Are you the publisher? Claim or contact us about this channel


Embed this content in your HTML

Search

Report adult content:

click to rate:

Account: (login)

More Channels


Showcase


Channel Catalog


Channel Description:

Witajcie w moim kosmetycznym świecie !!! Mam nadzieje, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie :))

older | 1 | .... | 7 | 8 | (Page 9) | 10 | 11 | .... | 31 | newer

    0 0

    Żel ten trafił w moje ręce jakiś czas temu, troszkę poczekał na swoją kolej. Bardzo dobrze, że się tak stało, ponieważ jest produktem w sam raz na teraz :)) A mowa o żelu pod prysznic i do kąpieli zielone winogrono + kompleks nawilżający FruttoFresco marki BARWA.


    Od producenta:
    Nawilżający żel pod prysznic i do kąpieli o winogronowym, świeżym zapachu, doskonale oczyszcza i pielęgnuje Twoją skórę. Wzbogacony w kompleks nawilżający intensywnie regeneruje, zapewniając skórze optymalny poziom nawilżenia. Inspirujący zapach sprawia, że kąpiel staje się prawdziwą przyjemnością.



    Żel znajduje się w plastikowej tubce zamykanej na wygodny w użytkowaniu klips. Wydobywa się go bezproblemowo i tyle ile nam potrzeba. Opakowanie utrzymane jest w czarno-zielonej kolorystyce - prezentuje się ono bardzo ciekawie. Znajdują się na nim wszystkie potrzebne informacje, m.in. opis działania, skład, data ważności. Konsystencja żelu jest odpowiednia - nie jest za gęsty, ani za rzadki. Jest koloru jasno-zielonego. Żel dobrze się pieni - używany sam czy też z gąbką. Jest wydajny - wystarczy użyć jego niedużą ilość, aby umyć całe ciało.


    Producentowi bardzo dobrze udało się odtworzyć zapach winogron. Jest on intensywny, przyjemny dla nosa i nie chemiczny. Dlatego też kąpiel z użyciem tego żelu jest bardzo miła i odprężająca. Dodatkowo jego zapach unosi się po całej łazience - jestem pod wrażeniem :)) Żel dobrze oczyszcza skórę, czyli spełnia swoje podstawowe zadanie. Z tym kompleksem nawilżającym producent trochę przesadził - wiadomo, że żele nie nawilżą skóry. Ten tego nie robi, ale przy okazji nie wysusza też skóry. Ja stosuję po nim jeszcze balsam do ciała.

    Pojemność: 200 ml

    Cena: ok 7 zł

    Dostępność kosmetyków tej firmy można sprawdzić TUTAJ

    Skład:Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Lauramidopropyl Betaine, Cocamide DEA, Sodium Chloride, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Sodium PCA, Magnesium PCA, Zinc PCA, Mangeanese PCA, Methylychloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Parfum, CI 19140, CI 42090.

    Czujecie się skuszone na ten żel ???
    A może używałyście go już ???

    0 0

    Dziś przychodzę do Was z postem prezentującym dwa mani wykonane z użyciem dodatków ze sklepu internetowego KKCenterHK. Wybrałam sobie srebrne kółeczka o średnicy 3 mm. Nie mają one gładkiej powierzchni, tylko ozdobne żłobienia. 


    Nazwa tego produktu to: N.NAIL Studs Circular Silver Stripes [NNAIL-DRN671] 
    Dostaniecie je tutaj << KLIK>>

    Kółeczka te połączyłam z moimi nowymi lakierami z Golden Rose: Rich Color numer 08 oraz Holiday Nail Color numer 52. Całość pokryłam bezbarwnym topcoatem. Spodziewałam się, że ozdoby te zaraz odpadną z paznokci. Okazało się, że trzymały się na swoim miejscu parę dni, aż w końcu sama je ściągnęłam.


    Pierwsze zdobienie:

    *******************
    Drugie zdobienie:


    Jak Wam się podoba ???

    0 0

    Jakiś czas temu "upolowałam" kupon promocyjny na zakupy kosmetyków firmy Synesis. Skończył mi się akurat krem pod oczy, dlatego zdecydowałam się wypróbować eliksir pod oczy. Wybrałam wersję z 21 aktywnymi składnikami.


    Od producenta:
    Eliksir pod oczy to jeden z najbogatszych w substancje aktywne synezyjnych produktów. To również jeden z najoryginalniejszych preparatów pod oczy na polskim rynku, między innymi ze względu na swoją oleistą konsystencję. 
     
    Eliksir zawiera tak cenne składniki jak – oleje: rycynowy, ryżowy, winogronowy, makadamia, awokado, rokitnikowy, konopny; masła: pistacjowe, aloesowe, shea, a także balsam cedrowy, koenzym Q10, ceramidy i drogocenne witaminy E w różnych związkach.

    Eliksir nie zawiera konserwantów, barwników ani substancji zapachowych. Eliksir pod oczy zamknięty jest w eleganckiej, szklanej, ozdobnej buteleczce. Jedna buteleczka eliksiru wystarcza na 2-3 miesiące.

    Źródło: kartka informacyjna dołączona do produktu.



    Design buteleczki od razu przywodzi nam na myśl, że mamy do czynienia z ekskluzywnym kosmetykiem. Dodatkowo produkt na początku był ślicznie zapakowany w sreberko. Firma Synesis zawsze pięknie pakuje swoje wysyłki (szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia zaraz po otrzymaniu przesyłki). Eliksir znajduje się w szklanej buteleczce zakręcanej na biały, plastikowy korek. Po jego odkręceniu wlot buteleczki zabezpieczony jest jeszcze jednym korkiem - aby zapobiec wylewaniu się produktu. Na butelce znajduje się tylko nazwa producenta, nazwa produktu i data ważności. Reszta informacji dołączona jest na osobnej kartce. Eliksir aplikujemy z buteleczki bezpośrednio na palec, a potem na skórę pod oczy. Nie podoba mi się ta forma aplikacji - nigdy nie wylałam jeszcze odpowiedniej ilości eliksiru. Zawsze jest albo niewystarczająco, albo za dużo. Poza tym jest to mało higieniczne. Pod względem zapachu jest to produkt prawie bezzapachowy. Aby wyczuć jego zapach trzeba się bardzo dobrze wczuć. Wtedy wyczuwam lekko olejowy zapach. Eliksir ma oleistą konsystencję. Jest koloru żółtego.


    Ja aplikuję go po nałożeniu kremu na noc. Omijam bezpośrednią okolice oka i rozsmarowuje go nieco niżej - oglądałam kiedyś na filmiku na YT, że tak powinno się aplikować krem pod oczy, bo skóra i tak da sobie radę z dostarczeniem składników bliżej pod oko, a my aplikując produkt zbyt blisko oka możemy spowodować, że będzie piekło i łzawiło. Eliksir aplikuję też troszeczkę na górną powiekę w okolicy łuku brwiowego - ale to jest już taki ostatek co mi jeszcze na palcu pozostał.

