Are you the publisher? Claim or contact us about this channel


Embed this content in your HTML

Search

Report adult content:

click to rate:

Account: (login)

More Channels


Showcase


Channel Catalog


Channel Description:

Witajcie w moim kosmetycznym świecie !!! Mam nadzieje, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie :))

older | 1 | .... | 6 | 7 | (Page 8) | 9 | 10 | .... | 31 | newer

    0 0

    Od kiedy tylko dowiedziałam się o istnieniu czarnego mydła zachciałam je wypróbować. Tak się akurat złożyło, że pewnego kwietniowego dnia znalazłam się w Mydlarni u Franciszka, dodatkowo okazało się, że mają przeceny. Będąc w sklepie nie wiedziałam na jaką wersję się zdecydować, ponieważ jest kilka do wyboru. Na przykład Savon Noir Neroli przeznaczone jest do cery mieszanej, czyli takiej jaką mam ja. Wybrałam jednak wersję z różą damasceńską, ponieważ dedykowana jest dla cery przesuszonej. Miałam nadzieję, że dzięki temu będzie pozostawiało moją skórę ładnie nawilżoną.


    Od producenta:
    Savon Noir a la Rose de Damas to marokańskie czarne mydło wytwarzane od stuleci niezmiennymi tradycyjnymi metodami z miażdżonych oliwek i wody z kwiatów róży damasceńskiej. Bogactwo witaminy E zawartej w podstawowym składniku, jakim jest oliwa z oliwek i dodatkowo woda różana, decydują o niepowtarzalnych właściwościach pielęgnacyjnych tego naturalnego kosmetyku. Savon Noir z różą damasceńską nałożony na twarz po demakijażu wnika w głąb skóry i usuwa wszystkie zanieczyszczenia i toksyny doskonale oczyszczając i dotleniając ją. Cera po takim zabiegu jest wyjątkowo nawilżona, promienna i jedwabiście gładka. Ten skarb piękna ma również działanie kojące, poprawia napięcie skóry, jej koloryt i przywraca naturalną równowagę. Kosmetyk dedykowany  jest szczególnie cerze przesuszonej, zmęczonej i jednocześnie bardzo delikatnej. Zaskakującymi efektami stosowania Savon Noir a la Rosa de Damas jest niesamowity wzrost nawilżenia skóry oraz widoczna poprawa elastyczności skóry. Wrażliwa cera bardzo wymagająca pod kątem oczyszczania i pielęgnacji, w tym produkcie odnajduje wiernego, niezastąpionego kompana. Sojusznika w dążeniu do pełnej blasku, zdrowo wyglądającej buzi.

    Kosmetyk ten znajduje się w plastikowym, przezroczystym słoiczku zakręcanym czarną nakrętką. Niestety nie posiada ono folii w środku, ani żadnego innego zabezpieczenia przez otwarciem go w sklepie. Na opakowaniu znajduje się naklejka utrzymana w różowej kolorystyce z nazwą produktu. Mimo że jest papierowa do tej pory nie zniszczyła mi się jeszcze pod wpływem kontaktu z wodą, gdy złapię ją mokrą ręką. Na opakowaniu znajdują się jeszcze informacje o właściwościach kosmetyku, datą ważności, pojemnością, składem. Zaraz po otwarciu opakowania roztacza się przyjemny różany zapach. Przypomina mi on zapach rzeczy wykonanych z drzewa różanego. Mydło to ma formę gęstej, klejącej pasty o brązowym kolorze. Niestety przez taką konsystencję dość ciężko wydobyć je z opakowania i rozprowadzić po twarzy. To tak jakby nakładać klejący się i ciągnący żelowy glutek. W trakcie masowania nim twarzy tworzy się delikatna piana.


    Co do jego działania mam mieszane uczucia. Z jednaj strony świetnie oczyszcza skórę. Usuwa sebum, które gromadzi się na mojej skórze po całej nocy, a także zanieczyszczenia po całym dniu (ponieważ używam je rano i wieczorem). Z drugiej jednak strony nie zauważyłam żadnego nawilżenia skóry, które jest obiecane przez producenta. Jest wręcz przeciwnie - moja skóra po umyciu jest tak sucha, że mam takie wrażenie, że jak zaraz jej nie posmaruję jakimś kremem, to cała zejdzie mi z twarzy. Jest to kosmetyk bardzo wydajny - do wymycia całej twarzy wystarczy użyć jego niewielką ilość. Ale biorąc pod uwagę jego działanie czy ta wydajność to zaleta ??? Nie zdecyduję się na ponowny zakup tego czarnego mydła. Używanie kosmetyków, to powinna być przyjemność, a tutaj jej brak.

    Pojemność: 100 g

    Cena: 28 zł

    Skład: Pottasium olivate (sól potasowa z kwasów z oliwek), Aqua Rose de Damas (woda różana), Benzylique Alcohol (alkohol benzylowy - konserwant), Benzyl Salicylate (składnik kompozycji zapachowej), Geraniol (składnik kompozycji zapachowej), Citronellol (składnik kompozycji zapachowej), Aqua.

    0 0
  • 06/17/13--01:03: C jak Celluilit
  • Litera "C" jest jedną z pozycji w alfabecie zdrowej skóry firmy Pharmaceris. Jest to 14-dniowy program redukujący miejscowo cellulit. A przy okazji można pozbyć się kilku centymetrów w udach (niby nawet do 2 cm). Czy to okaże się prawdą postanowiłam przekonać się sama i skorzystać z okazji przetestowania kosmetyków wchodzących w skład tej serii. A są to:
    - drenujący peeling antycellulitowy do ciała,
    - oraz skoncentrowany krem-żel antycellulitowy o podwójnym działaniu.


    Zaczynamy od czyszczenia skóry peelingiem, który producent zaleca stosować 3 razy w tygodniu. Znajduje się on w tubce, która stoi na zamknięciu typu klips, dzięki temu wygodnie jest go zużyć aż do końca. Dodatkowo opakowanie jest na tyle przezroczyste, że widać kiedy peeling zaczyna się już kończyć. Drobinki peelingujące są dość duże, ale nie są bardzo ostre. Peeling jest koloru zielonego.


    Peeling ten nie jest mocnym zdzierakiem, ale też nie jest słaby. Zaliczyłabym go do takiej kategorii pośredniej pomiędzy tymi dwoma. Gdy masujemy nim skórę, zaczyna się delikatnie pienić. Ma bardzo przyjemny, świeży i delikatny zapach. Produkt ten dobrze radzi sobie ze złuszczaniem naskórka i przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych, czyli zaaplikowania kremo-żelu.

    Pojemność: 225 ml

    Cena: ok 31 zł

    Skład: Aqua, Polyethylene, Coco-Glucoside, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, PEG-7 Glyceryl Cocoate, PPG-26-Buteth-26, Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, PEG-40 Hydrogenated Castor oil Benzophenone-4, Alcohl Denat., Xanthan Gum, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Extract, Mathylparaben, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum, Benzyl Alcohol CI 42090, CI 19140.


    W następnej kolejności smarujemy skórę kremo-żelem. Należy go stosować regularnie 2 razy dziennie przez miesiąc na obszary dotknięte cellulitem. Przez pierwsze 14 dni stosowałam go regularnie, obecnie tylko raz dziennie. Kosmetyk ten znajduje się w takiej samej tubce, jak peeling, tylko o mniejszej pojemności. Jego konsystencja jest bardzo ciekawa - ni to krem ni to żel. Posiada zielone zabarwienie. Nie jest zbyt gęsty, ani zbyt rzadki


    Dobrze rozsmarowuje się go na skórze, szybko się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy. Zapach ma taki sam jak peeling. Kremo-żel pozostawia skórę bardzo miękką w dotyku. Dodatkowo skóra jest tak bardzo gładka, że jest jakby śliska. Żaden kosmetyk do tej pory tak nie działał na moją skórę.

    Pojemność: 150 ml

    Cena: ok 51 zł

    Skład:Aqua, Glycerin, Alcohl Denat., Dimethicone, Sodium Polyacrylate, Propylene Glycol, Cyclopentasiloxane, Trideceth-6, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Extract, Polysilicone-11, Hydrolyzed Cucurbita Pepo (Pumpkin) Seedcake, Allantoin, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, L-Ergothioneine, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Chlorphenesin, Methylparaben, Phenoxyethanol, Ehtylhexylglycerin, Parfum, CI 42090, CI 19140.

    Producent podaje, że aby kuracja była bardziej skuteczna należy połączyć ją z aktywnością ruchową. Ja staram się trochę ćwiczyć, ale ciężko jest mi się zmotywować. Po stosowaniu kosmetyków z tej serii moja skóra wygląda nieźle - jest miękka, gładka, bardziej napięta. Ja właściwie dużych problemów z cellulitem nie mam. Kosmetyki te stosuję głownie profilaktycznie. Jednak pod względem spalania tkanki tłuszczowej nie zauważyłam żadnej różnicy - nie wiem po co producent to obiecuje. Dodatkowo kosmetyki te są drogie. Cieszę się, że mogłam je wypróbować, ale nie czuje się skuszona na zakup następnych, gdy te zużyję.

