteareth nie należy używać na uszkodzoną skórę.
    CETYL PALMITATE - wpływa na konsystencję kosmetyków, powodując wzrost lepkości. Stabilizator emulsji (np. kremów), zapobiega m.in. przed rozwarstwianiem, przedłuża trwałość kosmetyków
    PHENOXYETHANOL - jest półsyntetycznym środkiem konserwującym, który staje się coraz powszechniej używany w kosmetykach naturalnych, jest uważany za bezpieczniejszą alternatywę dla parabenów (nie mniej jednak badania wykazały, że ma szkodliwe oddziaływanie na mózg i układ nerwowy u zwierząt).
    METHYLPARABEN - substancja konserwująca
    BUTYLPARABEN - substancja konserwująca
    ISOBUTYLPARABEN- substancja konserwująca
    PROPYLENE GLYCOL - glikol propylenowy, humektant - zapobiega krystalizacji (wysychaniu) masy kosmetycznej przy ujściu butelki, tuby itp. Wspomaga działanie konserwujące poprzez obniżenie aktywności wody, która jest doskonałą pożywką dla drobnoustrojów. Substancja nawilżająca skórę.
    CENTAUREA CYANUS EXTRACT - ekstrakt z chabra bławatka
    ALLANTOIN - alantoina
    HYDROXYPROPYL METHYLCELLULOS
    CETYLPYRIDINIUM CHLORIDE
    CITRIC ACID - kwas cytrynowy, wspomaga działanie ochronne antyoksydantów, używany jako zmiękczacz, środek konserwujący, przeciwutleniacz.
    PARFUM- substancje zapachowe.

    0 0

    Od producenta:
    Szampon borowinowy BingoSpa zawiera starannie dobrana kompozycja siedmiu naturalnych ekstraktów ziołowych z:rozmarynu,szałwii,nasturcji,łopianu,cytryny,sosny,rukwii, które wzmacniają cebulki włosowe, działają tonizująco. Szampon BingoSpa pomaga włosom odzyskać sprężystość, elastyczność i puszystość oraz powoduje, że mniej się przetłuszczają. Włosy są optymalnie nawilżone i odżywione na całej długości. Odzyskują witalność i sprężystość, są pełne blasku, miękkie i delikatne w dotyku.
      Doskonały rezultat:
      • włosy oczyszczone i lekkie od nasady po końce, 
      • włosy pełne blasku i naturalnej świeżości,
      • włosy mocne i puszyste

      Opakowanie:
      szampon znajduje się w przezroczystej, plastikowej butelce zakręcanej na metalowy korek. Niestety opakowanie to jest niepraktyczne i niewygodne w użyciu. Głównie dlatego, że mokrymi rękami ciężko odkręca się korek, nie ma dozownika, a przez to ciężko wylewa się szampon z niego. Butelka posiada naklejkę, na której znajdują się takie informacje, jak nazwa produktu, data ważności, skład, sposób użycia. Niestety w trakcie użytkowania naklejka wilgotnieje i z czasem robi się coraz mnie estetyczna.


      Konsystencja:
      szampon ma dość gęstą konsystencję - taką lekko galaretowatą. Ma również bardzo ciekawy kolor. Taki jakby rubinowo-bursztynowy.

      Zapach:
      ma delikatny i przyjemny zapach - lekko ziołowy.

      Działanie:
      Po mojej przygodzie z kolagenowym serum do mycia włosów, miałam spore obawy przed zaczęciem używania tego szamponu. Jednak ciekawość zwyciężyła i wypróbowałam go. Szampon ten dobrze się pieni i nieźle zmywa. Nie plącze włosów w trakcie mycia i nie sprawia, że stają się one szorstkie. Włosy po umyciu w tym szamponie dają się dobrze rozczesać, ale ja i tak używam jeszcze odżywki. Nie obciąża włosów i dobrze je oczyszcza. Jest też bardzo wydajny. Niestety na tym kończą się zalety tego produktu. Zauważyłam, że przyczynia się on do szybszego przetłuszczania się moich włosów - co jest przeciwnym efektem do obietnic producenta. Przeważnie wystarczyło jak myłam je co 2-3 dni. Po umyciu ich w tym szamponie muszę je myć już na drugi dzień. Dodatkowo włosy zrobiły się takie matowe. Szkoda, bo chciałam, aby były bardziej sprężyste, elastyczne i puszyste - tak jak to jest opisane w jego charakterystyce od producenta. 
      Podsumowując, szampon ten nie jest zły, ale wypróbowanie go nie skusiło mnie, aby kupić następne jego opakowanie.