    Eliksir wchłania się dość długo, dlatego nie używam go rano, ani też wieczorem tuż przed pójściem spać (aby go nie zetrzeć w poduszkę). Zawsze troszkę wcześniej, aby dać mu czas się wchłonąć. Pierwsze zauważalne efekty działania tego eliksiru są takie, że świetnie nawilża skórę. Żaden krem pod oczy, który miałam tak nie działał. Niestety w moim przypadku to by było na tyle. Nie zauważyłam rozjaśnienia, ani napięcia skóry. O zmarszczkach się nie będę wypowiadać, bo jeszcze nie mam ich wokół oczu. Zauważyłam za to działanie niepożądane - podejrzewam, że mam uczulenie na któryś ze składników. Gdy użyję ten eliksir, to rano mam zaropiałe oczy. Dlatego też nie stosuję go codziennie - tylko od czasu do czasu, zastanawiając się jak inaczej mogę go zużyć.

    Pojemność: 10 ml

    Cena: 58 zł
    (mi udało się go kupić z wykorzystaniem kuponu - 50 zł, czyli za 8 zł + koszty przesyłki = 22 zł)

    Skład: Ricinus Communis Seed Oil, Oryza Stavia Germ Oil, Grapeseed Oil, Macadamia Oil, Avocado Oil, Pistacia Butter, Aloe Butter, Hippophae Rhamnoides Oil, Chamuolgra Oil, Cedar Balm, Shea Butter, Dipalmitoyl Hydroxyproline, Phytosphingosine, Caermide III B, Omega-Ceramide, Tocotrienols, Ascorbyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Caprylic/Capric, Triglyceride, Coenzym Q10 Alfa-Liponic Acid, Cannabis Sativa Seed.

    0 0

    Otrzymałam go na spotkaniu blogerek. Trochę zdziwiło mnie to, że dostałyśmy produkt przeciwzmarszczkowy dla osób 40+. Przedstawiciel firmy jednak zapewniał, że nie ma żadnych przeciwwskazań i  możemy go używać. 


    Od producenta:
    Specjalna formuła dla wrażliwej skóry twarzy. Wspaniale usuwa makijaż i powierzchowne zabrudzenia, nie naruszając ochronnego płaszcza skóry. Zawiera wyjątkową mieszankę aktywnych składników ze świeżego soku owocu Noni (Morinda citrifolia), ekstraktów granatu, aloesu, rumianku, oliwy i jagód acai. Posiada właściwości odmładzające, nawilżające i przeciwzapalne. Chroni przed negatywnym wpływem twardej wody.

    Źródło: kartonik, w który zapakowany jest produkt 
     

    Kosmetyk kupujemy zapakowany w kartonik ozdobiony roślinnymi i egzotycznymi motywami. A sam krem znajduje się w plastikowej tubce z zamykaniem typu klips. Produkt dozuje się dobrze, a to dzięki temu, że tubka jest bardzo mięciutka i łatwo ją ścisnąć. Dodatkowo klips otwiera się lekko i bez problemu. Niestety przez tubkę nie widać ile produktu nam zostało - próbowałam ostawiać ją pod światło i też nic z tego. Jak wskazuje nazwa - kosmetyk ma konsystencje kremową. Jest to dość nietypowe jeśli chodzi o kosmetyki do mycia twarzy. Kosmetyk ten nie rozlewa się na dłoniach i łatwo go wymieszać z wodą. Po kontakcie z wodą nie pieni się, ale tworzy coś w rodzaju jakby emulsję. Mi to pasuje - fajnie się nim myje twarz. Dodatkowo jest to produkt bardzo wydajny - wystarczy użyć jego niewielką ilość. Jego zapach jest przyjemny, dość słodki, przypomina mi jakby zapach gumy owocowej.


    Na początku obawiałam się, że kosmetyk o takiej konsystencji może nie poradzić sobie ze zmywaniem makijażu. Długo nie mogłam przełamać się, aby zacząć go używać. Jenak, gdy go tylko pierwszy raz wypróbowałam okazało się, że moje obawy były bezpodstawne. Produkt ten świetnie radzi sobie ze zmywaniem makijażu i zanieczyszczeń z twarzy. Jest delikatny dla oczu, nie podrażnia ich. Dla mnie ważne jest też to, że nie pozostawia na twarzy tłustego filmu. Jenak ja dodatkowo potem przecieram jeszcze skórę płynem micelarnym, ponieważ mam takie wrażenie, że krem ten zostawia taką warstwkę ochronną, która może pozatykać pory. Skóra po umyciu jest gładka, delikatna i nie ma mowy o uczuciu "ściągnięcia" skóry.
    Podsumowując: lubię ten krem do mycia twarzy i załatwiłam sobie już kolejne jego opakowanie :))

    Pojemność: 100 ml

    Cena: ok 16 zł

    Dostępność: wybrane drogerie Rossmann

    Skład: AQUA, LAURYL GLUCOSIDE, GLYCERIN, STEARIC ACID, GLYCERYL STEARATE, CETEARYL ALCOHOL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLICERIDE, COCO GLUCOSIDE, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, OLEA EUROPEA OIL, POTASSIUM HYDROXIDE, MORINDA CITRIFOLIA FRUIT EXTRACT, ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT, CHAMOMILLA RECUTITA EXTRACT, EUTERPE OLERACEA FRUIT EXTRACT, PUNICA GRANATUM FRUIT EXTRACT, TOCOPHERYL ACETATE, BENZYL ALCOHOL **, LACTIC ACID, SODIUM BENZOATE**, POTASSIUM SORBATE**, PARFUM*, BENZYL BENZOATE*.
    * naturalne olejki eteryczne.
    ** w roli konserwantu.

    Używałyście już kremów do mycia twarzy ???
    A może znacie ten ???

    0 0
  • 07/29/13--10:13: Zużycia w lipcu
  • Jak co miesiąc nadeszła pora na post prezentujący zużyte kosmetyki:



    1.TOŁPA płyn micelarny do mycia twarzy i oczu - bardzo polubiłam tego micela - pisałam o nim TUTAJ. Chciałam go kupić, bo okazało się, że jest przecena w SuperPharmie. Niestety ta wersja nie była przeceniona, ale kupiłam inną.

    2. PAT&RUB bogaty balsam do dłoni - jego recenzja pojawiła się TUTAJ. Na początku niezbyt przypadł mi on do gustu. Jednak z czasem zaczęłam zauważać efekty jego działania. A obecnie, gdy używam inny, to okazuje się, że chętnie powróciłabym do tego kremu firmy PAT&RUB. Ostatnio dowiedziałam się, że kosmetyki naturalne mają to do siebie, że efekty ich działania widoczne są po dłuższym czasie używania niż zwykłe kremy.

    3. INVEX REMEDIES regenerujący żel do ciała na bazie krzemu organicznego SILIOR+B - ciekawy produkt, o którym pisałam TUTAJ.

    4. BINGOSPA mandarynkowe masło do ciała - do tej pory w pudełku da się wyczuć jego zapach :)) O tym produkcie rozpisałam się bardziej TUTAJ.

    5. JOANNAmasło do ciała z wanilią - nie jestem zadowolona z jego działania, a dlaczego wyjaśniłam TUTAJ.

    6. ALTERRA krem do rąk granat i aloes - lubiłam ten krem i zapewne jeszcze kupię go kiedyś. Pisałam o nim TUTAJ.

    7. LIRENE witaminowy krem do rąk ODŻYWIENIE - w tym miesiącu wykończyłam dość sporo kremów do rąk. Nie zużyłam ich jednak w przeciągu miesiąca - miałam je już wcześniej, ale akurat w lipcu mi się skończyły. O tym kremie z Lirene pisałam TUTAJ.