    Używałyście tych produktów?
    Co sądzicie o kosmetykach zmniejszających cellulit?
    Myślicie, że wspomagają też spalanie tkanki tłuszczowej?

    0 0
  • 06/17/13--23:10: TAG DUMNA KOBIETA
  • Najwyższy czas zabrać się za zaległe TAGi. Trzeciego marca OmgSpoczi w swym domowym zaciszu stworzyła TAG DUMNA KOBIETA. Jak podaje jego celem jest pomoc w odkryciu własnego zdania o sobie i swojej kobiecości. Dziękuję Ci za nominowanie do tego TAGu - nastał najwyższy czas, aby na niego odpowiedzieć. Wiem, że zbierałam się do tego dość długo.

    Regulamin. 

    Napisz kto zaprosił Cię do zabawy.
    Odpowiedz na poniżej zadane pytania :

    1.Co dla Ciebie znaczy fakt bycia kobietą ?
     Czy to w ogóle dla Ciebie coś znaczy ? 

    2.Jaką wartość ma dla Ciebie Twoja kobiecość? 

    3.Co ją określa ? 

    4. Czy wiesz jaką jesteś kobietą ? 
    (Podaj 10 przykładów tego jaką jesteś kobietą.) 

    -Jestem....
    -Jestem...
    -Jestem...
    -Jestem...
    -Jestem... 
    -Jestem....
    -Jestem...
    -Jestem...
    -Jestem...
    -Jestem... 


    Zaproś do zabawy minimum 5 blogerek . 


    1. Bycie kobietą oznacza dla mnie bycie spełnioną i akceptację własnej osoby taką jaką się jest. Długo dojrzewałam do tego procesu i aktualnie nie przejmują mnie komentarze innych osób o mnie. Na przykład w okresie letnim zawsze było mi ciężko znieść ciągłe uwagi dlaczego ja jestem taka biała i czemu się nie opalam. Po prostu jestem bladziochem i już :)) W życiu przeszłam wiele zmian zarówno tych zewnętrznych, jak i wewnętrznych.

    2. Moja kobiecość jest dla mnie ważna. Chociaż nieraz wydaje mi się, że mężczyźni mają lepiej. Mojemu mężowi wystarczy tylko kilka ubrań, parę kosmetyków i już ma wszystko. A ja nie wiem co zabrać na kilkudniowy wyjazd z domu. A także odwieczny problem pełnej szafy i dylematu, że nie mam się w co ubrać.

    3. Moją kobiecość określa codzienne dbanie o siebie. Począwszy od pielęgnacji porannej i wieczornej, poprzez makijaż, staranie się ułożyć jakoś niesforne włosy. Jako kobieta uwielbiam też zakupy, które w ostatnim czasie staram się ograniczać i planować tak, aby kupić tylko to, co mi potrzeba. Myślę, że kobiecość określa też sposób w jaki mówimy, poruszamy się czy uśmiechamy.

    4.
    Jestem ....nieraz kapryśna
    Jestem .... pracowita
    Jestem ... czasem zbyt leniwa
    Jestem ... realistką
    Jestem ... roztrzepana
    Jestem ... wrażliwa
    Jestem ... opiekuńcza
    Jestem ... skromna
    Jestem ... prefekcjonistką
    Jestem ... po prostu sobą :))


    Do TAGu nominuję:
    - Kathy Leonie
    - maxcom
    - Magdalenę B
    - MintElegance
    - Dbającą

    0 0

    Pamiętacie jeszcze post, w którym prezentowałam Wam moje mani w złotych kolorach ???


    Mi ten post bardzo zapał w pamięć ze względu na pojawiające się pod nim pochlebne komentarze o moich paznokciach. Nawet nie wiecie jak miło mi się je czytało. Od zawsze miałam problem z rozdwajającymi i łamiącymi się paznokciami. Przyjmowałam różne suplementy, stosowałam różne odżywki do paznokci i .... NIC. Aż końcu przypadkowo zakupiona w aptece odżywka pomogła mi. W tamtym poście mogłam pochwalić się Wam paznokciami, z których wreszcie jestem zadowolona.


    Dzisiejszym bohaterem posta jest odżywka do paznokci z keratyną firmy Biogena Pharma. Przeznaczona jest ona do paznokci cienkich, skłonnych do pękania i rozdwajania. Producent pisze o niej, że:
    • keratyna jako składnik naturalnego białka budującego płytkę paznokcia działa wzmacniająco szczelnie wypełniając nierówności i pęknięcia.
    • Wyrównuje i wygładza powierzchnię płytki zapobiegając jej rozdwajaniu i pękaniu.
    • Odżywka zwiększa odporność paznokci na drobne uszkodzenia mechaniczne i chroni przed działaniem niekorzystnych czynników zewnętrznych.
    • Nadaje paznokciom zdrowy, świetlisty połysk.

    Odżywka znajduje się w standardowym opakowaniu jak na takie produkty - przezroczysta szklana buteleczka z zakrętką, w którą wbudowany jest pędzelek. Jest on dość duży, dzięki czemu łatwo i szybko rozprowadza się nim odżywkę. Jej czas wysychania jest bardzo krótki - właściwie zaraz po pomalowaniu nią paznokci mogę iść i coś robić bez obawy, że ją zetrę lub odbiją się jakieś ślady. Odżywka w buteleczce ma kolor niebieskawy, ale na paznokciach jest bezbarwna i ładnie się na nich błyszczy. Bez problemu się ją zmywa. 


    Stosuje ją od kwietnia. Już po dwóch tygodniach zaobserwowałam pierwsze efekty jej działania. Przede wszystkim zatrzymał się proces rozdwajania i łamania płytki paznokcia. Potem paznokcie zrobiły się twardsze, mocniejsze. Dzięki temu mogę je zapuścić. Szybko rosną. Niektóre odżywki można stosować też jako bazę pod lakiery. Ta ma ten minus, że się do tego nie nadaje - lakier szybko z niej odpryskuje. Właściwie to odchodzi całymi płatami. Ale w końcu ma to przecież być odżywka, a nie baza pod lakiery. Na koniec chce jeszcze wspomnieć, że jest ona bardzo wydajna. Na zdjęciu prezentującym buteleczkę widać jej aktualne zużycie.


    Pojemność: 10 ml

    Cena: ok 9 zł

    Dostępność: apteki

    Skład: Ethyl Acetate, Butyl Acetate, Isopropyl Alcohol, Cellulose Acetate Butyrate, Sucrose Benzoate, Phtalic Anhydride/Trimellic Anhydride/Glycls Copolymer, Camphor, Benzophenone-3, Isostearic Acid/Sorbitan Oleate/Cocoyl Hydrolyzed Keratin, Tocopheryl Acetate, Persea Gratissima Oil, Ascorbyl Palmitate, MEK, Panthenol Nitrocellulose, Aqua, Acetyl Tributyl Citrate, Stearalkonium Hectorite, Pantolactone, CI 77510, CI 60725.

    Jakie są Wasze ulubione odżywki do paznokci ???

    0 0

    Właśnie tak jak w tytule Vichy określa swój punktowy preparat zwalczający miejscowe niedoskonałości, czyli Normaderm HYALUSPOT. W moje ręce trafił on na spotkaniu blogerek w Rzeszowie, gdzie były przeprowadzane konsultacje dermatologiczne z przedstawicielką firmy.


    Od producenta:
    Wskazania: dokuczliwe miejscowe niedoskonałości, których nie możesz przestać dotykać. Aby szybko je zwalczyć należy je odizolować od czynników zewnętrznych.
    Skuteczność:
    1. Formuła zawierająca kwas hialuronowy tworzy ochronną i izolującą niedoskonałości warstwę niewidoczną na skórze
    2. [Kwas salicylowy + LHA] technologia zwalczająca bakterie odpowiedzialne za powstawanie niedoskonałości. Niedoskonałości są szybko redukowane, zmian zmniejszają się.
    Skóra wrażliwa: odpowiedni do skóry wrażliwej, hipoalergiczny. Testowany pod kontrolą dermatologiczną. Zawiera wodę Termalną z Vichy. Bez parabenu.
    Przyjemność stosowania:świeża, żelowa konsystencja nie pozostawiająca śladu na skórze. Nakładać przy użyciu aplikatora na miejscowe zmiany. Stosować rano i wieczorem. Nie powoduje powstania zaskórników. Omijać okolice oczu.