      Pojemność: 300 ml

      Cena: 10,00 zł

      Dostępność: sklepy stacjonarne; sklep internetowy producenta http://www.bingosklep.com/, gdzie szampon ten znajdziecie TUTAJ.

      Skład: Aqua, Sodium Laureth-2 Sulfate, Lauramidopropyl Betaine, Cocamide DEA, Propylene Glycol (and) Bog Moss Extract, Sodium Chloride, Parfum, Propylene Glycol, Aqua, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Chamomilla Racutita Flower Extract, Arnica Montana Flower Extrtact, Laminum Album Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Pinus Sylvestris Bud Extract, Nasturitum Officinale Extract, Arctium Majus Root Extract, Citrus Medica Limonum Peel Extract, Hedera Helix Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Tropaeolum Majus Flower Extract, Citric Acid, DMDM-Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI 20285.

      0 0

      Firma wprowadza na rynek nowe produkty z linii VITACERIC, a mianowicie Serum redukujące pory na dzień oraz Serum rozświetlające na dzień. Z tej okazji otrzymałam propozycję wypróbowania dwóch wybranych przeze mnie kosmetyków z tej linii i napisania o nich krótkiej recenzji. Tak właściwie to są to raczej pierwsze wrażenia po używaniu ich. Pełniejsze recenzje napiszę za jakiś czas.
      Wybrałam niestepujące kosmetyki:
      - Serum redukujące pory na dzień
      - BB multifunkcyjny krem witalizujacy do twarzy na dzień SPF 20


      Serum redukujące pory na dzień

      Serum znajduje się w bardzo estetycznie wykonanym opakowaniu typu air-less, które wizualnie jest bardzo przyjemne dla oka. Tylko szkoda, że nie widać ile produktu jeszcze w nim zostało. Jego pojemność wymosi 30 ml.


      Do posmarowania nim całej twarzy wystarczy jedna pompka. Produkt ten przeznaczony jest do skóry tłustej i mieszanej, czyli takiej jak ja mam. Używam go codziennie rano - czasem pod krem, ale częściej samo jako bazę pod makijaż, a zarazem lekki krem nawilżający. Serum jest dość gęste, ale rozsmarowuje się bardzo łatwo i szybko się wchłania. Ma jasno-pomarańczowy kolor. Dodatkowo ma bardzo świeży i przyjemny zapach. Pozostawia skórę gładką, bardzo miłą i jedwabistą w dotyku. Świetnie się na nim potem aplikuje podkład. 


      Na razie to trochę za szybko, aby oceniać jak radzi sobie ze zmniejszaniem widoczności porów. Jednak po pierwszych użyciach zauważyłam nieznaczną różnice, dlatego przypuszczam, że serum to ma dobre rokowania w tej kwestii. Dodatkowo bardzo ładnie i  na długo matuje skórę. Bardzo lubię je stosować i jestem ciekawa dalszych efektów jakie da ma mojej skórze ten produkt :)


       multifunkcyjny krem witalizujący BB

      Krem znajduje się w bardzo ładnej tubce wykonanej z miękkiego plastiku o pojemności 50 ml. Bez problemu wyciska się z niej odpowiednią ilość produktu. Szkoda tylko, że jest zakręcane na korek, wolałabym, aby była tam klapka - troszkę wygodniej by się go używało, ale to tylko takie moje widzimisię.