    8.LIRENE ratunek po przedawkowaniu słońca - krem ten dobrze się sprawdził. Skończył się bardzo szybko, bo w ciągu trzech tygodni, ale to dlatego, że stosowały go 3 osoby: ja, moja mama i mój mąż.

    9. LIRENE mleczko oczyszczające do demakijażu twarzy i oczu - nie przepadam za mleczkami do demakijażu, dlatego męczyłam się z nim dość długo. Nie zużyłam go jednak do końca - zostało go jeszcze około 1/4 opakowania. Postanowiłam je wyrzucić, bo mam inne kosmetyki do demakijażu, które bardziej wolę używać. O tym mleczku pisałam TUTAJ.

    10. EVELINE błyskawiczny krem do depilacji nóg z aloesem i wyciągiem z melona - do depilacji nóg najbardziej lubię używać depilatora. Jednak raz na jakiś czas lubię zastosować jakiś krem do depilacji. Te z firmy Eveline bardzo lubię, bo dobrze działają i nie są drogie.

    11.L'BIOTICA BIOVAX intensywnie regenerująca maseczka naturalne oleje - miałam dwie saszetki tej maski. Ich dzialanie ma moich włosach przekonało mnie do zakupu pełnowymiarowego. Maska ta była nawet na promocji w SuperPharmie. Niestety nie miałam czasu, aby pojechać ją kupić. Ale promocje na te maski pojawiają się co jakiś czas, więc kiedyś zapewne ją kupię.

    12.PIERRE RENE błyszczyk do ust Sweet Berry Gloss w kolorze numer 12 NUDE - jest to ładny odcień, ale lubiłam używać tego błyszczyka, bo nieładnie rozprowadzał się na wargach. Przeleżał sobie sporo czasu wśród innych błyszczyków. Przeterminował się przez ten czas, więc nadeszła pora się z nim pożegnać.

    0 0
  • 07/30/13--09:29: Zakupy w lipcu
  • Kolejny miesiąc, w którym nie zaszalałam na zakupach. Kupiłam tylko to co mi było potrzebne lub mnie zaciekawiło.

    Na początek zakupy poczynione w SuperPharmie. Kończy się mój peeling enzymatyczny do stóp z FlosLeku, dlatego teraz postanowiłam wypróbować inny, aby mieć ich porównanie. Na promocji był akurat peeling zmiękczający do stóp firmy Propodia za 14,69 zł. Polubiłam miniaturkę micela z Tołpy, dlatego kupiłam opakowanie XXL :)) Czyli 400 ml za 23,99 zł. A przy kasie okazało się, że za zakupy za minimum 35 zł można sobie kupić wodę toaletową firmy United Colors Of Benetton za 11,99 zł za 30 ml.
    Tak jak Wam wspominałam już w poście ze zużyciami - do depilacji nóg najbardziej lubię używać depilatora, jednak raz na jakiś czas stosuję jakiś krem do depilacji. Dlatego będąc w Naturze kupiłam:
    - Velvetic Profi ekspresowy krem do depilacji za 6,99 zł
    - Veet krem do depilacji za 12,99 zł.

    Będąc w sklepie Golden Rose skusiłam się na trzy lakiery. Dwa z nich prezentowałam już na blogu. Są to lakier Rich Color numer 08 oraz lakier Holiday numer 52 (te dwa pierwsze na zdjęciu). Trzeci lakier to Care + Strong, czyli lakier z odżywką i utwardzaczem numer 183. Ostatni lakier jest z firmy Sally Hansen - odcień 92 Ice Coffe. Kupiłam go na promocji w SP za 11,99 zł.

    I to już jest koniec :)) 
    Miałyście może któryś z tych kosmetyków ??? 
    A może któryś z nich Was zaciekawił ???

    0 0

    Spotkanie odbyło się 27 lipca 2013 r. w Spencer Pub - lokalu utrzymanym w londyńskim klimacie. Znajduje się on na ulicy Wojewódzkiej. Było to świetne miejsce na spotkanie - z miłą obsługą i położne bardzo blisko dworca.
    Wszystko zorganizowały:
    - Paulina (z bloga http://twoje-kosmetyki.blogspot.com/)
    - Kasia (z bloga http://kasias1980.blogspot.com/)
    - Ania (z bloga http://anuszka13.blogspot.com/)
    - Marta (z bloga http://marttujest.blogspot.com/)

    Spotkanie zaczęło się o 15:00. Na początek była chwila na powitanie i zapoznanie się z innymi uczestniczkami. Następnie Dominika (z bloga 4cholery.blogspot.com) pokazała nam jak kręcić włosy na chustę. Pokaz instruktażowy odbył się na Kasi (z bloga http://codzienna-dawka-piekna.blogspot.com/).

    Powstaje nam fryzura w stylu Pin-Up, którą można nosić cały dzień lub zrobić ją na noc. Po rozpuszczeniu włosów mamy otrzymać fale. Zamierzam zaopatrzyć się w odpowiednią chustkę i wypróbować co mi z tego wyjdzie.
    Następnie Gosia (z bloga http://gosika90.blogspot.com/) zgłosiła się, aby z instruktarzem Dominiki sama zawinąć włosy na chustę.

    Kolejny punkt programu to losowanie upominków. Mi trafił się numer 16. Kryje się pod nim mydło w płatkach z czarnuszki od dystrybutora, którym jest Pachnąca Kraina.


    Następnie Angel (z bloga http://www.kosmetykibeztajemnic.pl/) opowiadała nam o glicerynie i innych składnikach kosmetycznych. Czyli rzecz o tym, aby nie pakować na buzię byle czego i żeby nie przepłacać za byle co. Szkoda, że to tak krótko trwało - chętnie posłuchałabym nawet wielogodzinnego wykładu Angel.
    Później Marta (z bloga marttujest.blogspot.com) wprowadzała nas w tajniki robienia zdjęć. Wymieniałyśmy się naszymi doświadczeniami. Rozmowa zeszła również na inne powiązane tematy jak np. kradzież zdjęć.
    Wszystkie uczestniczki spotkania razem na zdjęciu, które pożyczyłam z bloga Pauliny:


    W trakcie spotkania Gosia (z bloga gosiamysz.blogspot.com) rozdała nam przywiezione przez siebie kosmetyki firmy Olsson - jest to skandynawska marka produkująca kosmetyki do włosów. 


     Pozostali sponsorzy spotkania to:

    Drogeria Cytrynowa
    Blisko Natury
    Joanna
    Barwa
    Mydła Marsylskie
    Pachnąca Kraina
    Efektima
    Dermedic
    Flormar
    www.allepaznokcie.pl
    www.bydziubeka.pl

    Była jeszcze zawieszka torcik od Natajki oraz broszka ciasteczko od inaa232.blogspot.com. Niestety nie mam ich zdjęć, ponieważ oddałam je siostrze.