    Źródło: opakowanie kosmetyku


    Kosmetyk znajduje się w plastikowej tubce ze ściętą końcówką pozwalającą na punktową aplikację. Końcówka ta jest metalowa, co przy kontakcie jej ze skórą daje efekt chłodzenia. Niestety ta nasadka jest dość duża i mało precyzyjna, dlatego nieraz wolałam nakładać preparat po prostu palcem. Zapach ma delikatny i nie drażniący nosa. Jest to przezroczysty żel. Należy go aplikować punktowo na zmiany skórne. Gdy zaschnie tworzy taką gumową warstewkę przez co stosowałam go głównie na noc. Rano tylko wtedy, gdy wiedziałam, że nie będę się malować, bo pod makijaż ta warstewka się nie nadaje, gdyż z czasem się roluje.


    Stosuję go od marca. Na początku byłam zachwycona działaniem tego preparatu. Wysuszał i niwelował mniejsze pryszczyki w przeciągu jednej nocy. Przyspieszał też znikanie tych większych. Tak było przez około 1,5 miesiąca jego stosowania. Z czasem posmarowane nim miejsce zaczynało mnie piec i szczypać. Później doszło do tego, że podrażniał moją skórę. Powstawały takie czerwone miejsca, które z czasem zaczynały się łuszczyć. Skóra w tych miejscach była przesuszona. Odstawiłam ten preparat na jakiś czas. Ostatnio zaczęłam go znów używać i jak na razie wszystko jest OK. Obawiam się jednak, aby podrażnienie nie wróciło, dlatego będę go używać niedługo, aby za jakiś czas znów do niego powrócić. Mimo małej pojemności jest to produkt bardzo wydajny.

    Pojemność: 15 ml

    Cena: ok 50 zł

    Skład: Aqua, Alcohol Denat. Glycerin, Ammonium Polyacryldimethyltauramide/Ammonium Polyacryloyldimethl Taurate, Triethanolamine, Salicylic Acid, Sodium Hyaluronate, Didodium EDTA, Isoprpoyl Lauroyl Sarcosinate, Capryloyl Salicylic Acid, Xanthan Gum, Parfum.

    0 0

    Krem do rąk jest dla mnie bardzo ważnym kosmetykiem. Przeważnie mam ich kilka porozstawianych w różnych miejscach w domu; plus jeden zawsze w torebce. Do tej pory moje ręce raczyły się tańszymi kremami. Znalazło się wśród nich wiele takich, z których jestem zadowolona. Było tak aż do czasu, gdy na spotkaniu blogerek w Rzeszowie rozpoczęłam moją przygodę z kosmetykiem Pat&Rub. Myślicie, że dzięki temu moje dłonie mogą teraz pławić się w bogactwie tego balsamu ???


    Od producenta:
    Bogaty balsam do dłoni odżywia, nawilża, koi i naprawia skórę. Skutecznie pielęgnuje, jak i pozwala na chwilę odprężenia. Zawiera kombinację substancji  o właściwościach naprawczych i zwalczających wolne rodniki oraz  kompozycję olei i maseł roślinnych, skutecznie odbudowujących warstwę lipidową skóry. W naturalnym balsamie do rąk HOME SPA znajdują się substancje ochronne, które zabezpieczają skórę dłoni na długie godziny. Idealnie się wchłania. Pachnie słodko i cytrusowo. Aromat jest mieszaniną olejków eterycznych.



    Krem ten znajduje się w opakowaniu typu airless. Właściwie to pierwszy raz mam do czynienia z takim opakowaniem w przypadku kremu do rąk - najczęściej są one w tubkach. Ma to swoje wady i zalety. Opakowanie to jest dość duże i ciężkie przez co nie wzięłabym go ze sobą do torebki. Najlepiej używać go w domu. Pompka działa bez zarzutu - jeszcze ani razu mi się nie zaciela. Poza tym łatwo jest nią zaaplikować taką ilość kremu jaka nam pasuje. Opakowanie utrzymane jet w bardzo prostej zielono-fioletowej kolorystyce. Znajduje się na nim naklejka z wszystkimi podstawowymi informacjami. Niestety naklejka ta trochę odłazi z opakowania, mimo że cały czas ją doklejam. Nie zwracałabym na to uwagi przy kremie za parę złotych, ten jednak sporo kosztuje i takie szczegóły się dla mnie liczą.


    Natomiast jest coś, co bardzo mi się spodobało w tym opakowaniu. Mianowicie naklejka nie zakleja go całkowicie - pozostawiono małą szczelinę, dzięki której doskonale widać jak podnosi się pompka, czyli ile kremu nam jeszcze zostało. 


    Krem ma bardzo gęstą i treściwą konsystencję. Łatwo daje się rozprowadzić na skórze. Pomimo całej tej swojej bogatej konsystencji wchłania się dość szybko. Przez pewien czas czuć na dłoniach taką tłustawą warstwę ochronną, która z czasem zanika. Tak jak podaje producent zapach kremu jest bardzo słodki i cytrusowy. Ja wyczuwam w nim nutkę cytryny. Nie jest on chemiczny i nie drażni nosa.


    Pod wzgledem działania tego kremu mam trochę mieszane uczucia. Zaczęłam używać go pod koniec zimy. Wtedy całkowicie się u mnie nie sprawdził. Natłuszczał dłonie, przynosił im ulgę, ale tylko do czasu, gdy się nie wchłonął. Potem skóra dłoni dalej była sucha. Aktualnie, gdy zrobiło się ciepło, sprawdza się lepiej. Zaczynam widzieć, że regeneruje skórę moich dłoni. Krem ten jest bardzo wydajny. Używam go nieraz 3-4 razy w ciągu dnia i do tej pory zostało mi jeszcze pół opakowania. Będę musiała przyśpieszyć jego zużywanie, bo jego ważność wynosi tylko 6 miesięcy.
    Na podsumowanie chciałam przytoczyć jedną z opinii, które znalazłam na temat tego kremu, gdyż uważam, że najlepiej go określa. Jest to "przeciętne smarowidło w nieprzeciętnej cenie".

    Pojemność: 100 ml

    Cena: 55 zł

    Skład: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Water, Cetearyl Glucoside, Cetearyl Alcohol, Decyl Cocoate, Isostearyl Isostearate, Lycium Barbarum (Goji) Fruit Extract, Glyceryl Stearate, Glycerin, Betaine, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Vitis Vinifera Seed Oil, Oenothera Biennis Oil, Sodium Stearoyl Glutamate, Sodium Phytate, Xanthan Gum, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Citral, Limonene, Linalool.

    0 0

    Demakijaż to podstawa. Ja bardziej wolę płyny micelarne. Tak się złożyło, że mleczko to otrzymałam do testów, wiec sobie pomyślałam czemu by nie spróbować. Czasem mała odmiana w demakijażu się przyda.


    Od producenta:
    To właściwy kosmetyk dla każdego rodzaju cery, która wymaga dokładnego oczyszczania i działania pielęgnacyjnego. Mleczko niezwykle skutecznie usuwa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia. Intensywnie odżywia i nawilża, przywracając skórę do stanu równowagi hydrolipidowej oraz czyni ją gładką i pełną blasku. Odpowiednie dla skóry w każdym wieku.
    Jak działa? Dzięki zawartości ekstraktu z lipy, mleczko działa kojąco oraz poprawia kondycję skóry. W połączeniu z ekstraktem z arniki górskiej i witaminą E wyrównuje koloryt cery, wzmacniając i uszczelniając naczynia krwionośne. Olejek migdałowy odbudowuje barierę lipidową naskórka, odżywia i chroni przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi. Alantoina oraz D-pantenol wygładzają, nawilżają i łagodzą podrażnienia.



    Mleczko to znajduje się w typowym dla firmy opakowaniu. Zamykane jest na klips, który łatwo daje się otwierać. Posiada dozownik, na który nie narzekam, bo wydobywa się nim odpowiednią ilość produktu. Opakowanie prezentuje się ładnie i estetycznie. Utrzymane jest w biało-fioletowej kolorystyce. Nie jest przezroczyste, ale jak ustawimy je pod światło, to widać ile produktu jeszcze nam zostało. Produkt ten ma konsystencje typową jak dla mleczka - kremową, trochę rzadką. Jest koloru białego. Zapach ma przyjemny, delikatny i nie drażniący


    Po demakijażu wykonanym tym mleczkiem zostaje na skórze lekko-tłusty film. Ja za tym nie za bardzo przepadam, ponieważ przez to mam wrażenie, że skóra jest nie do końca oczyszczona. Z drugiej jednak strony ten film daje efekt nawilżonej skóry (nie ma uczucia suchej czy ściągniętej skóry). Mleczko to nie podrażniło, ani nie uczuliło mi skóry na twarzy, ale zdarza się, że pieką mnie po nim oczy. Dodatkowo po demakijażu oczu przez pewien czas widzę tak jakby przez mgłę. Dlatego męczę się z tym mleczkiem już dość długi czas. A dodatkowo jest ono bardzo wydajne. Jego termin przydatności od otwarcia wynosi 9 miesięcy - nie wiem czy będę w stanie zużyć je przez ten czas. Mleczko jako tako radzi sobie z demakijażem twarzy, ale do oczu trzeba się bardziej przyłożyć. Zużywam sporo wacików, a i tak na koniec dla pewności przecieram oczy jeszcze płynem micelarnym.
    Podsumowując jest to produkt tani i łatwo dostępny. Jednak jest to kolejne mleczko, które utwierdza mnie w przekonaniu, że wolę micele.