      Ja używam go jako kremu tonującego do wyrównania kolorytu twarzy. Niestety z przebarwieniami sobie nie radzi i potrzebny jest jeszcze korektor. Dodatkowo najjaśniejszy kolor dla bardzo bladolicych cer jest za ciemny. Krem daje efekt rozświetlenia skóry, ale ja wolę go, gdy jest matowy i pudruję dodatkowo pudrem bambusowym. Otrzymany efekt bardzo mi odpowiada. Na plus tego kremu można zaliczyć to, że ma bardzo przyjemny zapach, lekką i przyjemną konsystencję, łatwo się go aplikuje, dobrze stapia się ze skórą, nie znika zbyt szybko z twarzy, a także nie ciemnieje z czasem.



      0 0

      Skusiłam się na niego ponieważ byłam ciekawa jak będzie działał dezodorant, który nie zawiera substancji konserwujących, syntetycznych substancji zapachowych, czy związków chloru. Zaciekawił mnie również dlatego, że jest to produkt naturalny i organiczny, a także posiada certyfikat Ecocert.


      Od producenta:
      Delikatny skuteczny w 100% naturalny dezodorant dla aktywnych osób. Minerały zawarte w dezodorancie chronią ciało przed przykrym zapachem do 24 godzin. Woda różana, wyciąg z oczaru wirginijskiego oraz aloes łagodzą skórę i zasilają ją w bogate substancje pielęgnacyjne. Zapewnia perfekcyjną ochronę i delikatne działanie na skórę. Znakomite dopasowanie do skóry, długie działanie oraz wysoka skuteczność pozwalają zakwalifikować ten dezodorant do absolutnych faworytów.

      Polecany:
      • Dla wszystkich rodzajów skory
      • Dla skóry wrażliwej
      • Dla skóry alergicznej
      Składniki aktywne:
      • Ałun potasowy (minerał) – działa ściągająco i antyseptycznie
      • Aloe vera - regeneruje skórę i reguluje jej nawilżenie
      Opakowanie:
      Szklana przezroczysta butelka z naklejką o bardzo prostym, a zarazem eleganckim designie. Zaletą tego opakowania jest to, że widać ile dezodorantu jeszcze zostało. Wybrałam wersje z dyfuzorem i żałuję tego ogromnie. Z jednej strony dozuje on odpowiednią ilość płynu, ale rozpyla go w jedno miejsce. Powstaje w tedy ociekająca plama na skórze, którą muszę jeszcze równomiernie rozetrzeć. Nie ważne czy rozpylam go dalej czy bliżej od skóry - efekt jest za każdym razem taki sam.

      Konsystencja:
      Ma konsystencję płynną, zabarwioną na lekko niebieski kolor. Sprawia wrażenie mętnego płynu.

      Zapach:
      jest to produkt bezzapachowy, co mi osobiście bardzo odpowiada. Nieraz dezodoranty, które używałam miały zapach "gryzący" się z moimi perfumami. Co było bardzo denerwujące.

      Działanie:
      Zaczynając używać ten dezodorant trochę obawiałam się, że po prostu "nie da rady". Nie mam problemów z nadmierną potliwością, ale czytałam recenzje dziewczyn, które stosowały naturalne dezodoranty i okazywało się, że nic nie działają. Ten dezodorant zaskoczył mnie pod tym względem bardzo pozytywnie. Przede wszystkim jest bardzo delikatny - nie podrażnia skóry, nie powoduje pieczenia, nawet jak używam go na skórę świeżo po depilacji. Świetnie neutralizuje zapach potu, a jego działanie jest długotrwałe. Dodatkowo nie brudzi ubrań. Za to uwielbiam go najbardziej, bo miałam już wiele dezodorantów, które zostawiały okropne ślady na ubraniach, a co gorsza nie dało się ich sprać. Od kiedy stosuje ten dezodorant nie zniszczyłam sobie ani jednej bluzki, koszulki, itp. Kolejnym jego plusem jest to, że jest wydajny. Używam go codziennie od listopada ubiegłego roku, a na chwilę obecną jego zużycie wygląda następująco:


      Podsumowując jestem bardzo zadowolona z jego działania i zapewne kupię następny. Tym razem jednak wybiorę wersję roll-on.