    Chciałbym podziękować organizatorkom za świetne zorganizowanie spotkania. Spędziłam tam miło czas :)) Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego dnia :))

    0 0
  • 08/03/13--04:09: Kupony zniżkowe do oddania
  • Mój pobyt w Katowicach był gościnny. Nie wybieram się tam w najbliższym czasie, dlatego chciałabym oddać komuś moje dwa kupony zniżkowe uprawniające do zakupów -30%. Kupony do zrealizowania na stoisku By Dziubeka Katowice SILESIA CITY CENTER.

    Kto jest chętny, aby je otrzymać niech się zgłosi pod postem. 
    Kupony prześle na mój koszt.
     Ważne są do 31.12.2013 r.

    0 0
  • 08/04/13--01:51: BEBEAUTY płyn micelarny
  • O tym płynie zapewne słyszał już każdy. Naczytałam się wiele jego pochwalnych recenzji i zachciałam go wypróbować. Jego zakup przyśpieszyła informacja o tym, że ma być wycofany. Micel ten jest również bardzo porównywany do tego z Tołpy, bo jest produkowany przez tą firmę. Tak się złożyło, że miałam je oba więc mam porównanie jak się sprawdzają.


    Od producenta:
    Delikatnie oczyszcza wrażliwą skórę twarzy oraz oczu z makijażu, także wodoodpornego oraz zanieczyszczeń. Pełni funkcję toniku, działa łagodząco i odświeżająco. Przywraca komfort czystej skóry bez pozostawiani ściągnięcia. Oczyszczające micele zapewniają skuteczność oczyszczania, duklanie usuwają makijaż i zanieczyszczenia nie naruszając bariery hydrolipidowej naskórka. Ekstrakt z malwy działa nawilżająco zmniejsza nadwrażliwość skóry. D-panthenol działa przeciwpodrażnieniowo.



    Płyn znajduje się w przezroczystej plastikowej butelce. Jej szata graficzna jest bardzo prosta i delikatna. Butelka posiada dozownik, który z jednej strony wciskamy, aby z drugiej pojawił się otworek, którym wylewamy płyn na wacik. Dozuje się go wygodnie, wydobywając tyle płynu ile nam potrzeba. 
    Pierwszą rzeczą, która nie podoba mi się w tym produkcie jest to, że posiada niezbyt przyjemny zapach. Nie jest on mocny, ani drażniący. Jenak gdy przemywam twarz wacikiem, to do nosa dolatuje taki chemiczny zapaszek. Płyn ten jest delikatny dla oczu i nie powoduje szczypania. Jednak z usuwaniem makijażu z oczu słabo sobie radzi - musiałam dłużej trzymać wacik na oczach, a potem jeszcze trochę je trzeć. Mimo wszystko okazywało się, że jakieś resztki tuszu jeszcze pozostawały. Domywałam je patyczkiem kosmetycznym. Lepiej sprawdza się u mnie jako tonik. Dobrze oczyszcza skórę twarzy, a przy tym nie podrażnia, nie zostawia też tłustej warstwy na skórze. Micel z Tołpy dodatkowo ładnie nawilżał moją skórę - ten Biedronkowy tego nie robi.


    Za cenę ok. 5 zł jest to dobry płyn, który u wielu osób się sprawdził. Ja jednak nie rozumiem o co wokół niego tyle szumu i wolę micel z Tołpy - działał zdecydowanie lepiej. 

    Pojemność: 200 ml

    Cena: ok 5 zł

    Dostępność: niby miał być wycofany z Biedronki, ale dalej go widziałam na półkach

    Skład: Aqua, Polyxamer 184, Disodium  Cocamphodiacetate, Propylene Glycol, Polysorbate 20, Panthenol Peat Extract, Malva Sylvestris Flower Extract, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Sodium Citrate, Citric Acid, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, Methylisothiazolinone.

    0 0

    Już parę miesięcy upłynęło od kiedy farbowałam włosy. Teraz powróciłam do postu, w którym opisałam efekty i muszę przyznać, że już nawet zdążyłam zapomnieć jakie one ciemne wtedy były. Tych, którzy chcą poczytać jak wyglądało farbowanie, co wchodzi w skład farby zapraszam TUTAJ


    Z każdym myciem farba wypłukiwała się, a co za tym idzie kolor robił się jaśniejszy. Ale mimo to jej trwałość jest dość dobra - ten mocny kolor utrzymał mi się na włosach około miesiąca.



    Aktualnie moje włosy są koloru tego najjaśniejszego z wariantów pokazanych na zdjęciu. Już nie błyszczą tak ja wtedy. Ale w słońcu mają złotawy połysk. Od farbowania minęło już dobrych parę miesięcy. Mam już dość spore odrosty i pasowałoby odnowić kolor włosów. Z farby Corlor&Soin jestem zadowolona i zapewne jeszcze kiedyś do niej powrócę. Nie wpłynęła ona negatywnie na stan moich włosów - nie są wysuszone, ani zniszczone. Jedynie na zdjęciu są trochę rozczochrane, bo gdy je robiłam to wiał wiatr.

    0 0

    Najwyższy czas odświeżyć kolor włosów. Tym razem wypróbuję farbę do włosów firmy L'Oreal Paris. Jest to Casting Creme Gloss. Wybrałam jeden z odcieni brązu, a mianowicie numer 432 Miodowy Kasztan. Jest to farba bez amoniaku.


    Od producenta:
    Mieniący się kolor o widocznych, lśniących refleksach
    Formuła kremu bez amoniaku zapewnia optymalne pokrycie siwych włosów. Krem odtwarza bogactwo naturalnych kolorów, pełnych widocznych refleksów. To tak, jak gdyby Twój kolor odżył na nowo. Trwały efekt utrzymuje się aż do 28 myć włosów, kolor pozostaje naturalny i lśniący.

    Łatwe i przyjemne stosowanie
    Kremowa konsystencja nie klei się. Delikatny zapach sprawia, ze koloryzacja jest chwilą prawdziwej przyjemności. Aplikator w formie miękkiej tuby jest wygodny w użyciu, zapewnia precyzyjną aplikację oraz czyste i łatwe nakładanie nawet dla początkujących.


    Zawartość opakowania:
    1.tubka kremu koloryzującego 48ml
    2. tubka mleczka utleniającego 72ml
    3. końcówka aplikatora
    4. flakon odżywki ochrona i Blask z Mleczkiem Pszczelim 40ml
    5. para rękawiczek
    6. ulotka z instrukcją stosowania


    Przygotowanie farby i koloryzacja:
    Przeważnie farbę i utleniacz mieszam w miseczce, a potem nakładam powstałą mieszaninę pędzlem. W przypadku tej farby postanowiłam wypróbować metodę zaproponowaną przez producenta, a wszystko przygotowuje się następująco:
    1. Na początek otworzyłam tubkę z mleczkiem utleniającym oraz tubkę z kremem koloryzującym. Następnie tubkę z kremem koloryzującym wkręciłam w tubkę z mleczkiem utleniającym.
    2. Przelałam całą zawartość tubki z kremem koloryzującym do tubki z mleczkiem utleniającym.
    3. Zamknęłam tubkę z mieszanką koloryzującą za pomocą aplikatora.
    4. Energicznie wstrząsnęłam do uzyskania jednolitej mieszanki.
    5. Na koniec wystarczy odłamać końcówkę aplikatora.