    Pojemność: 200 ml

    Cena: ok 12 zł

    Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum, Ceteareth-20, Butylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Carbomer, Triethanolamine, Tocopheryl Acetate, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Ethoxydiglycol, Panthenol, Allantoin, Disodium EDTA, Propylene Glycol, Tilia Cordata (Linden) Extract, Arnica Montana (Arnica) Flower Extract, Glucose, Lactic Acid, Phenoxyethanol, Methylparaben, DMDM Hydantoin, Propylparaben, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone.

    0 0
  • 06/27/13--05:31: Zużycia w czerwcu
  • Ciesze się, że nastał już ten moment, aby zaprezentować zużyte kosmetyki. W tym miesiącu nazbierało mi się ich dość sporo i już ledwo mieściły się w pudełku. Muszę przyznać, że jestem zadowolona z moich zużyć :))



    1. JOANNANaturia balsam do ciała z zieloną herbatą - był to bardzo fajny i niezwykle wydajny balsam, o którym więcej pisałam TUTAJ.

    2. PHARMACERIS multilipidowy krem odżywczy do twarzy oraz EPONAkrem nawilżający do każdego rodzaju cery - kremy te towarzyszyły mi głównie w okresie zimowym, a że są bardzo wydajne wystarczyły nawet na dłużej. Z kremem firmy Epona miałam do czynienia pierwszy raz - możecie o nim poczytać TUTAJ. Natomiast ten krem z Pharmacerisu już drugą zimę poratował moją skórę - pisałam o nim TUTAJ.

    3. SLEEK MAKE UPPout Polish - jeden z nielicznych elementów kolorówki, który pojawił się u mnie w zużyciach. Niestety zużywanie kolorówki wolno mi idzie. Miałam ten balsam do ust w kolorze Bare Minumum, czyli brązowym. Fajne było w nim to, że można było stopniować intensywność jego koloru na ustach - nałożyć go mniej lub więcej. Fajnie nawilżał skórę ust. Był bardzo wydajny. Niestety jak dla mnie ma on dwie wady. Po pierwsze - nawet jeśli staram się go nie zjeść - ale jakoś i tak się to stanie, to ma on bardzo gorzki smak. Dodatkowo znajduje się on w niezbyt higienicznym opakowaniu - aplikuje się go palcem.

    4. ZRÓB SOBIE KREM - naturalny olejek grapefruitowy biały - używałam go w ten sposób, że mieszałam go z jakimś micelem lub tonikiem i przemywałam taką mieszaniną skórę twarzy i pleców. Pomaga w przyśpieszeniu gojenia się wyprysków.

    5. PHARMACERIS skoncentrowany krem-żel antycellilitowy o podwójnym działaniu - nie zużyłam go jeszcze całego, ale to co zostało wystarczy jeszcze na 2-3 użycia, dlatego zamieściłam go już do zużyć. Pisałam o nim TUTAJ.

    6. BIOCHEMIA URODYglinka biała - lubię używać różne glinki. Ostatnio miałam akurat tą.

    7. MARIZApłyn micelarny do demakijażu oczu oraz twarzy - jego recenzja pojawiła się TUTAJ.

    8. BABYDREAM - olejek pielęgnujący pod prysznic mini - ja stosowałam go na włosy. Sprawdził się w tej roli całkiem nieźle :))

    9. PETROLEUM D5 - kupiłam je do toniku pichtowego. Nie sprawdził się on u mnie - o czym pisałam TUTAJ. Olejek pichtowy mi się skończył, ale na półce cały czas zalegało mi petroleum D5. Postanowiłam zużyć je jako tonik - świetnie się do tego sprawdziło.

    10. VENITAkrem do masażu stóp dezodorujący - jako że nie mam problemu z nadmierną potliwością stóp, to nie zauważyłam czy działa on dezodorująco. Niestety nie ma właściwości nawilżających skóry stóp - szkoda. Ale za to bardzo lubiłam go stosować po ciężkim dniu, aby przyniósł ulgę dla zmęczonych stóp. W tym wypadku sprawdzał się świetnie.


    11. FARMONApeeling do ciała wiśnia i porzeczka - bardzo fajny peeling. Jest już dostępny w sklepach. Zamierzam kupić jeszcze inne jego wersje zapachowe. Jego recenzje możecie przeczytać TUTAJ.

    12. LIRENE lukrecjowy płyn do higieny intymnej - pisałam o nim TUTAJ.

    13.FARMONA kawowy żel peelingujący do mycia ciała - więcej możecie o nim poczytać TUTAJ.

    14. BINGOSPAczekoladowo-brzoskwiniowe serum pod prysznic i do mycia włosów - bardzo szybko się skończyło, a przecież nie tak dawno pisałam o nim recenzje TUTAJ.


    Zabrałam się też za zużywanie próbek. Są tutaj kremy do twarzy, serum, szampony i odżywki do włosów, balsamy do ciała. W sumie sztuk 17 :))


    Mój pokój pachniał w tym miesiącu woskiem Mango Peach Salsa, o którym pisałam TUTAJ. Skończyła mi się też karafka zapachowa do pomieszczeń. Była bardzo wydajna - możecie o niej poczytać TUTAJ


    Podczas robienia zdjęć cały czas towarzyszyła mi wścibska kontrola jakości :D

    0 0

    Zabrałam się w końcu za to, aby przenieść bloga na platformę bloglovin'.


    Znajdziecie mnie klikając na banner znajdujący się nad listą obserwatorów.

    Zapraszam Was do śledzenia mojego bloga za pośrednictwem bloglovin'. Ja zabieram się za rozpoznanie jak się tego używa. Pozostaje mi jeszcze przyłączyć się również do Google+, a także założyć konto na facebooku. Mój blog to już jest zapewne ostatni, który jeszcze tego nie ma.

    0 0
  • 06/30/13--01:39: Zakupy w czerwcu
  • Nie są to może duże zakupy kosmetyczne. Jenak biorąc pod uwagę to, że w ciągu ostatnich miesięcy kupowałam niewiele kosmetyków, to można powiedzieć, że zaszalałam na tych zakupach :D


    Z promocji w Drogerii Naturze skorzystałam tylko jednej - na lakiery do paznokci firmy Sensique. Były przecenione na 3,99 zł. Wybrałam jeden w odcieniu numer 154. Potem żałowałam, że nie skusiłam się jeszcze na kilka innych kolorów.
    W jednej z aptek kupiłam 2 saszetki intensywnie regenerującej maseczki Naturalne Oleje z L'biotica każda za 2,50 zł. Ciekawa jestem jak ta maseczka sprawdzi się na moich włosach, ponieważ są one teraz na przecenie w Superpharmie.
    Reszta zakupów pochodzi z właśnie z SuperPhrmu. Zaciekawiła mnie farba do włosów Garnier Olia, dlatego kupiłam jedną. Wybrałam odcień numer 60 - jasny brąz. Była w promocji za 16,99 zł. Pozostając w tematyce włosowej, to kupiłam papiloty za 8,49 zł. Do SuperPharmu wybrałam się głównie skuszona promocją na krem pod oczy firmy Siquens. Miałam go już jakiś czas temu. Sprawdził się u mnie świetnie, dlatego nie mogłam przegapić okazji kupienia go za 10 zł podczas, gdy jego cena standardowa to 44,99 zł. Kupiłam kolejny krem antyseptyczny firmy Himalaya. Poprzedniego jeszcze nie zużyłam. Jednak jestem z niego zadowolona, a po poście Anwen, w którym opisała szersze spektrum jego zastosowania, kupiłam kolejny na zapas. Był w promocji za 3,99 zł. Postanowiłam sprawdzić jak zadziała u mnie regenerujący krem do rzęs firmy L'biotica, który kupiłam w promocji za 7,49 zł. Przy kasie okazało się, że przy zakupach za minimum 35 zł można kupić kremowy żel pod oczy z Biodermy za 9,99 zł. I jak tu nie skorzystać z takiej oferty ???