      Cena: ok 34 zł
      (jest to dość sporo, ale biorąc pod uwagę jego działanie i wydajność uważam, że jest wart swojej ceny)

      Pojemność: 75 ml

      Skład:
      Aqua, Citrus Aurantium Dulcis Fruit Water*, Aloe Barbadensis*, Potassium Alum, Hamamelis Virginiana**, Glycerin**, Symphytum Officinale Extract**, Cinnamic Acid**, Rosa Damascena Oil**, Polyglyceryl-10 Laurate**, Xanthan Gum
      *) składniki pochodzące z certyfikowanych ekologicznych upraw
      **) składniki pochodzenia naturalnego

      100% wszystkich składników pochodzenia naturalnego
      26,0% wszystkich składników pochodzi z upraw ekologicznych

      0 0
    • 03/27/13--23:31: Zużycia w marcu
    • W lutym skupiłam się na zużywaniu próbek. W tym miesiącu też kilka udało mi się zużyć. Jednak w marcu bardziej starałam się pozużywać cześć kosmetyków, które zalegały mi na półkach, a także w kosmetyczce w torebce. Gdy jakiś wykończyłam, to potem wszystkie zbierałam do papierowej torebki. Kiedy dziś je wszystkie wysypałam, aby zrobić zdjęcia, to okazało się, że wyszły mi spore zużycia w tym miesiącu.

      1. YES TO CARROTS - preparat do demakijażu - bardzo go lubiłam, może kiedyś skuszę się na następny. Więcej napisałam o nim TUTAJ.

      2. PRESTIGE COSMETICS - kolagenowe płatki pod oczy z kwasem hialuronowym - myślę, że od czasu do czasu zafunduje sobie takie płatki. Ich recenzja pojawiła się TUTAJ.

      3. BIOCHEMIA URODY - hydrolat z kwiatu pomarańczy - lubię stosować różne hydrolaty. Za jakiś czas myślę zamówić inne do wypróbowania, a o tym pisałam TUTAJ.

      4. NIVEA krem - to była taka mini wersja mająca 10 ml pojemności. Nosiłam go w kosmetyczce w torebce i używałam w miarę potrzeb.

      5. LIRENE - nawilżający płyn micelarny do demakijazu twarzy i oczu - pisałam o nim TUTAJ.

      6. CALYPSO - gąbka do demakijażu - bardzo polubiłam te gąbeczki. Kupiłam już następne. Pisałam o nich TUTAJ.

      7. CLINIQUE - krem nawilżający SPF 20 - niby miniaturka, ale długo nie mogłam go zużyć. Właściwie to nie wiem dlaczego. Pisałam o nim TUTAJ.

      8. PHARMACERIS - nawilżający krem ochronny do twarzy SPF 30 - bardzo dobry krem. Nie wiem właściwie czemu nie doczekał się recenzji na blogu.


      9. NEUTROGENA - balsam do ust - wiele razy uratowal mi on usta zimą przed popękaniem i przesuszeniem. Bardzo dobry produkt, ale od kiedy zauważyłam tą firmę na liście firm mających coś wspólnego z testami na zwierzętach, to używałam go mniej chętnie. Na szczęście ostatnio znalazłam inny równie dobry balsam do ust polskiej firmy, a ten z Neutrogeny postanowiłam wreszcie zużyć. Jego opakowanie jest bardzo wymęczone, bo nosiłam je w kosmetyczce w torebce.

      10. DOVE - pomadka ochronna do ust - nie lubiłam jej używać, bo zostawiała białe smugi na ustach i zawsze trzeba było po jej użyciu przejrzeć się jeszcze w lusterku. 