    Teraz można przystąpić do nakładania farby na zwilżone włosy. Mieszanka wyszła lekko rzadka. W kolorze jasno brązowym. Dzieliłam włosy na pasma i nakładałam farbę za pomocą aplikatora. W dokładnym rozprowadzaniu farby pomagałam sobie pędzlem. Następnie wmasowałam mieszankę we włosy i odczekałam 20 minut. Na koniec spłukałam włosy. Potem należy użyć dołączonej odżywki.


    Efekty i wrażenia po koloryzacji:
    + farba do włosów jest w opakowaniu o ładnej szacie graficznej, które dodatkowo posiada miejsce, w które można włożyć pojemnik z mleczkiem utleniającym, aby ułatwić  dolanie do niego kremu koloryzującego,
    + farba pokrywa odrosty i siwe włosy,
    + opakowanie jest poręczne w aplikacji - nie potrzeba rozrabiać farby w miseczce. Jest to duże ułatwienie.
    + do wyboru jest dosyć szeroka gama odcieni brązu,
    + jedno opakowanie wystarcza na moją długość włosów (czyli długość nieco poniżej ramion)
    + otrzymany kolor podoba mi się, chociaż na razie jest troszkę za ciemny, a także w cale nie podobny do tego pokazanego we wzorniku,
    + w słońcu włosy ładnie się błyszczą,
    + farba nie wysuszyła moich włosów,
    + włosy po aplikacji dają się łatwo rozczesać,

    - cena, ale często bywają na promocji,
    - nie w każdej drogerii jest dostępna cała paleta kolorów tej farby. 

    Cena: ok. 25 zł

    Ciekawa jestem jaki kolor wydobędzie się po kilku myciach włosów i jaka będzie trwałość tej farby.

    Używałyście tej farby do włosów ???
    Co o niej sądzicie ???

    0 0

    W sobotę 10 sierpnia 2013 r. wybraliśmy się z mężem, szwagierkami i mężem jednaj z nich do Oświęcimia. To był jeden punktów na mapie Polski, które chciałam zobaczyć, ale tak się złożyło, że nie było ku temu okazji. W szkole nie była organizowana żadna wycieczka, a potem albo nie było czasu, albo się o wyjeździe nie myślało. Jednak w zeszłym tygodniu postanowiliśmy wybrać się tam w końcu. Wracając do domu  zdecydowaliśmy się ominąć płatny kawałek autostrady i pojechaliśmy bocznymi drogami. Mieliśmy w planach pospacerować po Krakowie. Jednak w pewnym momencie, przejeżdżając przez Babice ktoś zauważył wieżę ponad drzewami. Zapytaliśmy tubylców co tam jest. Okazało się, że znajduje się tam zamek, a na dodatek w dniach 10-11 sierpnia odbywa się turniej rycerski i łuczniczy. Postanowiliśmy zmienić plany i udać się tam.

    Naszym celem stał się Zamek Lipowiec. Niestety jest on w stanie daleko posuniętej ruiny. Dlatego na początku uznaliśmy, że płacenie 6 zł za zwiedzanie go to przesada.


    Jednak poruszając się po jego komnatach i zakamarkach odkryliśmy kilka fajnych atrakcji. Na parterze stoją dyby, które wypróbowaliśmy. Na piętrze zlokalizowano wystawę muzealną poświęconą historii Lipowa. Jednak najlepszą atrakcją było wspinanie się na wieże zamkową. 


    Schody są bardzo wąskie - trzeba iść jeden za drugim. Tworzą spiralę, a na samą górę wychodzi się po stromej drabinie. Po drodze można wstępować do pomieszczeń, z których roztacza się widok na okolicę i odbywający się turniej. 


    Niestety w jednym z pomieszczeń, aby dostać się do okna trzeba było się wspiąć na wysoki podest. Ubiłam się tam mocno w kolano i nie byłam już w stanie wspiąć się na sam szczyt wieży. Wszedł tam za to mój mąż - przełamując przy tym swój lęk wysokości.


    Chodziliśmy po zamku prawie godzinę. Następnie oglądaliśmy eliminacje do turnieju łuczniczego. Brało w nim udział 19 łuczników, z których 10 miało przejść do finału, który miał się odbyć następnego dnia.


    Niestety musieliśmy już wracać, bo przed nami były jeszcze około 3 godziny powrotu do domu. Szkoda, bo potem miały być jeszcze inne atrakcje. O 17.30 koncert zespołu muzyki dawnej. A o 19.00 oblężenie i bitwa o zamek.

    To był dzień pełen wrażeń :))

    0 0

    Firma L'Oreal wprowadziła na rynek nowe serie kosmetyków do demakijażu. Każda z nich przeznaczona jest do innego typu skóry. Mnie najbardziej zaciekawiła gama IDEAL SOFT, która przeznaczona jest do skóry suchej i wrażliwej. W jej skład wchodzą: płyn micelarny, tonik, mleczko oraz żel-krem oczyszczający. Spośród wymienionych tu kosmetyków zapoznałam się z największą ilością recenzji na temat płynu micelarnego. Widziałam go na wielu filmach na YT oraz w postach na bloggerze. Postanowiłam go wypróbować, bo preferuje płyny micelarne bardziej niż mleczka do demakijażu, a ten micel bardzo mnie zaciekawił.

    Od producenta:
    Kryształowo przejrzysty płyn oczyszcza i zarazem usuwa wszelkie ślady makijażu z twarzy i oczu. Jest bardzo łagodny i koi nawet wrażliwą skórę. Formula bez zapachu, bez alkoholu. Hipoalergiczny.
    Sposób użycia: rano i wieczorem nakładać wacikiem na twarz i oczy. Nie pocierać, nie spłukiwać.
    Źródło: opakowanie produktu


    Płyn znajduje się w przezroczystej, plastikowej butelce. Jest ona nieco spłaszczona i ma sześcienny kształt. Utrzymana jest w bardzo prostej różowo-białej kolorystyce. Opakowanie zamykane jest na wygodny w otwieraniu i zamykaniu klips. Jest on bardzo szczelny - dzięki temu można zabrać ten płyn ze sobą w podróż, nie obawiając się, że się rozleje. Jedyne zastrzeżenia jakie do niego mam dotyczą otworu dozującego płyn. Wylewa się nim zdecydowanie za dużo produktu. Muszę bardzo ostrożnie przechylać butelkę. Przekłada się to na zmniejszenie wydajności produktu, bo można go sobie za dużo "chlapnąć". Pod względem konsystencji ten płyn micelarny nie różni się niczym od innych produktów tego typu - jest to bezbarwna ciecz. A także zgodnie z tym co podaje producent - jest on bezzapachowy.


    Płyn ten spełnia swoje podstawowe zadanie - dobrze i skutecznie radzi sobie z demakijażem. Nie muszę nim zbyt mocno trzeć oczu. Przykładam na kilka sekund na oczy waciki nasączone płynem, a potem lekko je przecieram. Nie potrzeba już potem żadnych poprawek - makijaż dobrze się zmywa. Ten płyn micelarnyładnie też oczyszcza skórę, nie pozostawia przy tym tłustej warstwy. Jego plusem jest też to, że nie rozciera tuszu na skórze tworząc z nas pandę. Za to pozostawia skórę leciutko nawilżoną. Zapomniałam jeszcze napisać o jednej ważnej rzeczy - nie szczypie w oczy, ani nie podrażnia. Dlatego uważam, że będzie to odpowiedni produkt do pielęgnacji cery wrażliwej.