    0 0
  • 07/01/13--01:46: Neonowo mi
  • Chciałabym Wam przedstawić mój najnowszy zakup lakierowy. Jest to lakier firmy Golden Rose z serii Rich Color w odcieniu numer 08. Jest to genialny neonowy róż. Musiałam nim od razu pomalować paznokcie :)) Świetnie się czuje w takim kolorze. 


    Lakier ma dość duży pędzelek, który dobrze się używa. Producent obiecuje, że już jedna warstwa zapewnia idealne krycie. Niestety tak nie jest - potrzebne były dwie warstwy tego lakieru, aby dobrze wyglądał.


    Jednak i tak miejscami prześwituje biała linia końcówki paznokcia. Ja się tym nie przejmuje, bo zafascynowana jestem tym kolorem lakieru. Kupiłam go za 6,90 zł.


    Co sądzicie o tym kolorze ???

    0 0

    Jakiś czas temu skontaktowała się ze mną Pani Ania z serwisu gazetomania.pl i zaproponowała ciekawą ofertę. Możliwość stworzenia własnej spersonalizowanej gazety jako oryginalny i unikalny prezent dla wybranej osoby. Okazja może być różna, np. urodziny, rocznica ślubu, Dzień Matki, na Walentynki, dla szefa. Cała zabawa polega na napisaniu artykułu - można go wymyślić samemu, ale można też skorzystać z gotowych, przykładowych artykułów zamieszczonych na stronie. 


    Na początku podeszłam do tego bardzo ambitnie i chciałam stworzyć swój artykuł. Niestety nastąpił zbieg wypadków, które mi to uniemożliwiły. Najpierw skasował mi się cały artykuł, gdy laptop nie dawał się włączyć. Potrzebne było przywracanie systemu, a ja nie zrobiłam kopii mojego artykułu i wszystko przepadło. Potem z powodu ulewnych deszczy mieliśmy problem z wodą w piwnicy i nie miałam głowy do pisania artykułu na nowo. Powoli zaczął się zbliżać termin, na który gazeta była mi potrzebna - imieniny męża. Skorzystałam więc z gotowego artykułu z serwisu.

    Przygotowanie własnej gazety jest bardzo proste. Zaczynamy od kliknięcia w przycisk "START tutaj".


    Następnie uzupełniamy zakładki od 1 do 5 (zakładka 4 opcjonalnie).

    Zakładka 1Wybierz/Stwórz Artykuł - Front 
    Wybór daty na gazecie, kategorii i artykułu. Po wprowadzeniu zmian w artykule wybierz "Wykonaj Podgląd", aby sprawdzić czy artykuł zmieścił się w całości.
     
    Zakładka 2 - Zmień Fotkę - Front
    W miejsce fotki przykładowej dodaj fotografię bohatera artykułu!
     

    Zakładka 3 - Zmień Wzór Gazety
    Wzory gazet dostępne w wersji sportowej i plotkarskiej (wieści).
     
    Zakładka 4 - Zobacz Tył (opcjonalnie - tylko jeżeli chcesz swój własny artykuł także na stronie tylnej)
    Opcjonalne tworzenie strony tylnej - w przypadku pominięcia tej opcji z tyłu zamieszczony zostanie artykuł standardowy, który będzie widoczny na podglądzie.

    Zakładka 5 - Ilość Sztuk i Ramki
    Wybierz liczbę sztuk i włóż do koszyka
     

    Ja miałam niezłą zabawę z tworzeniem swojej gazety. Potem musiałam wykombinować jak podrzucić ją mężowi. Miałam akurat wyjazd na badanie techniczne samochodu, zabrałam gazetę ze sobą. Po  powrocie do domu pobiegłam do męża mówiąc mu, że ukazał się artykuł o nim: "Wybrano najlepszego pracownika roku". 


    Najlepszy w tym wszystkim jest widok zaskoczonej min osoby obdarowanej. Widzi swoje zdjęcie w gazecie, swoje nazwisko i zastanawia się o co tu chodzi ??? Potem powiedziałam mu o serwisie gazetomania.pl i dałam gazetę oprawioną w antyramę. Prezent mu się spodobał :))


    A Wy co sądzicie o takim prezencie ???

    0 0

    Będąc jakiś czas temu w Rossmannie kupiłam miniaturkę płynu micelarnego do mycia twarzy i oczu firmy Tołpa. Jest to właściwie pierwszy kosmetyk tej firmy, który używam. Na początku byłam do niego sceptycznie nastawiona, ponieważ ta malizna sporo kosztowała. Po prostu znalazłam go na półce z miniaturkami kosmetyków i nie zwróciłam uwagi na jego cenę. Potem jednak w takcie używania ten produkt bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.


    Od producenta:
    Usuwa makijaż i zanieczyszczenia. Jest delikatny i ma fizjologiczne pH, dzięki czemu można go używać również do demakijażu oczu. Łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Pozostawia uczucie komfortu (szczególnie po zabiegach dermatologii estetycznej, nadmiernej ekspozycji słonecznej). Jest przeznaczony do stosowania bez użycia wody.
    Sposób użycia: nanieś płyn na płatek kosmetyczny i przemyj twarz, oczy i szyję. Nie spłukuj. Stosuj rano i wieczorem.


    Kosmetyk znajduje się w plastikowym, przezroczystym opakowaniu. Ma bardzo delikatną i ładną szatę graficzną. Na etykiecie znajdują się wszystkie potrzebne informacje: nazwa produktu, opis działania i sposobu jego używania, skład, data ważności. Butelka zaopatrzona jest w dozownik, który z jednej strony wciskamy, aby z drugiej pojawił się otworek, którym wylewamy płyn na wacik. Dozuje się go wygodnie, wydobywając tyle płynu ile nam potrzeba. Niestety ten klips nie jest do końca szczelny - nie radziłabym brać tego opakowania w podroż, bo może się trochę tego micela porozlewać, gdy nie będzie stało pionowo. Płyn jest bezbarwny. Ma delikatny i nie drażniący zapach.


    Bardzo dobrze usuwa zanieczyszczenia ze skóry twarzy. Radzi sobie też z demakijażem oczu. Jest bardzo delikatny, nie szczypie, ani nie piecze. Najbardziej lubię go za to, że nie wysusza skóry. Właściwe to nawet bardzo przyjemnie ją nawilża. Nie zostawia przy tym żadnej tłustej warstwy. Skóra jest bardzo miła i gładka w dotyku, dlatego zdarza mi się zapomnieć potem posmarować ją kremem. Nie jest to żaden minus, po prostu ten płyn ten tak świetnie nawilża skórę. Jest bardzo wydajny. Moje malutkie opakowanie tego płynu służy mi już 3 tygodnie i wciąż zostało mi go jeszcze około 1/3.

    Podsumowując: ten płyn micelarny sprawdził się u mnie znakomicie. Moja skóra bardzo go polubiła. Zapewne kupię go ponownie.

    Pojemność / cena:
    - ja kupiłam 75 ml za 9,90 zł
    - 200 ml kosztuje ok 26 zł
    - 400 ml kosztuje ok 32 zł

    Skład: Aqua, Poloxamer 184, Polysorbate 20, Disodium Cocoamphodiacetate, Propylene Glycol, Peat Extract, Sodium Hyaluronate, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Sodium Citrate, Sodium Hydroxide, Citric Acid, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, Methylisothiazolinone


    Czy miałyście już styczność z tym płynem micelarnym ?
    A może polecacie inne kosmetyki firmy Tołpa ?

    0 0

    Produkty firmy Invex Remedies przewijały mi się tylko w różnych recenzjach na blogach. Nie powiem, że mnie nie ciekawiły, ale jakoś nie miałam przekonania, aby kupić jakieś kosmetyki z oferty firmy. Na szczęście jest coś takiego jak spotkania blogowe, na których można poszerzyć swoje horyzonty kosmetyczne. Dzięki takiemu spotkaniu w moje ręce trafił ten żel.


    Od producenta:
    Preparatem z serii Organic Silica jest żel do ciała SILOR+B. Dzięki zastosowaniu krzemu organicznego, który posiada właściwości regenerujące , przeciwbólowe oraz odmładzające żel SILOR+B jest niezbędnym środkiem pielęgnacji każdego typu skóry. Doskonale łagodzi wszelkie podrażnienia, działa wspomagająco przy leczeniu alergii, trądziku. Posiada właściwości endodermiczne czyli jest bardzo łatwo absorbowany przez skórę, dzięki temu wnika w głębsze jej partie i regeneruje ją od wewnątrz, likwidując oznaki starzenia. Nadaje skórze elastyczność, gładkość. Doskonały do masażu klasycznego oraz leczniczego.