      11. THE BODY SHOP - balsam do ust o zapachu arbuza - na początku jego zapach był ładniejszy, z czasem troszkę się zmienił. Jednak ja bardzo lubiłam używać ten balsam. Przez mało higieniczne opakowanie nie nadaje się do torebki, ale ja trzymałam go w domu i aplikowałam na wargi na noc. Jak na razie to był jedyny balsam, który utrzymywał się na ustach do rana - dzięki temu zimą nie budziłam się z wysuszonymi popękanymi wargami.


      12. BIOSILK - szampon i odżywka - oba te produkty nie sprawdziły się na moich włosach, bo po umyciu w nich były one takie nijakie. Nawet nie miałam ochoty pisać ich recenzji.

      13. BINGOSPA - kolagenowe serum do mycia włosów - okropny produkt, który tylko zaszkodził moim włosom. Moje żale na jego temat możecie przeczytać TUTAJ.

      14. SANOTINT - szampony i odżywki - znalazłam jeszcze kilka próbek szamponów i odżywek firmy Sanotint. Bardzo dobrze wpływają one ma moje włosy, które po umyciu w nich są genialne w dotyku i w wyglądzie. Rozważam zakup pełnowymiarowych produktów, ale są to dość drogie kosmetyki. O kilku próbkach pisałam TUTAJ.


      15. DERMASEL - sól kąpielowa z Morza martwego "Złota kąpiel" - jakiś czas temu skusilam się na lawendową wersje tej soli i byłam nią tak zachwycona, że postanowilam wypróbować też inne warianty. Niestety "Złota kąpiel" rozczarowała mnie ogromnie. Nie podoba mi się jej zapach ani kolor (wcale nie powoduje że woda robi się złota, tylko ciemno-pomarańczowa). Nie czułam się zrelaksowana po takiej kąpieli.

      16. BANDI -peeling ryżowy do ciała - bardzo fajny kosmetyk. Może kiedyś skuszę się na następne jego opakowanie. Pisałam o nim TUTAJ.


      17. WIBO - Growing Lashes Stimulator Mascara - bardzo lubię ten tusz. Mam już kolejne jego opakowanie. Jego recenzja pojawiła się TUTAJ.

      18. CATRICE - Lashes To Kill - również bardzo dobry tusz do rzęs. Niestety nie mam teraz dobrego dostępu do kosmetyków z tej firmy (z powodu likwidacji stoiska w Naturze, do której mam najbliżej), bo pewnie kupiłabym następny.

      19. EVELINE - eyeliner Celebrities - bardzo lubiłam te eyeliner. Zapewne kiedyś kupię następny. Jego recenzja znajduje się TUTAJ.


      20. YANKEE CANDLE - świeca zapachowa - moja była o zapachu Midnight Jasmine. Zapach bardzo ładny, ale słaby. Wyczuwalny tylko jak znajdowałam się blisko świeczki.

      21. AA ECO - balsam do ciała dynia - bardzo dobry balsam. Fajnie było móc go wypróbować.

      22. BIELENDA - kremowy peeling + maseczka intensywnie regenerująca - bardzo dobry produkt, może za jakiś czas skusze się na następny taki maseczko-peeling.

      23. DR IRENA ERIS - rozświetlająco-wygładzający podkład z proteinami -  wydaje się być to dobry podkład, ale ta próbka była dla mnie zdecydowanie za ciemna i nie mogłam go dobrze sprawdzić.

      24. THE SECRET SOAP STORE - krem do rąk z masłem shea - bardzo dobre kremy. Miałam dwie wersje zapachowe: porzeczka (która niezbyt mi się podobała) oraz passiflora (która ma przepiękny zapach).

      0 0
    • 03/28/13--23:26: Zakupy w marcu + wygrana
    • Jest to kolejny miesiąc, w którym moje zakupy są znikome. Kupiłam to co potrzebowałam, z małym wyjątkiem na coś co mnie zaciekawiło. Wszystkie te rzeczy kupiłam w Rossmannie podczas jednych zakupów. To był mój jedyny wypad na zakupy w tym miesiącu. Podobnie jak w lutym nie kupiłam też żadnych ubrań. Nie wiem co się ze mną dzieje - po prostu się nie poznaję. Chyba wreszcie stawiam na minimalizm.