    Pojemność: 200 ml

    Cena: ok 14-17 zł

    Dostępność: drogerie stacjonarne i internetowe

    Skład:Aqua/Water, Hexylene Glycol, Glycerin, Poloxamer 184, Disodium Cocoamphodiacetate, Disodium EDTA, Polyaminopropyl Biguanide (FIL B54894/1).

    Znacie ten płyn micelarny ???
    Używałyście go może ???

    0 0

    W życiu bloggera przychodzi nieraz taki moment, że potrzebuje zmian. U mnie nastał właśnie taki moment. Chce trochę odpocząć od wszechobecnej bieli na bloggerze. Zmiany przeprowadzam z pomocą Egotiste, która stworzyła nowy banner na bloga. Dziękuję kochana :)) Ja nie miałam na niego żadnego pomysłu, a Egotiste zaproponowała mi ciekawy projekt. Mamy jeszcze popracować nad napisami na pasek boczny. Nie wiem jak ja się jej za to odwdzięczę, bo swój wolny czas mogła przecież poświęcić na coś innego.

    Poprzedni banner był taki:

    Nowy prezentuje się następująco:


    Mam nadzieję, że odświeżony wygląd bloga Wam się spodoba. Nie są jeszcze wprowadzone wszystkie zmiany. Zastanawiam się nad zrobieniem pasków bocznych po obu bokach strony. Poprzekładać miejscami gadżety. 
    Może macie jeszcze jakieś sugestie ???


    0 0
  • 08/16/13--00:44: Nissiax'owy sernik :))
  • Serniki uwielbiam jeść, ale nie lubię ich piec. Tak w ogóle to nie lubię piec żadnych placków. Dlatego rozglądam się za przepisami łatwymi i szybkimi do przygotowania. Taki właśnie przepis jakiś czas temu zaprezentowała nam Nissia. Od tamtej pory robiłam go już kilka razy. Podzieliłam się przepisem ze znajomymi, którzy też polubili ten sernik. Wykonuje się go bardzo szybko - około 20-30 minut. 

    Na początku trzymaliśmy się oryginalnego przepisu. Jenak ostatnio zachciało nam się modyfikacji. Dodaliśmy do sernika rodzynki, a na wierzchu polaliśmy śmietanką ubitą z kisielem. Wychodzi z tego coś jakby ptasie mleczko :)) Specjalistą od mieszania wszystkich składników był mój mąż. Szalał po kuchni z mikserem :))
    Tutaj układamy już drugą warstwę herbatników:
    Gotowy sernik tuż przed degustacją:

    Listę potrzebnych składników, a także sposób jak zrobić taki sernik zobaczycie w filmiku Nissi:


    Znacie ten przepis ???
    Próbował go ktoś może zrobić ???

    0 0

    Prezentowałam Wam w lipcu kosmetyki, które otrzymałam do testów od Pachnącej Krainy. Zaciekawił Was wtedy szampon wzmacniający włosy z tataraku. Używam go już półtora miesiąca i mogę na jego temat co nieco powiedzieć :))


    Szampon znajduje się w plastikowej butelce zakręcanej na korek. Nie wyróżnia się ona niczym szczególnym. Jednak design opakowania nie jest najważniejszy - nieraz rzucające się w oczy, kolorowe opakowanie skrywa bubla pospolitego. A w takim zwykłym, prostym może znajdować się coś ekstra. W przypadku tego szamponu wszystkie informacje o nim zawarte znajdują się na dołączonej kartce. 

    Sam szampon jest dość gęsty i ma jasno brązowy kolor. Jego zapach jest mocny i ma w sobie egzotyczne nuty zapachowe. Nie jest on drażniący - mi się podoba. Niestety nie utrzymuje się po myciu na włosach. Dużym plusem tego szamponu jest jego wydajność. Stosuję go wedle zaleceń producenta, czyli: przez pierwszy tydzień myłam nim włosy codziennie, a potem co 2-3 dni. Używam go od początku lipca, a jego zużycie prezentuje się jak na zdjęciach. 

    Z ulotki wyczytałam, że aby powstrzymać wypadanie włosów trzeba zużyć 2-3 butelki szamponu. Potem go odstawić i używać inny. Szampon ten jest na tyle silnie działający by nie trzeba było go stosować przez cały czas. Ma on pomóc w zatrzymaniu wypadania włosów i odbudowy cebulek. Później organizm musi zacząć radzić sobie sam.

    Szampon zawiera w sobie:
    • oleisty wyciąg z tataraku, który znany jest z leczenia wypadania włosów, łupieżu, dermatozy i innych chorób skórnych. Działa przeciw zapalnie, ściągająco i bakteriobójczo. Tatarak doskonale radzi sobie we wzmacnianiu cebulki w przypadku chorób, które wpływają na wypadanie włosów. Ważną dodatkową cechą tataraku jest powstrzymywanie łojotokowego zapalenia skóry. Tatarak nie ma specjalnego wpływu na sam włos. Łuski włosowe po zastosowaniu szamponu z tatarakiem na nowo przylgną, a sam włos stanie się wytrzymalszy.
    • oleisty wyciąg z Henny jest doskonałym środkiem antyseptycznym, wykorzystywanym w leczeniu chorób skóry, przede wszystkim zapobiega grzybicy. Henna wzmacnia włosy nadając im piękny blask. Wyciąg oleisty z Henny nie ma wpływu na kolor włosów - nie farbuje ich ani nie przyciemnia.
    • wyciąg z rumianku złagodzi swędzenie skóry głowy, drobne ranki, krostki powstałe od łojotokowego zapalenia skóry lub od nadmiernej potliwości. Działa łagodząco i kojąco.
    • oliwa z oliwek podudzi wzrost włosów oraz odżywi cebulkę włosową dużą ilością witamin, łagodzi suchość skóry głowy i drobne podrażnienia.
    • olej laurowy to naturalny konserwant - działa łagodząco, przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybicznie. Dzięki niemu skóra głowy długo zachowuje "czystość" od wszelkich bakterii, wirusów, grzybów.
    Źródło: ulotka dołączona do szamponu

    Szampon dobrze oczyszcza włosy. U mnie najlepiej sprawdził się, gdy używałam go w metodzie OM. Najpierw nakładałam na włosy odżywkę, a następnie myłam je tym szamponem. Wtedy włosy wyglądały świetnie. Były miękkie, gładkie i puszyste. Natomiast, gdy próbowałam od razu myć włosy tym szamponem, a potem nałożyć odżywkę efekt nie był dobry. Włosy robiły się szorstkie, bardzo się plątały i kołtuniły.

    Szampon ma działanie przeciwłupieżowe. Zaczęłam mieć niewielki łupież, którego szybko pozbyłam się. Ciężko jest mi natomiast wypowiedzieć się czy ten szampon wpływa na zmniejszenie wypadania włosów. Mi włosy wypadały w bardzo dużych ilościach, dlatego z początkiem roku zabrałam się za zrobienie czegoś z tym ich stanem. Aktualnie wypada mi już o wiele mniej włosów. Szampon ten zapewne jest jednym z czynników, które się do tego przyczyniły.