    Kosmetyk znajduje się w plastikowej butelce. Utrzymana jest ona w biało-niebieskiej kolorystyce. Etykieta zawiera podstawowe informacje takie jak: nazwę produktu, sposób użycia, datę ważności, skład. Opakowanie to posiada wygodną w użyciu pompkę, która ani razu mi się nie zacięła. Dodatkowo można ją zablokować tak, że nie da się jej wcisnąć - dlatego często brałam go ze sobą jak gdzieś jechałam na kilka dni. Konsystencja jest typowa jak dla żeli - jest dość gęsta, ale pod wpływem ciepła dłoni jakby lekko się topi. Żel jest bezbarwny i bezzapachowy. Mi nie przeszkadza to, że nie ma on zapachu. Dzięki temu nie koliduje on z innymi zapachami, np. perfum.


    Łatwo jest go rozprowadzić po skórze. Jednak należy używać jego niewielką ilość, ponieważ inaczej zaczyna się rolować. Szybko się wchłania. Bardzo lubiłam stosować go w upały, ponieważ fajnie koił skórę. Dodatkowo pięknie ją nawilżał i nie zostawiał żadnej tłustej warstwy. Żel ten nie podrażnił mnie, ani nie uczulił. Nawet, gdy stosowałam go na wydepilowaną skórę - w tym przypadku przynosił ulgę. Jest to produkt bardzo wydajny, dlatego musiałam się śpieszyć z jego zużyciem, bo jego termin przydatności wynosi tylko 3 miesiące. Wyrobiłam się właściwie na styk.

    Podsumowując: jest to bardzo dobry produkt, z krótkim i dobrym składem. Może jest nieco drogi, ale wart swojej ceny.

    Pojemność / cena: ja mam tester o pojemności 50 ml. Pełnowymiarowe opakowanie ma 200 ml i kosztuje 36 zł.

    Dostępność: sklep producenta: http://www.invexremedies.pl/

    Skład:Aqua, Glycerin, Hydroxyethylcellulose, Silanetriol (Organic silica), Citric acid, Boric acid, Allantoin, Sodium Chlorite.

    Miałyście do czynienia z kosmetykami tej firmy ?
    Co o nich sądzicie ?

    0 0

    Jakiś czas temu wspominałam Wam o nowym członku nasze rodziny. Był wtedy jeszcze malutki i nie wiedzieliśmy co z niego wyrośnie. Aktualnie jest z nami już parę miesięcy i poznaliśmy go już dobrze. Ten TAG jest świetny, aby móc zaprezentować Wam naszego milusińskiego.

    1. Jak się nazywa twój zwierzak?
    Miluś - bo jest to bardzo przytulny i milusiński kot.

    2. Jakie to zwierze i jakiej jest rasy?
    Jest to kocur - dachowiec. Koloru szarego.
     
    3. Jak długo jest już z tobą?
    Od 20 października 2012 r.

    4. Jak znalazł się w twoim domu?
    Ktoś go do nas podrzucił pewnej październikowej nocy. Mama znalazła go siedzącego w krzakach. Zrobiło jej się go szkoda i postanowiła go nakarmić. Przez następnych kilka dni szukaliśmy kogoś, kto by go przygarnął, ale nikt nie chciał. I tak oto tym sposobem Miluś został u nas.

    5. Ile ma lat?
    Dokładnie nie wiemy. Ma około 9 miesięcy.

    6. Co jest dziwnego w charakterze twojego zwierzaka?
    W jego charakterze są same dziwne rzeczy:
    - zapamiętał sobie, że to mama go uratowała i mruczy tylko przy niej.
    - zawsze mi się wydawało, że koty automatycznie reagują na wołanie kici kici. Okazuje się, że uczą się tego przez naśladowanie. Miluś został zbyt szybko zabrany od kocicy i nie nabył tej umiejętności. Nie reaguje na takie wołanie. Gdy chcemy, aby przyszedł trzeba zapukać w szybę. Nie wiem skąd mu się to wzięło, ale to na niego działa.
    - nie umie upomnieć się o jedzenie. Mieliśmy już wiele kotów, każdy z nich gdy był głodny, to po prostu się darł. Miluś tylko siedzi i intensywnie patrzy się na nas - takimi oczami jak kot ze Shreka. Mamy się domyślić, że chce mu się jeść.
    - wszystko musi być tak jak on chce. Najśmieszniejsza jest tu sytuacja, gdy np. zobaczy muchę. Nie on nie będzie jej łapał. Zaczyna wtedy tak dziwnie miauczeć, jakby chciał powiedzieć: mucho masz natychmiast przylecieć i położyć się u mych stóp, abym mógł się tobą pobawić.
    - gdy w domu coś zginie wiadomo czyja to sprawka. Miluś bawi się wszystkim co napotka na swojej drodze. Ostatnio jak robiłam porządki w pokoju to spod mebli wyciągnęłam: wiele zakrętek od butelek, kawałek mydła, gąbkę, mój zaginiony zegarek, dużo kawałków styropianu, kawałki cienkich rur (mamy remont łazienki, a Miluś wynosi stamtąd wszystkie odpadki, które nadają się do zabawy, potem wpadają mu pod meble).
    - ma swojego ulubionego misiaka. Nosi go ze sobą w pyszczku po domu. Nieraz z nim śpi. Często też przynosi go nam - jakby chciał się podzielić swoją ulubioną zabawką.
    - gdy śpi, to ktoś musi być z nim w pokoju. Gdy zostaje sam, to przenosi się do innego pokoju - tam gdzie są ludzie.
    - zjada wszystko co jest niejadalne dla kotów. Musimy strasznie na niego uważać, ale nie zawsze się tak da. Np. na początku zaczął podjadać wszystkie sztuczne kwiaty, potem podjadał żywe.

    7. Co twoja relacja ze zwierzakiem dla ciebie znaczy?
    Relacja z Miluśkiem wiele dla mnie znaczy. Przede wszystkim jest on bardzo przytulny i towarzyski. Często siedzi na stole obok laptopa, czy też towarzyszy mi w robieniu zdjęć na bloga. Wreszcie mamy takiego przytulnego kota, bo starszy kot jest z gatunku: tylko mnie na ręce nie bierzcie, bo po twarzy podrapię, i nawet o tym nie myślcie, że na kolana przyjdę spać. Podziwiajcie mnie z daleka.

    8. Najmilsze wspomnienia związane z twoim zwierzakiem?
    Wszystko co z nim związane - zwłaszcza te jego dziwne cechy charakteru.

    9. Jak nazywasz twojego zwierzaka?
    Frędzel - bo jest taki długi i chudy
    Miluśka - tak przekornie, gdy zaczyna huncwocić
    Mały, Młody - bo jest najmłodszy w rodzinie

    Na koniec chcę dodać, że ten kto go wyrzucił niech żałuje, bo stracił takiego fajnego koteczka.

    0 0

    Firmę L'biotica kojarzę głównie z masek, odżywek i szamponów do włosów. Ostatnio zakupiłam ich serum do rzęs. Jednak, że mają w swojej ofercie również kremy do twarzy - nie wiedziałam. Uświadomiona zostałam, gdy otrzymałam go na spotkaniu blogerek.


    Od producenta:
    Ultra Nawilżający krem dermatologiczny z serii L’bioticaDERMOKREM InnovAge  został przygotowany dla cery suchej i odwodnionej w celu zapewnienia jej długotrwałego nawilżenia i komfortu.
    System InnovAge = Phytobaza + niskocząsteczkowy Kwas Hialuronowy

    Efekt na skórze:
    •  Długotrwałe nawilżenie i ujędrnienie;
    •  Skóra gładka i rozświetlona;
    •  Zwężone pory;
    •  Neutralizacja wolnych rodników;
    •  Wzmocnienie układu odpornościowego skóry.
    System InnovAge = Phytobaza + niskocząsteczkowy Kwas Hialuronowy

    Phytobaza to innowacyjna formuła podtrzymująca aż 8 fizjologicznych  procesów zachodzących w skórze. Skomponowana jest ze starannie wyselekcjonowanych składników aktywnych naturalnego pochodzenia oraz witamin:
    • WYCIĄG Z OWSA
    • OLEJ Z PESTEK CZARNEJ PORZECZKI
    • PAPAINA
    • WITAMINA C
    • WITAMINA E



    Krem znajduje się w plastikowym słoiczku. Utrzymany jest on w bardzo prostej, niebiesko-białej kolorystyce. Słoiczek ten nie posiada sreberka zabezpieczającego w środku. Ale za to pakowany jest w kartonik owinięty folią. Jego konsystencja jest bardzo lekka - można ją określić jako puszysta. Dobrze się go rozsmaruje na skórze, szybko się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy. Jego zapach jest bardzo delikatny. Lekko słodkawy, ale nie jest on drażniący dla nosa. Krem jest koloru białego.