      Do Rossmanna wybrałam się głownie po zakup gąbeczek do demakijażu Calypso. Poprzednie wyeksploatowałam już i potrzebowałam nowych. Zapłaciłam za nie 4,99 zł. Będąc w sklepie przypomniałam sobie, że kończy mi się zmywacz. Było ich dużo do wyboru, ale tym razem skusiłam się na produkt firmy Eveline. Wybrałam ten zmywacz głownie dlatego, że był na promocji, ma pompkę (zmywacza z takim dozownikiem jeszcze nie miałam), jest zafoliowany, a także ma dość dużą pojemność - 190 ml. Kosztował 9,39 zł. Na półce z miniaturkami wypatrzyłam płyn micelarny z Tołpy. Postanowiłam go wypróbować, a że jakoś tak źle popatrzyłam na cenę, to myślałam że jest tańszy. Dopiero w domu zobaczyłam, że za 75 ml zapłaciłam 9,99zł. Skusiłam się też na coś niekosmetycznego, bo kupiłam masło orzechowe. Kosztowało 8,99 zł. To już koniec moich zakupów. 
      Teraz pora na wygraną. Na blogu Ann ci wygrałam takie oto rzeczy:

      0 0

      Kurczaczków zielonych,
      Baranków czerwonych,
      Bazi różowych, 
      Pisanek kolorowych,
      Dyngusa tęczowego
      i wszystkiego dobrego :))


      Życzę wszystkim Wesołych Świąt :))

      0 0

      To co się dzieje ostatnio u mnie to jakieś istne szaleństwo. Wypada mi tak dużo niespodziewanych zdarzeń i spraw do załatwienia, że nie mam nawet czasu pomyśleć o blogowaniu. Większość czasu spędzam poza domem, ale udało mi się napisać co nieco o kremie do rąk, który tej zimy jest ulubieńcem moim, a także mojego męża.

      Od producenta:
      Do specjalistycznej pielęgnacji zniszczonej i spierzchniętej skóry dłoni. Szybko łagodzi uczucie pieczenia i szorstkości. Bogata receptura kremu łączy siłę aktywnych składników:
      10% Masła Shea - odżywia i łagodzi podrażnienia
      Alantoina - nawilża i zmiękcza skórę.
      Stosować kilka razy dziennie oraz jako kuracja na noc. Przy skłonności do uporczywego pierzchnięcia naskórka stosować krem jako stałą, systematyczną pielęgnację dłoni. Krem szybko się wchłania

      Opakowanie:
      krem ten znajduje się w miękkiej tubce otwieranej na zatrzask. Łatwo się go z niej wyciska. Tubka utrzymana jest w czerwonej kolorystyce.

      Konsystencja:
      krem jest koloru białego. Ma kremową, lekką konsystencję. Zdziwiło mnie to trochę, bo spodziewałam się ciężkiej i tłustej konsystencji w przypadku takiego kremu. Łatwo daje się rozsmarować na skórze. Szybko się wchłania. Nie zostawia tłustej warstwy, jedynie taki lekki film, który jest bardzo przyjemny.

      Zapach:
      jego zapach jest dość intensywny. Niezbyt przypadł mi on do gustu, bo mnie on drażni. Jednak znalazłam też opinie osób, którym ten zapach się podoba.

      Działanie:
      razem z mężem po ten krem do dłoni sięgamy bardzo często. Duże mrozy, suche powietrze w domu, częste mycie rąk po wybrudzeniu ich węglem przy paleniu w piecu sprawiły, że nasze dłonie zrobiły się mocno zniszczone. Ten krem okazał się dla nich doskonałym ratunkiem. Stosujemy go w ciągu dnia w razie potrzeby. Krem ten bardzo dobrze koi spierzchniętą skórę dłoni, łagodzi podrażnienia i nawilża. Szkoda, że znajduje się on w takim małym opakowaniu, bo gdyby nie to, że mamy jeszcze inne kremy do dłoni, to pewnie zużylibyśmy go w niecały miesiąc.