    Pojemność: 150 ml

    Cena: 18 zł

    Dostępność: sklep internetowy Pachnącej Krainy (klik)

    Kraj pochodzenia: Syria

    Skład: Aqua Destillata, Sodium Laureth Sulfate (aby szampon pienił się), Oil Olive, Laurus Nobilis, Nigella Sativa Seed Oil, Polyquart, Cocamide, D-PANTHENOL, Chamomilla Recutita Extracts, Lawsonia Recutita Extracts, Herb Extracts, Herbs Extracts Acorus Calamus.

    0 0

    Nowa linia Garnier Hydra Adapt liczy pięć kremów przeznaczonych do różnego rodzaju skóry. Na początku nie zwracałam uwagi na te kremy, ale z czasem zaczęło się o nich robić coraz głośniej. W pewnym momencie wszędzie prześladowały mnie ich reklamy - zwłaszcza w gazetach się od nich roiło. Pewnie pod wpływem tych reklam zdecydowałam się wypróbować jeden z tych kremów. Wybrałam dynamizujący krem-żel do cery zmęczonej i pozbawionej blasku. Ma on budzić i rozświetlać skórę. A także ma to być krem nawilżający.


    Od producenta:
    Odkryj Hydra Adapt 24h nawilżenia: właściwości intensywnie nawilżającego eliksiru roślinnego, bogatego w minerały i składniki odżywcze, pomagają skórze uzupełnić poziom wody. Krem-żel stale zapewnia skórze nawilżenie, jakiego ona potrzebuje. Krem dopasowany do indywidualnych potrzeb: jest wzbogacony w ekstrakt z cytrusów o właściwościach pobudzających. Krem-żel dodaje energii skórze, rozświetla i nadaje jej promienny wygląd. Krem-żel ma nietłustą, żelową konsystencje i szybko się wchłania. Należy nakładać go rano i wieczorem na całą twarz.



    Produkt znajduje się w plastikowej tubce. Zaopatrzona jest ona w klips, który łatwo daje się otwierać i zamykać. Jednak na początku używania tego kremu należy uważać, bo wystarczy go tylko leciutko ścisnąć i można wydobyć za dużo produktu. Z czasem ten problem ustępuje, gdy kremu zaczyna ubywać.


    Ta wersja kremu posiada opakowanie utrzymane w brzoskwiniowej kolorystyce z pomarańczowymi napisami. Wygląda to bardzo subtelnie i estetycznie. Jak podaje producent jest to krem-żel - ja bym opisała go jako krem mający postać mętnego żelu. Jest to bardzo lekka formuła, która dobrze rozprowadza się po skórze, a także szybko wchłania. Nie zostaje na skórze żadna tłusta warstwa, tylko taka satynowa powierzchnia, na którą dobrze nakłada się potem podkład. Krem-żel ma bardzo przyjemny zapach. Jest on miły i delikatny dla nosa.


    Nie mogę zgodzić się z zapewnieniem producenta, że ten krem do twarzy dostarcza skórze nawilżenie na 24h. Jest to fajny, lekki krem na dzień. Jednak na noc muszę użyć już innego, bardziej treściwego kremu. Nadaje się do używania w okresie letnim, ale zimą będzie dla mnie stanowczo zbyt słabo nawilżający. Za to jest bardzo wydajny, ponieważ wystarczy użyć jego niewielką ilość. Jeśli chodzi o obiecywany blask, który krem-żel ma nadać skórze, to niestety nie dopatrzyłam się tego efektu. Krem ten raczej nabłyszcza skórę - wygląda to tak jakby skóra się przetłuściła.

    Pojemność: 50 ml

    Cena: ok. 16 zł, ale ostatnio kremy te są często na promocji i można je kupić za ok. 10 zł

    Dostępność: drogerie stacjonarne i internetowe

    Skład: AQUA/WATER, GLYCERIN, ALCOHOL DENAT., DIMETHICONE, BUTYLENE GLYCOL, ACER SACCHARINUM EXTRACT / SUGAR MAPLE EXTRACT, ASCORBYL GLUCOSIDE, BENZYL ALCOHOL, BENZYL SALICYLATE, CAPRYLYL GLYCOL, CARBOMER, CI 14700 / RED 4, CI 47005 / ACID YELLOW 3, CI 77891 / TITANIUM DIOXIDE, CITRONELLOL, CITRUS GRANDIS EXTRACT / GRAPAFRUIT FRUIT EXTRACT, CITRUS MEDICA LIMONIUM EXTRACT / LEMON FRUIT EXTRACT, DIMETHICONOL, DISODIUM EDTA, HIBISCUS SABDARIFFA EXTRACT / HIBISCUS SABDARIFFA FLOWER EXTRACT, LIMONENE, LINALLOL, MANNOSE, PHENOXYETHANOL, PROPYLENE GLYCOL, SODIUM HYDROXIDE, SYNTHETIC FLUORPHLOGOPITE, PARFUM / FRAGRANCE.

    Używałyście ten krem ???
    A może któryś z pozostałych kremów z linii Hydra Adapt ???

    0 0

    Chciałam Wam dziś pokazać jak wygląda kolor i stan moich włosów dwa tygodnie po farbowaniu i kilku myciach. Na kondycję włosów nie narzekam - farba ich nie przesuszyła, ani nie zniszczyła. Chociaż słyszałam od znajomej fryzjerki, że u wielu jej klientek zdarzyło się, że używając już któreś z kolei opakowanie tej farby to włosy zaczęły wypadać im w nadmiernej ilości. Kolor jest nadal ciemny i intensywny. Podoba mi się on, ale ...



    ... ale nadal nie widzę tutaj żadnych kasztanowych naleciałości ani refleksów. Szkoda, bo kolor zaprezentowany na opakowaniu bardziej by mi odpowiadał. W końcu właśnie dlatego wybrałam tą farbę.


    Post, w którym opisywałam pierwsze wrażenia po koloryzacji, jaka jest zawartość opakowania i pierwsze efekty znajdziecie tutaj:


     Zapomniałam tam podać składy poszczególnych opakowań, dlatego dziś to nadrabiam. 


    0 0

    O oleju arganowym słyszała już zapewne każda blogerka. Ja do tej pory czytałam tylko wiele recenzji na jego temat. Aż do czasu kiedy otrzymałam go do przetestowania od Pachnącej Krainy. Olej ten zawojował moją pielęgnację i stał się wielkim kosmetycznym odkryciem. Zastanawiam się teraz czemu nie zdecydowałam się na jego zakup od razu, gdy tylko przeczytałam pierwsze posty na jego temat ???


    Właściwości oleju arganowego:
    - silne działanie regenerujące i dezynfekujące skórę
    - wzmacnia włosy oraz regeneruje paznokcie
    - łagodzi agresywne działanie słońca i wiatru
    - jest doskonały dla dojrzałej skóry
    - chroni przed przedwczesnym pojawieniem się zmarszczek
    - łagodzi objawy trądziku młodzieńczego, alergii, łuszczycy
    - przynosi świetne efekty w chorobach skóry: jest stosowany także przy egzemie, pęknięciach skóry
    - hamuje proces starzenia się skóry
    - ujędrnia i nawilża skórę
    - powstrzymuje utratę wody przez skórę, pobudzając odbudowę bariery lipidowej naskórka-pielęgnuje skórę przed i po opalaniu 

     


    Olej otrzymałam zapakowany w kartonik z ozdobną kokardką. Dołączona do niego jest również ulotka z istotnymi informacjami. Olej znajduje się w butelce wykonanej z ciemnego szkła. Tak właśnie powinien być przechowywany. Nie kupujmy go w opakowaniach plastikowych, ani też z jasnego szkła. Ponieważ pod wpływem słońca olej ten traci swoje właściwości. Butelka posiada dozownik, który dobrze odmierza ilość oleju, którą potrzeba nam w danym momencie.