    Jako posiadaczka cery mieszanej - z przesuszającą się skórą na policzkach - polubiłam ten krem za jego właściwości nawilżające. Nie wiem jak to jest możliwe, że krem o tak lekkiej konsystencji, tak dobrze odżywia i ujędrnia skórę. Moja cera po jego użyciu robi się miękka, miła i delikatna w dotyku. Krem ten również ładnie rozświetla skórę - ale nie za pomocą żadnych drobinek. Po prostu sprawia, że wygląda ona na zdrową i świeżą. Producent obiecuje, że zwęża on pory, ale ja tego nie zaobserwowałam u mnie. Za toświetnie sprawdza się pod makijaż - głównie dlatego, że nie lepi się, ani nie roluje. Producent ostrzega, że przez kilka sekund po aplikacji może być odczuwalne delikatne mrowienie, ponieważ krem zawiera papainę. U mnie się to jeszcze nie wydarzyło. Krem jest wydajny. Używam go rano i wieczorem już półtora miesiąca i wciąż zostało go jeszcze tyle ile widać na zdjęciu:


    Pojemność: 50 ml

    Cena: ok. 23 zł

    Dostępność: drogerie internetowe, apteki

    Skład: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Hydrogenated Didecene, Cetyl Alcohol, Isododecane (and) Hydrogenated Tetradecenyl/Methylpentadecene, Dimethicone, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Isostearyl Isostearate, Isododecane (and) Dimethicone Crosspolymer, Ribes Nigrum (Black Currant) Oil*, Avena Sativa Bran Extract*, Magnesium Ascorbyl Phosphate (and) EDTA*, Tocopheryl Acetate*, Papain (and) Glucose*, Hyaluronic Acid (and) Silanetriol (and) Butylene Glycol, Allantoin, Tetrasodium EDTA, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Phenoxyethanol (and) Methylisothiazolinone, Parfum, CI 77891 (and) Mica (and) Tin Oxide, Sodium Hydroxide
    *Składnik aktywny Phytobazy

    Wiedziałyście, że firma L'biotica ma w swojej ofercie również kremy do twarzy ???
    Stosowałyście może ten krem ???

    0 0

    Lipiec obfituje u mnie w spore ilości nowych kosmetyków. W poniedziałek zawitał kurier z wielką paczką od Pań Erisek. Zresztą na pewno już widziałyście te kosmetyki na blogach. Tak się złożyło, że poniedziałek miałam fatalny - paczka ta pojawiła się w odpowiednim momencie i poprawiła mi humor. Dodatkowo "kopara mi opadła", gdy zobaczyłam jak wielka jest to paczka.


    Pomarańczowe pudełko zawiera:
    - Lirene Youngy 20+ krem BB 
    - Lirene Youngy 20+ pianka myjąca do twarzy i oczu
    - Lirene Youngy 20+  żel myjąco-peelingujący do twarzy
    - Lirene Youngy 20+ płyn micelarny z tańczącymi drobinkami z wit. E
    - Lirene Youngy 20+ kremo-żel z witaminowymi drobinkami do twarzy i pod oczy
    - ozdoba do włosów



    W czarnej kosmetyczce znajdują się:
    - Lirene, multifunkcyjny BB krem
    - Lirene, multifunkcyjny krem na dzień
    - Lirene, multifunkcyjny krem na noc
    - Under Twenty, multifunkcyjny antybakteryjny krem BB
    - Under Twenty, fluid matujący
    - Under Twenty, termoaktywny peeling wygładzający
    - Lirene Men, żel do mycia ciała, twarzy i włosów
    - Lirene Men, lekki odświeżający krem do twarzy
    - Lirene Men, balsam po goleniu

    Zaciekawiła mnie ta seria dla mężczyzn. Mój mąż zaczął już testować te kosmetyki. Do tej pory, gdy tylko zobaczył jakąś paczkę to powtarzał, że nic dla niego nigdy nie ma.



    Nna ślicznej, białej podstawce znalazłam:
    - Lirene, żel pod prysznic KUSZĄCA GRUSZKA
    - Lirene, żel pod prysznic SOCZYSTE WINOGRONA
    - Lirene, żel pod prysznic RAJSKI GRANAT


     
    W pomarańczowym opakowaniu znalazłam:
     ręcznik, opaskę na rękę, bidon oraz kosmetyki z serii Lirene STOP CELLULIT:
    balsam, serum, peeling, żel pod prysznic oraz maskę do ciała.
      
    Nadal jestem w wielkim szoku :) Po raz kolejny zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona przez Panie z Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris. Ze wszystkiego bardzo się cieszę. Nie mam pojęcia od czego zacząć testowanie, bo mam ochotę wszystko naraz wypróbować ;)

     
    Tydzień wcześniej otrzymałam kilka kosmetyków do testów od Pachnącej Krainy http://www.pachnacakraina.com/index.php. Jest to sklep z naturalnymi kosmetykami arabskimi. 

    Ja testuję:
    - olej arganowy
    - olejek ABU DHABI kwiaty emiratów
    - olejek BUSAJNA
    - szampon wzmacniający włosy z tataraku
    - Aleppo mydło perfumujące

    A na koniec rozważyłam wszystkie za i przeciw, a wynik tego jest taki, że założyłam fanpage bloga. W końcu dojrzałam do tej decyzji. Odnośnik znajdziecie klikając na banner w pasku bocznym pod obserwatorami.
     A Wam jak mija ten miesiąc ???
    Recenzje których kosmetyków chcecie, aby pojawiły się najpierw ???

    0 0

    Dziś będzie troszkę o kosmetykach do pielęgnacji stóp. Na spotkaniu blogerek otrzymałam dwa produkty firmy FlosLek z linii Dr Stopa. Czytałam o nich już wcześniej, ale nigdzie stacjonarnie ich nie widziałam, więc się nimi jakoś specjalnie nie interesowałam. Dlatego ciesze się, że mam możliwość ich wypróbowania. Pielęgnację stóp zaczynamy od peelingu enzymatycznego.


    Od producenta:
    Systematycznie stosowany wyraźnie zmiękcza skórę, usuwa zrogowaciały naskórek, zmniejsza szorstkość. Badania aparaturowe potwierdziły skuteczność działania preparatu: - indeks złuszczania obniżył się średnio o 33% w stosunku do stanu wyjściowego, a tym samym wolniej zachodzi proces rogowacenia naskórka - całkowita powierzchnia pokryta korneocytami zmniejszyła się średnio o 30% Powyższe wyniki świadczą o tym, że warstwa rogowa naskórka została odpowiednio nawilżona i natłuszczona, co spowodowało, że proces wysuszania i złuszczania się naskórka został zahamowany. Przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. 
    Zastosowanie: Profilaktycznie dla każdego rodzaju skóry stóp, szczególnie dla osób u których skóra wykazuje skłonność do nadmiernego rogowacenia naskórka, jest sucha, z objawami nadmiernego złuszczania. Może być stosowany również do pielęgnacji skóry łokci.




    Produkt znajduje się w tubce wykonanej z miękkiego plastiku, która posiada zamykanie na klips. Wygodnie i bez problemów się je otwiera, a dozownikiem można wydobyć odpowiednią ilość peelingu. Opakowanie utrzymane jest w biało-zielonej kolorystyce. Znajduje się na nim nazwa produktu, opis sposobu użycia, data ważności. Nie ma na nim składu, ale napisany jest on na kartoniku, w który zapakowany jest kosmetyk. 


    Peeling wygląda jak bezbarwny żel z małymi drobinkami peelingującymi. Ma bardzo neutralny zapach, właściwie to jest on prawie niewyczuwalny. Usuwanie martwego naskórka za pomocą tego peelingu jest troszkę czasochłonne, ponieważ producent zaleca masować skórę kolistymi ruchami od 3 do 5 minut. Ale za to jakie potem są efekty. Po takim zabiegu skóra stóp jest o wiele gładsza, mam mniej zrogowaceń. Wiadomo, że taki peeling nie usunie ich wszystkich. Dlatego najlepiej jest zacząć używać go zaraz po wykonaniu pedicure kosmetycznego, ponieważ znacznie przedłuża jego efekty. Dzieje się tak, gdyż peeling ten działa dwustopniowo. Zawarte w nim enzymy rozluźniają cement międzykomórkowy, a to ułatwia drobinkom peelingującym usuwanie martwego naskórka. Peeling ten należy stosować systematycznie. Ja używam go codziennie, czasem robię jeden dzień przerwy. Dlatego dość szybko mi się kończy. Mimo że jest wydajny, bo wystarczy użyć jego niewielką ilość, to przy takim użytkowaniu jedna tubka wystarczy mi na około półtora miesiąca.
    Podsumowując: jestem zadowolona z jego działania i zapewne kupię kolejne jego opakowanie.