      Pojemność: 50 ml

      Cena: ok 8 zł

      Skład:
      Aqua, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Glyceryl Stearate SE, Glycerin, Paraffinum Liquidum, Ceteareth-20, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Panthenol, Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Allantoin, BHA, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Polyaminopropyl Biguanide, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Benzyl Salicylate, Limonene, Citronellol.

      0 0

      Od producenta:

      To nowatorska forma balsamu do ciała - krojonego z bloku i sprzedawanego na wagę. Recepturę balsamu oparliśmy na maśle Shea (Karite) i jego niezaprzeczalnych właściwościach. Stosowanie balsamu jest wskazane do nawilżenia i natłuszczenia suchej skóry. Masło Shea wpływa pozytywnie na ochronę skóry przed niekorzystnym działaniem wiatru, niskich temperatur, a także przed promieniowaniem UVB. Ponadto masło Shea zawarte w naszym balsamie stymuluje komórki do walki ze starzeniem się, niweluje przebarwienia i zmarszczki, jak również odnawia naskórek, uodparniając go na podrażnienia. Balsam do ciała oferujemy w 8 wariantach zapachowych.
       

      Opakowanie:
      Dostępne są dwie opcje: w plastikowym opakowaniu lub (tak jak w moim przypadku) w foliowym woreczku. Niestety ta folia jest niewygodna w użyciu i nie radziłabym jej wybierać. Trzeba za każdym razem balsam dobrze owinąć i zawiązać, aby nie zasechł lub nie wypadł z foli i się nie pobrudził.

      Konsystencja:
      Balsam ma postać prostokątnej kostki, z której odkrawa się go tyle ile nam potrzeba.


      Gdy przyjrzymy się mu bliżej, to zobaczymy, że jego konsystencja jest taka ziarnista. Z tego co pisze producent jest to normalna konsystencja, a te grudki związane są z zawartością naturalnego masła Shea, które charakteryzuje się taką grudkowa strukturą. Nie powoduje to żadnych problemów z aplikacją - trzeba po prostu rozgrzać chwile masło to w dłoniach i dopiero wówczas aplikować na skórę.
      Zapach:
      Posiadam dwie wersje zapachowe: pomarańcza z chili oraz len z grejpfrutem. Obie wersje zapachowe są niesamowicie piękne. Używanie ich podczas tych zimowych wieczorów jest istną przyjemnością. Najbardziej lubię je za to, że ich zapachy są bardzo mocne i intensywne, ale za razem nie drażniące nosa. Po aplikacji na skórze da się je wyczuć jeszcze przez długi czas.

      Działanie:
      bardzo polubiłam te balsamy ze względu na ich zapach, ale również i działanie. Świetnie nawilżają suchą skórę ciała - sprawdziły się u mnie na stopach, łokciach, kolanach. Skóra po ich użyciu staje się gładka i miękka. Ich aplikacja nie jest problemowa - wystarczy oderwać troszkę balsamu i rozgrzać go chwilę w dłoniach. Pod wpływem ciepła skóry zaczyna się topić - łatwo daje się w tedy rozsmarować. Jedną z ich wad może być to, że dość długo się wchłaniają. Dlatego stosuję je wieczorem, np gdy oglądam jakiś film, a balsam w miedzy czasie się wchłania w skórę. Niestety z ich wydajnością nie jest też zbyt dobrze, ponieważ mimo że używam ich nie za dużo na raz, to dość szybko się kończą.

      Podsumowując: jestem bardzo zadowolona z działania tych balsamów. A także ich niesamowitych zapachów. Mimo ich małej wydajności na pewno co jakiś czas będę kupować sobie taki kawałek balsamu.

      Cena: 28 zł za 100g

      Skład: 50% składu stanowi masło shea. Kolejno wymieniane są: wosk pszczeli, olej awokado, olej sojowy, olej z nasion winogron, olejki eteryczne.

    older | 1 | .... | 3 | 4 | (Page 5) | 6 | 7 | .... | 31 | newer