    Używałam go na wiele sposobów: do pielęgnacji ciała, włosów, twarzy, dłoni, skórek i paznokci. W moim przypadku nie sprawdził się do twarzy, ponieważ okazał się zbyt komedogenny. Za to lubiłam go wcierać w skórę zaraz po kąpieli. Jednak najlepiej używa mi się go na włosy. Ponieważ mam jego małą buteleczkę, to skupiłam się na używaniu go głównie na włosy. Pod jego wpływem ich stan się znacznie poprawił. Nie są przesuszone i nie puszą się tak bardzo. Wyglądają bardziej zdrowo. Są też znacznie milsze i gładsze w dotyku. Znalazłam gdzieś informacje, że olej arganowy najlepiej sprawdzi się u posiadaczek włosów o niskiej/średniej porowatości. Czyli takich jak ja mam :)) Najlepsze jednak jest to, że wystarczy, gdy użyję go od 3 do 4 kropli. Przy większej ilości włosy wyglądają jakby były przetłuszczone. Zresztą w przypadkach, gdy go inaczej używałam również wystarczyło zaaplikować jego niewielką ilość. Pod tym względem jest bardzo wydajny.

    Podsumowując zobaczcie na ile sposobów można go używać:
    • smarować nim końcówki włosów lub całe włosy,
    • aplikować go na twarz, szyję i dekolt,
    • dodawać do glinek i masek,
    • wcierać w skórki paznokci,
    • nawilżać ciało po kąpieli,
    • natłuszczac nim usta,
    • dodawać do mieszanki OCM,
    • a nawet czytałam, że można dodawać go do szamponu.

    Pojemność / cena:
    Pachnąca Kraina oferuje kilka wariantów pojemnościowych:
    - 10 ml  za 7 zł (olej arganowy kosmetyczny, surowy, niefiltrowany) - po to, aby wypróbować jak ten olejek się sprawdzi
    - 60 ml za 30 zł (olej arganowy kosmetyczny, surowy, niefiltrowany)
    - 100 ml za 45 zł (olej arganowy kosmetyczny, surowy, niefiltrowany)
    - 500 ml za 180 zł (olej arganowy kosmetyczny, surowy, niefiltrowany)
    - 100 ml za 36 zł (olej arganowy spożywczy)

    Dostępność: sklep internetowy Pachnącej Krainy (klik)

    Na koniec jeszcze parę informacji, które znalazłam o tym, na co należy zwrócić uwagę przy zakupie tego oleju:
    • by był to olej kosmetyczny, a nie spożywczy,
    • sprawdzić czy w składzie widnieje tylko 100% olej arganowy, występujący również pod nazwą Argania Spinosa (Argan) Nut Oil oraz czy jest to olej, a nie olejek (mieszanina różnych olejów),
    • o oryginalności produktu świadczą certyfikaty - unikajcie niecertyfikowanych produktów,
    • najlepiej, żeby był to produkt Fair Trade - pochodzący ze sprawiedliwego handlu.

      Używałyście już olej arganowy ???
      Jestem ciekawa jakie są Wasze doświadczenia z tym olejem 
      i czy znacie jeszcze inne sposoby jak go można używać ???

      0 0

      W ostatnim pudełku różności kosmetycznych od Lirene znalazłam między innymi właśnie owocowe żele pod prysznic w trzech wariantach zapachowych:

      soczyste winogrona
      kusząca gruszka
      rajski granat

      Bardzo mnie one zaciekawiły, dlatego od razu powędrowały do łazienki i zabrałam się za ich testowanie.


      Od producenta:
      Owocowa eksplozja energii pod prysznicem!
      Żel pod prysznic Lirene to niezwykłe połączenie delikatnej pielęgnacji skóry z codzienną dawką energii oraz owocową ucztą dla zmysłów.

      Żele znajdują się w charakterystycznych dla firmy opakowaniach zamykanych na klips. Nie ma problemów z ich otwieraniem. Przezroczysta butelka pozwala monitorować poziom ich zużycia. Każdy wariant zapachowy utrzymany jest w innej kolorystyce: winogronowy jest zielony, gruszkowy - pomarańczowy, a granat - czerwony. Na półce w łazience prezentują się one bardzo kolorowo i ciekawie :))

      Żele te nie wysuszają skóry, ale też jej jakoś specjalnie nie nawilżają. Skóra nie domaga się od razu po kąpieli użycia balsamu do ciała, ale bez niego się nie obejdzie. Dobrze oczyszczają - czyli spełniają swoje podstawowe zadanie. Żele są raczej dość rzadkie, ich wydajność nie jest duża. Pienią się słabo, gdy ktoś chce mieć większą pianę, to lepiej aplikować je na gąbkę do mycia. 


      Według mnie ich ranking zapachowy wygląda następująco:
      • Najbardziej spodobał mi się zapach "kuszącej gruszki". Jest gruszkowy, ale wyczuwam w nim też jakby aromaty jabłka. Jest to bardzo pyszny i soczysty zapach :)) 
      • W następnej kolejności plasuje się zapach winogronowy. Jest dość przyjemny, ale niestety też dość mdły. To raczej taka wariacja na temat zapachu winogron. Nie umywa się on z zapachem żelu winogronowego firmy Barwa, który jakiś czas temu opisywałam. 
      • Najmniej spodobał mi się zapach "rajskiego granatu". Jest on najsłabszy, a zarazem bardzo słodki. Dla mnie pachnie raczej jak owocowa guma balonowa. 
      Ich zapachy są jednak na tyle słabe, że nie utrzymują się na skórze, ani nie wypełniają swym aromatem całej łazienki. Najlepiej czuć je w opakowaniu, a także chwilę podczas mycia. Potem zapach się ulatnia.

      Pojemność: 250 ml

      Cena: ok 8 zł

      Skład:

      KUSZĄCA GRUSZKA -Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Laureth - 5 Carboxylate, Polyquaternium-7, Propylene Glycol, Pyrus Communis Extract, Parfum, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone,Citric Acid, CI 16185, CI 19140.

      SOCZYSTE WINOGRONA -Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride,Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Laureth - 5 Carboxylate, Polyquaternium-7, Propylene Glycol, Vitis Vinifera Extract, Parfum, Butylphenyl Methylpropional,Hydroxycitronellal,Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone,Citric Acid, CI 19140, CI 42090. 

      RAJSKI GRANATAqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Laureth - 5 Carboxylate, Polyquaternium-7, Propylene Glycol, Punica Granatum Extract, Parfum, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone,Citric Acid, CI 16185, CI 16255.

      Używałyście któryś z tych żeli ???

    older | 1 | .... | 7 | 8 | (Page 9) | 10 | 11 | .... | 31 | newer