    Pojemność: 75 ml

    Cena: ok 13 zł

    Skład: Glycerin, Aqua, Polyethylene, Propylene Glycol, Bacillus ferment, Carbomer, Sodium Hydroxide, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

    0 0

    Ostatnio takie dni, gdzie spędzam cały dzień na nogach, wracam do domu zmęczona i z uczuciem "ciężkich nóg" zdarzały mi się dość często. Dlatego pomyślałam sobie, że to będzie świetna okazja na wypróbowanie balsamu do zmęczonych stóp i nóg firmy FlosLek z linii Dr Stopa. Niestety rozczarowałam się tym kosmetykiem okropnie.


    Od producenta:
    Zmniejsza obrzęki, uczucie zmęczenia, „ciężkości” i bolesności nóg. Delikatnie chłodzi, przynosi wyraźną ulgę zmęczonym stopom. Zawiera proteiny jedwabiu, ekstrakt z lilii wodnej oraz kompleks trzech ziół wzmacniający naczynka krwionośne (kasztanowiec zwyczajny, cyprys wiecznie zielony, lipa drobnolistna). Ma również doskonałe właściwości pielęgnacyjne. Nawilża, delikatnie natłuszcza i uelastycznia skórę. Natychmiastowa ulga dla "ciężkich", zmęczonych nóg. Zmniejszone obrzęki. Dodatkowo nawilżona i elastyczna skóra nóg.
    Użycie: Nanosić cienką warstwą na skórę, delikatnie wmasować miękkimi ruchami. Nie używać zbyt dużej siły. Stosować dwa razy dziennie. Uwaga: w ciągu dnia można nanosić preparat bezpośrednio przez cienkie rajstopy, podkolanówki, itp.



    Produkt znajduje się w plastikowej tubce z zamknięciem typu klips. Utrzymana jest ona w biało-zielonej kolorystyce - charakterystycznej dla tej linii. Balsam ten jest bardzo rzadki - ma konsystencje lejącą. Co mnie bardzo zaskoczyło - balsamy przeważnie są bardziej gęste. Trzeba uważać przy otwieraniu opakowania, bo łatwo jest rozlać ten balsam. Dziwnie to brzmi, ale tak jest - nieraz już go rozchlapałam. Na zdjeciu tego nie widać, ale wystarczy tylko lekko przechylić rękę, to zaraz by z niej spłyną. Balsam jest koloru białego. Jego zapach określiłabym jako miętowo-ziołowy. Raz mi się on nawet podoba, innym razem nie mogę go znieść. 


    Balsam łatwo się rozsmarowuje i szybko się wchłania. Nie zostawia tłustej warstwy na skórze. Rozczarowana jestem tym kosmetykiem, ponieważ nie zauważyłam, aby miał on na mnie jakiekolwiek działanie. Nie daje efektu chłodzenia, nie przynosi ulgi zmęczonym stopom, nie zmniejsza obrzęków - po prostu nie robi nic. Nie ma nawet właściwości pielęgnacyjnych - nie nawilża skóry. Produkt ten u mnie się nie sprawdził.

    Pojemność: 100 ml

    Cena: ok 15 zł

    Skład: Aqua, Alcohol Denat., Glycerin, Butylene Glycol, Tilia Cordata Wood Extract, Cupressus Sempervirens Seed Extract, Aesculus Hippocastanum Extract, Lecithin, Ethylhexyl Stearate, Dimethicone, Polysorbate 20, Parfum, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Sodium Palmitoyl Proline, Nymphaea Alba Flower Extract, Hydrolyzed Silk, Carbomer, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Menthol, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA.

    0 0
  • 07/17/13--08:39: O włosowym bublu strasznym
  • Dziś będzie mowa o pewnym produkcie marki La VITTA. Chodzi o szampon regenerujący bezslesowy super delikatny z olejkiem arganowym. Przeznaczony jest on do włosów cienkich, suchych, łamliwych i zniszczonych (czyli takich jak ja mam). Właściwie to firma ta jest mi nieznana. Nie spotkałam się jeszcze z recenzjami ich produktów na blogach, ani nigdzie indziej. Z tego co przeczytać można na ich stronie internetowej jest to polska firma. Dostałam ten szampon na spotkaniu blogerek - w ten oto sposób dowiedziałam się o istnieniu tej marki.


    Od producenta:
    Szampon doskonale regeneruje strukturę włosów, odbudowując ich powierzchnię. Olejek arganowy delikatnie natłuszcza włosy chroniąc je przed wysychaniem. Włosy stają się miękkie i elastyczne, przyjemne w dotyku. Specjalnie dobrana, lżejsza dla włosów konsystencja oraz całkowity brak soli znacząco zwiększa pielęgnujące właściwości szamponu.
    Sposób użycia: na mokre włosy nanieść bezpośrednio z butelki szampon i masować do uzyskania obfitej piany. Spłukać niezbyt gorąca wodą.

    Źródło: ulotka dołączona do szamponu



    Szampon znajduje się w plastikowej buteleczce zaopatrzonej w wygodny do otwierania klips. Buteleczka ta jest nieco przezroczysta - dzięki czemu widać ile produktu nam jeszcze zostało. Szampon ma konsystencję dość rzadką - wpływa to pozytywnie na jego wydajność, ponieważ wystarczy użyć jego niewielką ilość. Pierwszą rzeczą, która odrzuca mnie od tego szamponu jest jego zapach - krótko mówiąc potwornie śmierdzi. Podczas mycia nim włosów musiałam wstrzymywać oddech, bo nie mogłam wytrzymać. Jest tak chemiczny, iż wystarczy, że powącham go troszkę, to zaraz boli mnie po nim głowa.


    Producent wypisuje piękne rzeczy o tym szamponie. Został on specjalnie opracowany dla marki La VITTA. Jest to: "wyjątkowy szampon bs=bs całkowicie wolny od szkodliwych detergentów SLES i SLS, soli, silikonów, parabenów, itp. Szampon został wyprodukowany w oparciu o krystalicznie czystą wodę i najdelikatniejsze roślinne środki myjące sulfobursztyniany. Włosy umyte tym szamponem najczęściej nie wymagają już użycia odżywki, bowiem są niezniszczone i wyjątkowo gładkie". I co z tego ??? Na moje włosy szampon ten działa tylko w jeden sposób - wyglądają na niedomyte, a na następny dzień po myciu są okropnie przetłuszczone. Zawsze myję włosy w ten sposób, że oczyszczam je szamponem dwa razy podczas jednego mycia. Tym produktem myłam włosy i trzy razy, a i tak efekt był dalej ten sam. Nie zamierzam go więcej używać, bo tylko szkodzi on moim włosom. Jedyne plusy jakie dostrzegam są takie, że nie plącze włosów, ani nie sprawia, że stają się szorstkie w dotyku.

    Pojemność: 200 ml

    Cena: 20 zł

    Dostępność: sklepy internetowe

    Skład:
    AQUA - woda
    DISODIUM LAURETH SULFOSUCCINATE - detergent z tej samej grupy co SLS, wiele słabszy, ale nadal anionowy.
    CAPRYL /CAPRAMIDOPROPYL BETAINE
    COCAMIDE DEA - emulgator. Substancja myjąca - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów. Substancja stosowana jako renatłuszczająca w preparatach myjących.
    POLYQUATERNIUM-7 - antystatyk, wygładza, ułatwia rozczesywanie.
    DIMETHICONE - syntetyczny emolietnt odpowiadający za wygładzenie skóry bądź włosów, silikon. O proszę, a ponoć nie ma być silikonów w tym szamponie!!!
    ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL - olej arganowy
    HYALURONIC ACID - kwas hialuronowy
    CITRIC ACID - kwas cytrynowy, wspomaga działanie ochronne antyoksydantów, używany jako zmiękczacz, środek konserwujący, przeciwutleniacz.
    SODIUM CHLORIDE - chlorek sodu (sól), w kosmetykach odpowiada za lepkość produktu. A ponoć nie ma być soli w tym szamponie !!!
    DMDM-HYDANTOIN - konserwant
    METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE - biodegradowalna substancja konserwująca. Chroni kosmetyk przed drobnoustrojami. Ma działanie alergizujące i może oddziaływac na układ nerwowy.
    METHYLISOTHIAZOLINONE - tania i popularna chemiczna substancja konserwująca stosowana głównie w produktach pozostających na skórze. Ma działanie alergizujące i może oddziaływac na układ nerwowy
    PARFUM - substancje zapachowe
    LINALOOL - składnik kompozycji zapachowej, znajdujący się na liście potencjalnych alergenów.
    LIMONENE - składnik kompozycji zapachowej (woń cytrynowa).
    HEXYL CINNAMAL -gliceryna, substancja pochodzenia chemicznego, używana jako substancja zapachowa. Może wywoływać alergię.

    Znacie tą markę ??
    Miałyście już może szampony z tej serii ??

older | 1 | .... | 6 | 7 | (Page 8) | 9 | 10 | .... | 31 | newer